- Pokłóciłam się z Elizabeth i trochę mnie zaczęło ponosić...
- Ale nie...
- Nie! Ale musiałam się szybko oddalić, żeby jej nie zaatakować - przyznałam
- Która by to była wpadka? - zaśmiał się chłopak
- Czwarta - burknęłam.
Chce sobie ze mnie podrwić? Już ja mu pokażę...
Złapałam się za głowę z jękiem.
- Eee... Selene? - spytał niepewnie chłopak, kładąc mi rękę na ramieniu
Spojrzałam na niego szkarłatnymi z głodu oczami. Z gardła wyrwało mi się warknięcie. Obnażyłam kły.
- Selene? - zaniepokojony Nathaniel cofnął się o krok
Wygięłam palce w szpony z głuchym pomrukiem. Spojrzałam na niego głodnym wzrokiem. Poczułam lekkie muśnięcie jego umysłu, gdy sprawdzał co zamierzam, ale zapanował nade mną instynkt. Zaczęłam się do niego zbliżać, a on w tym samym tempie cofał się. Osaczałam go, zaganiając w kąt.
- Selene - powtórzył unosząc ręce, gdy znalazł się w pułapce - Wyleją cię
Warknęłam w odpowiedzi. Złapał mnie za ramiona, próbując odepchnąć, ale byłam silniejsza. Ramieniem przycisnęłam go do ściany, unieruchamiając mu ręce. Drugą ręką złapałam talerz lecący w stronę mojej głowy.
Zbliżyłam się do niego. Nasze twarze dzieliły centymetry. Wciągnęłam nosem powietrze. Czułam zapach jego krwi przepływającej coraz szybciej w żyłach i zapach strachu. Bał się, choć próbował tego nie okazywać.
Mrugnęłam i moje oczy odzyskały błękitną barwę. Cofnęłam się, poprawiając włosy.
- Facet, wiesz, że gdybym była serio głodna to byś już nie żył? Powinieneś poćwiczyć samoobronę. - uśmiechnęłam się
<Nathaniel?>
- Ale nie...
- Nie! Ale musiałam się szybko oddalić, żeby jej nie zaatakować - przyznałam
- Która by to była wpadka? - zaśmiał się chłopak
- Czwarta - burknęłam.
Chce sobie ze mnie podrwić? Już ja mu pokażę...
Złapałam się za głowę z jękiem.
- Eee... Selene? - spytał niepewnie chłopak, kładąc mi rękę na ramieniu
Spojrzałam na niego szkarłatnymi z głodu oczami. Z gardła wyrwało mi się warknięcie. Obnażyłam kły.
- Selene? - zaniepokojony Nathaniel cofnął się o krok
Wygięłam palce w szpony z głuchym pomrukiem. Spojrzałam na niego głodnym wzrokiem. Poczułam lekkie muśnięcie jego umysłu, gdy sprawdzał co zamierzam, ale zapanował nade mną instynkt. Zaczęłam się do niego zbliżać, a on w tym samym tempie cofał się. Osaczałam go, zaganiając w kąt.
- Selene - powtórzył unosząc ręce, gdy znalazł się w pułapce - Wyleją cię
Warknęłam w odpowiedzi. Złapał mnie za ramiona, próbując odepchnąć, ale byłam silniejsza. Ramieniem przycisnęłam go do ściany, unieruchamiając mu ręce. Drugą ręką złapałam talerz lecący w stronę mojej głowy.
Zbliżyłam się do niego. Nasze twarze dzieliły centymetry. Wciągnęłam nosem powietrze. Czułam zapach jego krwi przepływającej coraz szybciej w żyłach i zapach strachu. Bał się, choć próbował tego nie okazywać.
Mrugnęłam i moje oczy odzyskały błękitną barwę. Cofnęłam się, poprawiając włosy.
- Facet, wiesz, że gdybym była serio głodna to byś już nie żył? Powinieneś poćwiczyć samoobronę. - uśmiechnęłam się
<Nathaniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz