piątek, 3 lipca 2015

Od Kamisy do Emmaunela

Dobra. To była przesada.
- Słuchaj kochany. Właśnie zniszczyłeś moją jedyną pamiątkę. PAMIĄTKĘ, KTÓRA MI PRZYPOMINAŁA O DOMIE!
- Oj nie złoszcz się tak.
- NIE ZŁOSZCZ SIĘ?! TERAZ TO TY POŻAŁUJESZ! - warknęłam do niego. Zmieniłam się. On przygotował się z tym swoim kijem. Przygotowałam się do biegu. Ruszyłam. Walnął tym swoim kijem o ziemie. Ja przeturlałam się. Spojrzałam w jego stronę. Popędziłam do niego z ukosa. Przejechał tym bambusem, a ja nad nim przeskoczyła i rzuciłam się na niego. Łapą z pazurami przytrzymałam go za twarz. Warknęłam. Zeskoczyłam z niego drapiąc go po twarzy i rozrywając koszulkę. Odwróciłam się szybko i zrzuciłam jego czapkę. Chwyciłam ją i lekko rozerwałam. Odrzuciłam ją i odbiegłam. Na tyle daleko żeby mnie nie znalazł. Wdrapałam się na jakieś drzewo i ukryłam się między liśćmi. Przemieniłam w człowieka. spojrzałam na horyzont. Trochę zrobiło mi się smutno. Jak on mógł? Z chwilą przeniosłam się do domu. Tam gdzie wszyscy byli czarodziejami i chwilę się zastanowiłam czemu nim nie jestem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz