środa, 1 lipca 2015

Od Seeley do Catherine

Rozejrzałam się po dzikim sadzie i wzruszyłam ramionami.
-Wilczy nos prowadzi w różne, czasem dziwne, miejsca-wytłumaczyłam dziewczynie z lekkim uśmiechem-A skoro o dziwnych miejscach mowa..-mruknęłam i na powrót przybrałam postać wilka. Od razu wyczułam jak Catherine się odprężyła, a jej nerwowość uciekła w zapomnienie. Zamachałam ogonem i podeszłam do dziewczyny. Wiedziałam, że Cath jest dużo spokojniejsza, gdy jestem wilkiem, więc postanowiłam pozostać pod tą postacią do naszego pożegnania. Otarłam się o jej nogi i wskoczyłam na pobliski kamień. Rozejrzałam się po okolicy. Nie pamiętałam dokładnie gdzie znajdowało się miejsce, do którego chciałam zaprowadzić Catherine. Pisnęłam cicho, podrapałam się tylną łapą za uchem i potrząsnęłam łbem. Zeskoczyłam z kamienia i podeszłam do dziewczyny tak by jej ręka spoczęła na moim grzbiecie. Wydałam z gardła stłumione warknięcie i ruszyłam powoli przed siebie między drzewami. Cath trzymając się mojego grzbietu szła powoli za mną. Ostrożnie kładłam łapy na liściach i gałęziach by nie robić dużo hałasu. Po kilku minutach usłyszałam szum potoku. Przyśpieszyłam nieco kroku i już po chwili stałyśmy nad małym potoczkiem o zimnej i krystalicznie czystej wodzie. Schyliłam się i napiłam wody ze strumyczka.
-Gdzie jesteśmy, Seeley?-spytała dziewczyna. W jej głosie wyczułam nutkę niepokoju. Z miłym mruczeniem otarłam się o jej nogi i polizałam ją po ręce. Catherine uspokoiła się trochę, więc mogłam poprowadzić ją do małej groty niedaleko. Miałam nadzieję, że jaskinia spodoba się dziewczynie. Nie było w niej nic ciekawego do oglądania. Jaskinia jak jaskinia, szara, ciemna. Była jednak wyjątkowa z uwagi na odgłosy wydobywające się z jej wnętrza. Zawsze siadałam w niej i zastanawiałam się skąd biorą sie te cudowne dźwięki.

Catherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz