środa, 1 lipca 2015

Od Klary do Seeley

Pierwsze co zrobiłam, gdy weszłam do szkoły, to poszłam do swojego pokoju wziąć prysznic i się przebrać - podobnie zresztą jak Seeley. Moich współlokatorek jeszcze nie było i szczerze mówiąc ucieszyło mnie to. Po długim spacerze z nową koleżanką pragnęłam przez chwilę pobyć sama. Zresztą musiałam to wszystko przemyśleć...
W lesie był wilkołak - bynajmniej nie ja, lecz czy jest w Akademii druga taka istota oprócz mnie? Będę musiała zapytać o to Seeley. Pierwsze co pomyślałam, gdy zobaczyłam ślady pazurów na drzewie, to to, że ONI wrócili po mnie. Ci, którzy zaatakowali mnie tamtej nocy.
Szybko założyłam na siebie luźną bluzę i krótkie spodenki (było mi za gorąco, żeby znowu zakładać bojówki), po czym pognałam poszukać Seeley. Łatwo ją znalazłam.
- Tutaj jesteś - odetchnęłam z ulgą. Cieszyłam się, że istota, która przebywała w lesie pozostawiła po sobie jakieś znaki, inaczej moja kompanka była gotowa uznać mnie za wariatkę. Sama mogłam to sobie wmówić - wszakże nie byłam do końca normalna od dnia mojej przemiany. - Muszę z tobą porozmawiać.
- To ty mi raczej powiedz - dlaczego nie uciekałaś? - Zapytała Seeley, patrząc na mnie jakby z przerażeniem. Dziwnie się poczułam, widząc że ktoś się mnie boi. Nigdy tak siebie nie odbierałam.
- Ja... nie wiem... to było silniejsze ode mnie... - potrząsnęłam głową, chcąc odgonić nawracające wspomnienia. Nie chciałam pamiętać tamtego dnia, pragnęłam o nim zapomnieć. - Wydawało mi się, że... Dobra, nieważne. Chciałam cię zapytać - czy w Akademii jest jakiś wilkołak oprócz mnie?

Seeley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz