PANDI POTRZEBUJEMY CIEBIE I TEGO BLOGA I POMOŻEMY CI JEŚLI TYLKO BĘDZIEMY MOGLI :DDD
Pisać komentarze ludzie! ;D
-To mam pomysł- zaczęłam- Znasz całe okolice?
-Nie dokładnie. Nie wszędzie byłam
-To dobrze. Pójdziemy gdzieś, odkryjemy coś nowego!-wzięłam kolejne dwa łyki kawy
-A przy okazji się zgubimy- zaśmiała się
-Jesteś wilkiem, poza tym nie wiesz co mi znajomi z agencji zrobili- zaczęłam.
-Opowiadaj, jeśli chcesz
-Cóż. Mój bliski przyjaciel uknuł ten spisek. Dosypał mi tabletek usypiających do napoju, a gdy zasnęłam wywieźli mnie 50 kilometrów w głąb jakiegoś lasu. Nie wiedziałam gdzie jestem. Do tego zostawili mnie bez żadnych urządzeń. Miałam na sobie tylko strój do biegania
-Nie wierzę, że dotarłaś
-Chciałabym ci powiedzieć z konkretami, ale nie wiem czy mogę- zaśmiałam się- Przynajmniej jak dotarłam to oni sprzątali salę, którą ze złoci spaliłam. A tobie jakie głupoty robili?-uniosłam brew
Seeley?
-Seeley Sparks- odrzekłem cicho
-Okey, ale skąd znasz moje nazwisko?- zdziwiła się
-Rysowałem podczas lekcji, każdej. Mimo iż skupiam się wtedy tylko na tym co wykonuję to wolę wiedzieć kogo mam w klasie.
-Jesteś...-zaczęła
-Bystry, ambitny, szczery lub po prostu wspaniały?-uniosłem brew
-Teraz to bardziej narcystyczny
-Nie potrzebuję aż tylu komplementów. -rzekłem
-Masz ego
-Wiem. Mam też pytanie. Kiedy zaczniesz budować ten schron?
-Bunkr przeciwatomowy?
-Najlepiej, jeśli coś pójdzie nie tak. Wiesz, źle się to może skończyć- zaśmialiśmy się- Chociaż mi wszystko idzie dobrze to i tak lepiej zgromadź zapasy, schowaj pod ziemią różne rzeczy
-No na przykład jakie?
-No nie wiem, jedzenie, rodzinę- ona jest ważna, chłopaka czy co tam chcesz. Albo zwierzątka. Tylko przyda ci się naprawdę solidny bunkier
-Boże, aż tak jesteś pewny siebie
-Jeśli wcielę w życie mój plan i dostanę możliwość zbudowania mojego małego wynalazku, to bedzie super! Ale i tak niebezpiecznie, bo promieniowanie i bla, bla, bla. Zresztą wszystko obliczyłem. Tylko jak się tym oberwie, to już po tobie jeśli jesteś słaby, bądź zwykłym człowiekiem- powiedziałem
Seeley?
-Lekko mnie chyba z kimś pomyliłaś.
-Niby jak?
-Ja nie patrze „tak”, tylko „tak”, Różnica jest taka, że ona przypomina mi kogoś.
-Kogo?- spytała
-Sam nie wiem, włosy ma podobne do...-zawiesiłem się. Miałem lukę w pamięci. Ona wyglądała bardzo podobnie do kogoś z moich wspomnień. Kolor jej włosów wydawał się znajomy.
-Wysłowisz się?-spytała
-Nie. Mam pustkę w głowie. Skończmy ten temat. Co ty na to, żeby jak skończymy iść na spacer do lasu?-uniosłem brew
-Nie mam innego pomysłu. Zgoda
Dokończyliśmy co mieliśmy i odeszliśmy od stolika.
-Idę zapłacić-powiedziałem
-Mam pieniądze
-Ale ty już wychodzisz- uśmiechnąłem się do niej i zapłaciłem. Zaczęliśmy iść w kierunku lasu
Marcy? Zgubiłem się. Jest dzień czy noc? xd
Popatrzyłam na chłopaka i zaśmiałam się.
-Konstruujesz bombe atomową czy jak?
-Nie do końca, ale prawie-zaśmiał sie.
-Czyli ja musze zacząć budować schron. Okey. Dobrze wiedzieć-mówiłam rozbawiona. Sebastian tylko się uśmiechnął. Przyjrzałam mu się uważniej.
-Nie masz głowy do imion, prawda?-spytałam z uśmiechem mrużąc oczy. Zerknął na mnie nieco zdziwony. Nie przejęłam się tym i kontunuowałam.-Widziałam jak patrzyłeś na plakietke z imieniem u sprzedawcy. Twierdzisz, że byłeś już tam trzeci raz, a jednak nie zapamiętałeś imienia. Gdyby normalny człowiek odwiedził kogoś trzy razy tego samwgo dnia na pewno zapamiętałby jego imie, ale nie ty. Dowodzi to tego, że nie masz pamięci do imion-zakończyłam szerokim uśmiechem.
-No brawo, Sherlock'u.
-Ciekawa jestem czy pamiętasz moje imię-zaśmiałam się.
Sebastian?
-Jestem niezdecydowana. Chyba wezmę.. Kanapkę-wzięłam pierwszą lepszą z mięsem. Ostatnio mój wewnętrzny wilk upominał sie o swoje coraz częściej. To o przebieżki dwa razy dziennie, to o polowanie, to znowu o jedzenie z mięsem.. Pokręciłam głową i usiadłam przy najbliższym stoliku. Po chwili dołączyła do mnie Marta z kubkiem kawy. Wgryzłam się w kanapke i przymknęłam oczy. Uwielbiałam tak jeść. Jedzenie smakowało wtedy podwójnie.
-To gdzie potem pójdziemy?-spytała dziewczyna popijając kawę. Wzruszyłam ramionami przeżuwając kanapkę.
-Jest jezioro, jest las.. Jest też miasto-wyliczałam na palcach-Pójdziemy tam gdzie wolisz. Mnie jest wszystko jedno, grunt, że wyjdę-posłałam dziewczynie uśmiech.
Marta? Za późna godzina na myślenie .-.