piątek, 3 lipca 2015

Od Seeley do Klary

Przez moment stałam zdezorientowana tym co się stało. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że Klara mnie przytula. Uśmiechnęłam się pod nosem i przytuliłam do siebie dziewczynę. Ta po chwili odsunęła się i popatrzyła na mnie zła. Widziałam jednak w jej oczach wielką ulgę. Uśmiechnęłam się lekko i złapałam ją za nadgarstek ciągnąc do biblioteki. To było jedyne miejsce, w którym mogłyśmy spokojnie porozmawiać o tej porze. Usiadłyśmy w najciemniejszym kącie jaki tylko znalazłyśmy. Klara patrzyła na mnie w oczekiwaniu odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Jęknęłam opierając się i jedną z półek i popatrzyłam na przyjaciółkę. Tak.. Chyba mogłam ją tak nazywać.
-Pewnie się już domyśliłaś, że nie było mnie wczoraj w pokoju..-skrzywiłam się.
-Domyśliłam?!-zawołała trochę za głośno, więc uciszyłam ją gestem dłoni-Nie spałam całą noc, szukałam cię, ciebie nigdzie nie było, myślałam, że nigdy więcej cię nie zobaczę..-mówiła coraz szybciej. a jej spojrzenie stawało się puste, jakby razem ze słowami uciekała do jakiegoś wspomnienia. Położyłam jej rękę na ramieniu na co Klara ucichła. Uśmiechnęłam się delikatnie
-Spokojnie.. Jestem tu, cała i zdrowa..-powiedziałam uspokajająco. Dziewczyna wzięła głęboki wdech po czym wymownie spojrzała na moje ramię. Wzruszyłam ramionami.
-Zbyt bliski kontakt z naszym włochatym przyjacielem..-skrzywiłam się przypominając sobie wielkie pazury.
-Byłaś wczoraj w lesie?!-znowu za głośno.
-Tak, ale nie krzycz tak, bo nas zaraz wyrzucą-zmarszczyłam czoło-Musiałam tam iść. A nie powiedziałam ci, bo nie chciałam cię martwić i bałam się, że będziesz chciała ze mną pójść..-Klara chciała coś powiedzieć, ale jej nie pozwoliłam. Streściłam jej szybko wczorajsze spotkanie pomijając najgorsze szczegóły, a ta słuchała z szeroko otwartymi oczami, w których widziałam strach. Kiedy skończyłam Klara przytuliła mnie ponownie, a potem odsunęła się i zapytała
-Czyli co wiemy?
-Wilkołak nie może wejść na teren akademii albo boi się na niego wejść-powiedziałam w zadumie.
-Nadal nie mogę uwierzyć, że poszłaś tam sama..-mruczała kręcąc głową. Machnęłam ręką.
-Daj spokój, przecież jestem cała..
-Pomijając rozdarte ramie i obity kręgosłup-powiedziała patrząc na mnie spod byka. Westchnęłam.
-I tak, że tylko tak się to skończyło, mogło być przecież dużo gorzej-uśmiechnęłam się krzywo.
-Fakt. Mogłaś zginąć-fuknęła na mnie. Przewróciłam oczami.
-Nie bądź taką pesymistką. Wiara to podstawa..-powiedziałam zanim zdążyłam ugryźć się w język. Widziałam, że tymi słowami przypomniałam Klarze jakieś wspomnienie. Skarciłam się w duchu i zapytałam-A skoro o krwi mowa.. Dlaczego się pocięłaś?
Dziewczyna popatrzyła na mnie półprzytomnie.
-Skąd..?
-Jestem na wpół wilkiem. Znam zapach krwi i wyczuwam go z daleka-wzruszyłam ramionami-Więc?
-Nie.. Nie wytrzymałam.. Jestem za słaba..-powiedziała i zwiesiła głowę. Ile ją znam to nie widziałam jej takiej smutnej. Przesiadłam się obok dziewczyny i objęłam ją ramieniem i zaczęłam nucić
-I wish that I could fly,
Way up in the sky,
Like a bird so high,
Oh, I might just try.

I wish that I could fly,
Way up in the sky,
Like a bird so high,
Oh, I might just try,
Oh, I might just try.*

Klara popatrzyła na mnie nieco zdziwiona.
-Jesteś silniejsza niż myślisz.. Potrafisz więcej niż ci się zdaje.. Musisz tylko w to uwierzyć-uśmiechnęłam się lekko-Teraz pójdziemy do twojego pokoju i wyrzucimy wszystkie żyletki, bo już ich nie potrzebujesz, a potem pomyślimy nad treningiem i tym dlaczego wilkołak nie może wejść do akademii, okey?-popatrzyłam jej w oczy-I nie martw się. Nikt nie ucierpi, pokonamy go. Nie będziesz sama..-przytuliłam ja mocno i wstałam powoli podając Klarze pomocną dłoń.


Klara? ^^

*-fragment piosenki Bullet-Hollywood Undead 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz