- Właśnie miałam pytać jaką postać przybierasz. - powiedziałam pewnym tonem. - Więc chodźmy.
- Gdzie biegniemy? - zapytał chłopak, który znowu przybrał ludzką postać.
- Słabo znam te tereny. Może ty coś wymyśl.
- Więc za mną - krzykną Johnny.
Johnny?
środa, 4 marca 2015
wtorek, 3 marca 2015
Od Johnny'ego cd. Rose
- To i tak długo jak dla mnie - powiedziałem. - Idę do lasu pobiegać. Chcesz iść za mną?
- D-dobra.
- To chodź. - poszliśmy razem do lasu. Kiedy dotarliśmy na miejsce zmieniłem się w brązowego kota. Dziewczyna się na mnie spojrzała.
- No choć. Przebiegniemy się.
<Ross?>
- D-dobra.
- To chodź. - poszliśmy razem do lasu. Kiedy dotarliśmy na miejsce zmieniłem się w brązowego kota. Dziewczyna się na mnie spojrzała.
- No choć. Przebiegniemy się.
<Ross?>
Od Alysson do Johnny’ego
Spojrzałam na niego lekko się uśmiechając. Wtem rozejrzałam się po pomieszczeniu.
- Urodziłam się nie w New Yorku. Jestem córką bogatej pary to znaczy byłam. – powiedziałam smutno.
- Co się stało? – zapytał niepewnie.
- Zamordowano ich Johnny. – szepnęłam. Nie lubiłam o tym mówić.
- Przykro mi Alysson.
- Dzięki. – rzekłam dodając. - W szkole byłam popularna i lubiana, ale i tak miałam wrogów. Pewnego dnia dowiedziałam się, że moich rodziców zamordowano. Odziedziczyłam po nich fortunę a firmę przejął mój wuj. Po tym dniu nie byłam już taka sama. Zamknęłam się w sobie i przez to straciłam popularność. Pewnego dnia szła nocą w czasie pełni ulicami New Yorku do domu. Po chwili ktoś lub coś mnie zaatakował. I tak jej życie się zmieniło, ponieważ stałą się wilkołakiem. Obudziłam się rano w jakimś zaułku zakrwawiona.
( Johnny ? )
- Urodziłam się nie w New Yorku. Jestem córką bogatej pary to znaczy byłam. – powiedziałam smutno.
- Co się stało? – zapytał niepewnie.
- Zamordowano ich Johnny. – szepnęłam. Nie lubiłam o tym mówić.
- Przykro mi Alysson.
- Dzięki. – rzekłam dodając. - W szkole byłam popularna i lubiana, ale i tak miałam wrogów. Pewnego dnia dowiedziałam się, że moich rodziców zamordowano. Odziedziczyłam po nich fortunę a firmę przejął mój wuj. Po tym dniu nie byłam już taka sama. Zamknęłam się w sobie i przez to straciłam popularność. Pewnego dnia szła nocą w czasie pełni ulicami New Yorku do domu. Po chwili ktoś lub coś mnie zaatakował. I tak jej życie się zmieniło, ponieważ stałą się wilkołakiem. Obudziłam się rano w jakimś zaułku zakrwawiona.
( Johnny ? )
poniedziałek, 2 marca 2015
Od Brian'a cd. Selene/Alysson
Dziewczyny jak zwykle zaczęły na siebie warczeć. Prawie dosłownie. Nie skakały sobie do gardeł, więc nie reagowałem. Siedziałem i przyglądałem się tej kłótni, a raczej ostrej wymianie zdań. Po chwili Selene wyciągnęła książkę i zignorowała mnie i Alysson. Wilkołaczyca przekierowała na mnie swoje spojrzenie. Również się na nią popatrzyłem.
- Co czytałaś? - zapytałem, po czym nachyliłem się, by przeczytać tytuł książki.
Dziewczyna popatrzyła się na nią.
- Czemu się nagle tym interesujesz? - warknęła.
- Przecież zawsze się interesowałem. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem.
<Selene? Alysson?>
- Co czytałaś? - zapytałem, po czym nachyliłem się, by przeczytać tytuł książki.
Dziewczyna popatrzyła się na nią.
- Czemu się nagle tym interesujesz? - warknęła.
- Przecież zawsze się interesowałem. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem.
<Selene? Alysson?>
niedziela, 1 marca 2015
Od Johnny'ego cd. Alysson
- Dobra. - weszliśmy do akademii i poszliśmy do pokoju. Siedziało tam parę osób. Usiedliśmy.
- Więc. Może opowiesz coś o sobie?
<Allyson? Brak weny>
- Więc. Może opowiesz coś o sobie?
<Allyson? Brak weny>
Od Rose cd. Johnny'ego
Ah no tak. Jestem wampirem, ale czasami sama o tym zapominam. Wydaje mi
się to dziwne.- powiedziałam niepewnym, lecz już trochę odważniejszym
tonem.
- Od dawna tu jesteś? - zapytał z uśmiechem na twarzy chłopak.
- N...nie p...pa...re tygodni. - odpowiedziałam.
Czułam się zupełnie nieswojo. Nie poznawałam siebie. Po chwili zaczęłam wpatrywać się w jego oczy.
Johnny?
- Od dawna tu jesteś? - zapytał z uśmiechem na twarzy chłopak.
- N...nie p...pa...re tygodni. - odpowiedziałam.
Czułam się zupełnie nieswojo. Nie poznawałam siebie. Po chwili zaczęłam wpatrywać się w jego oczy.
Johnny?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)