Na ostatnie słowa chłopaka zaśmiałam się. Ten zdziwiony moim zachowaniem, sojrzał na mnie.
-Przegrasz skarbie. - poinformowałam go.
- Koń się uśmiał. - odparł. Kłócąc się, zaczęliśmy iść w stronę wyjścia.
Gdy byliśmy już na zewnątrz stanęłam i spojrzałam na wampira.
- Zaczynamy stąd, a meta jest przy strumieniu w lesie. - poinformował mnie Brian.
- Może być. - odparłam. Ustawiłam się na odpowiednim miejscu.
- Trzy...dwa.... jeden... start! - krzyknął mój chłopak. Wtem szybko
wystartowaliśmy. Biegliśmy obok siebie. Co jakiś czas wyprzedałam go, a
on mnie. Miałam trochę więcej siły, bo zbliżała się pełnia. Już przed
metą, niestety przewaliłam się na ziemię przez korzeń. Terazpatrzałam
jak mój chłopak tańczy swój taniec zzwycięstwa. Patrząc na niego
usiadłam pod drzewem. Po chwili obok mnie znałazł się Brian.
- Z czego się ryjesz?- zapytałam go.
- Wygrałem skarbie. - szepnął mi do ucha i pocałował mnie.
- Głupi ma szczęście.- zaśmiałam się. Oo chwili wstałam i zmieniłam się,
w szarego wilka. Zwierze nie dawało mi spokoju. Podeszłam do chłopaka i
położyłam mu na kolana swoją głowę.
( Brian?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz