Spojrzałam na chłopaka, który oddychał szybko. Chyba się trochę zmęczył,
a po mnie zmęczenia widać nie było. Długie biegi po lesie odnosiły
skutki.
- Zmęczyłeś się John? – spytałam chłopaka lekko się uśmiechając. Ten po chwili wyprostował się i spojrzał na mnie.
- Odrobinę, a ty?
- Nie zmęczyłam się aż tak dużo. – powiedziałam patrząc na bezchmurne niebo.
- To co teraz porobimy? – zapytał mnie.
- Może pójdziemy usiąść do pokoju wspólnego wszystkich ras. – zaproponowałam.
( Johnny ? )
sobota, 28 lutego 2015
Od Selene cd. Alysson/Brian'a
- Nie udzielaj się Selene z tobą nie rozmawiam. – rzuciła ostro
Uśmipoechnęłam się. Przywykłam, ba lubiłam, jak ktoś mnie nienawidził. Wtedy jego działania były łatwiejsze do przewidzenia.
- Waderka się boczy? - zapytałam słodko
- Nienawidzę cię - burknęła w odpowiedzi
- Lepsza szczera nienawiść od fałszywej przyjaźni - odparłam. Dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona. Wyciągnęłam małą książkę z kieszenie i zaczęłam ją czytać ignorując Brian'a i Alysson.
<Brian? Alysson?>
Uśmipoechnęłam się. Przywykłam, ba lubiłam, jak ktoś mnie nienawidził. Wtedy jego działania były łatwiejsze do przewidzenia.
- Waderka się boczy? - zapytałam słodko
- Nienawidzę cię - burknęła w odpowiedzi
- Lepsza szczera nienawiść od fałszywej przyjaźni - odparłam. Dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona. Wyciągnęłam małą książkę z kieszenie i zaczęłam ją czytać ignorując Brian'a i Alysson.
<Brian? Alysson?>
Od Johnny'ego cd. Rose
- Jestem Johnny. - odpowiedziałem - A ty?
- R-r-ross...
- Fajne imię. Ty chyba jesteś wampirem?
- Tak. Skąd wiesz?
- Kły.
<Ross?>
- R-r-ross...
- Fajne imię. Ty chyba jesteś wampirem?
- Tak. Skąd wiesz?
- Kły.
<Ross?>
Od Johnny'ego cd. Alysson
- Dobra. Sąd do akademii?
- Ok.
- Raz, dwa...
- Trzy! - powiedziała nagle Allyson i popędziła. Euszyłem za nią. Biegliśmy razem obok jeziora.
- Szybko biegasz.
- Dzięki. Bycie kotem przez dwa lata ma swoje skutki. - odpowiedziałem.
- Razwm dobiegliśmy do akademii.
- No to remis... - powiedziałem zziajany.
<Allyson?>
- Ok.
- Raz, dwa...
- Trzy! - powiedziała nagle Allyson i popędziła. Euszyłem za nią. Biegliśmy razem obok jeziora.
- Szybko biegasz.
- Dzięki. Bycie kotem przez dwa lata ma swoje skutki. - odpowiedziałem.
- Razwm dobiegliśmy do akademii.
- No to remis... - powiedziałem zziajany.
<Allyson?>
Od Rose cd. Johnny'ego
Tego dnia byłam zupełnie nie w nastroju. Od kiedy się obudziłam wszystko
mnie denerwowało i źle się czułam. Kiedy szłam ze zdenerwowaną twarzą i
dłońmi zaciśniętymi na książkach obok mnie przeszedł chłopak. Nigdy
wcześniej go nie widziałam, ale jego widok zmienił ten okropny dzień w
coś zupełnie innego. Podbiegłam do niego i zapytałam:
- Cze... cześć. Ja... jak masz na imię?
- Cze... cześć. Ja... jak masz na imię?
piątek, 27 lutego 2015
Od Alysson cd. Johnny'ego
Szybko spojrzałam na jezioro. Chłopak spojrzał na mnie, a ja przez kilka chwil nie odpowiedziałam.
- Umiem się zmieniać, ale nie panuję nad tym niestety. – powiedziałam cicho.
- Jeszcze nie umiesz? – spytał mnie. Spojrzałam się na niego z dumą.
- To nie jest takie łatwe Joanny! – powiedziałam głośno. W jednej chwili chłopak mnie wkurzył, a nie chciałam tracić nad sobą kontroli. – Nie umiem jeszcze dobrze kontrolować, a ty mówisz mi już o przemianie.
- Przepraszał nie wiedziałem. A umiesz kontrolować swoje oczy? – spytał mnie z zaciekawieniem. Spojrzałam na niego. Po trzech mrugnięciach patrzałam na niego wilczymi oczyma.
- Umiem jak widać. – rzekłam patrząc na jezioro. Po pary chwilach moje oczy stały się normalne. – Możemy pobiegać normalnie jako ludzie.
( Joanny ? )
- Umiem się zmieniać, ale nie panuję nad tym niestety. – powiedziałam cicho.
- Jeszcze nie umiesz? – spytał mnie. Spojrzałam się na niego z dumą.
- To nie jest takie łatwe Joanny! – powiedziałam głośno. W jednej chwili chłopak mnie wkurzył, a nie chciałam tracić nad sobą kontroli. – Nie umiem jeszcze dobrze kontrolować, a ty mówisz mi już o przemianie.
- Przepraszał nie wiedziałem. A umiesz kontrolować swoje oczy? – spytał mnie z zaciekawieniem. Spojrzałam na niego. Po trzech mrugnięciach patrzałam na niego wilczymi oczyma.
- Umiem jak widać. – rzekłam patrząc na jezioro. Po pary chwilach moje oczy stały się normalne. – Możemy pobiegać normalnie jako ludzie.
( Joanny ? )
Od Rose cd. Wendy Marvell
- Nic się nie stało. To ja powinnam się rozglądać.- odpowiedziałam lekko przestraszonej dziewczynie.
- Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła?- zapytała.
- Nie, nie. Przecież nic się nie stało. Ty jesteś nowa, zgadłam?
- Tak. - potwierdziła stanowczym tonem dziewczyna.
- Chętnie cie oprowadzę i potowarzyszę. Co ty na to?
- Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła?- zapytała.
- Nie, nie. Przecież nic się nie stało. Ty jesteś nowa, zgadłam?
- Tak. - potwierdziła stanowczym tonem dziewczyna.
- Chętnie cie oprowadzę i potowarzyszę. Co ty na to?
Od Johnny'ego cd. Alysson
- Ciekawe zwierzątko. Antoniello! - krzyknąłem. Orzeł zleciał i usiadł mi na ramieniu.
- Duży jest. - powiedziała Allyson.
- Jeden z większych. Antoniello. Leć i zapoluj sobie i mnie mysz. - orzeł wzbił się w powietrze. Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Mysz?
- Wiem. Dziwne, ale myszy są dobre. Może się pościgamy? Możesz zmieniać się w wilka nie?
<Allyson?>
- Duży jest. - powiedziała Allyson.
- Jeden z większych. Antoniello. Leć i zapoluj sobie i mnie mysz. - orzeł wzbił się w powietrze. Dziewczyna popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Mysz?
- Wiem. Dziwne, ale myszy są dobre. Może się pościgamy? Możesz zmieniać się w wilka nie?
<Allyson?>
czwartek, 26 lutego 2015
Od Alysson cd. Johnny'ego
Tego dnia było ciepło. Gdy szliśmy małą ścieżką rozmawiając zauważyłam kątem oka mały pomost. Po chwili namysłu zatrzymałam się.
- Może usiądziemy co? – zapytałam niepewnie.
- Spoko nie ma sprawy. – odparł szybko. Szybko usiadłam pierwsza na pomoście, a chłopak obok mnie. Zaczęłam patrzeć się w taflę jeziora. Po paru chwilach zobaczyłam na niebie lecącego orła.
- John spójrz na niebo. – powiedziałam wskazując na orła. Chłopak spojrzał na błękitne niebo.
- Widzę mojego orła.
- Jak to twojego? – spytałam spoglądając na John’a.
- To jest mój orzeł, który nazywa się Antoniello.
- A już kumam, nie wiedziałam, że masz zwierzaka. Ja mam kruka.
( Johnny? )
- Może usiądziemy co? – zapytałam niepewnie.
- Spoko nie ma sprawy. – odparł szybko. Szybko usiadłam pierwsza na pomoście, a chłopak obok mnie. Zaczęłam patrzeć się w taflę jeziora. Po paru chwilach zobaczyłam na niebie lecącego orła.
- John spójrz na niebo. – powiedziałam wskazując na orła. Chłopak spojrzał na błękitne niebo.
- Widzę mojego orła.
- Jak to twojego? – spytałam spoglądając na John’a.
- To jest mój orzeł, który nazywa się Antoniello.
- A już kumam, nie wiedziałam, że masz zwierzaka. Ja mam kruka.
( Johnny? )
Od Alysson cd. Selene/Brian'a
Szybko zamknęłam książkę i podgłośniłam muzykę. Usiadłam inaczej na
kanapie i zaczęłam pisać sms do starej znajomej. Nie chciałam mieć już
do czynienia ogólnie z wampirami nawet z Brian'em. Po chwili poczułam jak
ktoś siada obok mnie na kanapie. Spojrzałam kątem oka na tą osobę i już
wiedziałam kto to był. Szybko wyłączyłam muzykę wysyłając przy tym
wiadomość. Gdy spojrzałam prosto przed siebie zauważyłam Briana. - Czego znowu ode mnie chcecie? – spytałam chłopaka z dumą.
- Nic, po prostu usiedliśmy tu sobie, bo nie ma tutaj wolnych miejsc. – odparł szybko z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Nie daleko kominka jest wolna kanapa.
- Ale my wolimy usiąść tu. – rzekła z dumą po chwili Selene.
- Nie udzielaj się Selene z tobą nie rozmawiam. – rzuciłam ostro.
( Selene? Brian ?)
- Nic, po prostu usiedliśmy tu sobie, bo nie ma tutaj wolnych miejsc. – odparł szybko z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Nie daleko kominka jest wolna kanapa.
- Ale my wolimy usiąść tu. – rzekła z dumą po chwili Selene.
- Nie udzielaj się Selene z tobą nie rozmawiam. – rzuciłam ostro.
( Selene? Brian ?)
środa, 25 lutego 2015
Od Johnny'ego cd. Alysson
- Ładne. - powiedziałem. - Wiesz... Bałem się, że będzie jak w mojej
dawnej szkole. Były tam wampiry. Strasznie się ze mnie śmiały. Ganiały
mnie. Teraz jestem szybszy i zwinniejszy. Tam w lesie, w którym
mieszkałem dołączyłem do klanu kotów. Nieźle mieliśmy. Podczas walki o
terytoria zabili nam przywódce. Ja mam przecięte ucho... Potem
musieliśmy odejść, bo wybuchł pożar. Uratowałem dwa kociaki z ognia. W
sumie moje imię mówi Ogniste Serce. Mój klan potem... Ech... Wiesz...
Chyba tu byłem... Kiedy spotkałem Płomienny Ogon... Moją dziewczynę. Ale
ona... Jest już w Gwiezdnym Klanie...
- Co to Gwiezdny Klan? - spytała dziewczyna
- Gwiezdny Klan to noc. Każda gwiazda to poległy wojownik. Gdzieś tam... Jest i Płomienny Ogon...
<Allyson?>
- Co to Gwiezdny Klan? - spytała dziewczyna
- Gwiezdny Klan to noc. Każda gwiazda to poległy wojownik. Gdzieś tam... Jest i Płomienny Ogon...
<Allyson?>
Od Alysson cd. Johnny'ego
Zastanowiłam się czy mogę powiedzieć o tym konflikcie Johnny`emy. Po chwili spojrzałam na niego kątem oka.
- Rzuciłam się na nią, bo mnie sprowokowała. - odparłam szybko.
- Przyłapał ktoś was? - zapytał mnie z zaciekawieniem.
- Tak opiekun wampirów niestety.
- Pewnie miałaś nie źle przerąbane. - zauważył po chwili.
- Dostałam tylko ostrzeżenie. -odparłam dodając. - Na szczęście, więc nie zaczynaj z nią wojny.
- Będę na pewno pamiętał, dzięki za ostrzeżenie Alli.
- dobrze wiedzieć.- po chwili zauważyłam, że doszliśmy nad jezioro.
( Johnny ? )
- Rzuciłam się na nią, bo mnie sprowokowała. - odparłam szybko.
- Przyłapał ktoś was? - zapytał mnie z zaciekawieniem.
- Tak opiekun wampirów niestety.
- Pewnie miałaś nie źle przerąbane. - zauważył po chwili.
- Dostałam tylko ostrzeżenie. -odparłam dodając. - Na szczęście, więc nie zaczynaj z nią wojny.
- Będę na pewno pamiętał, dzięki za ostrzeżenie Alli.
- dobrze wiedzieć.- po chwili zauważyłam, że doszliśmy nad jezioro.
( Johnny ? )
Od Wendy
Wysiadłam z samochodu. Moim oczom ukazał się ogromny zamek, dookoła
kórego rozciągały się liczne lasy i inne piękine miejsca. Z tego co było
mi wiadomo- była to akademia cienia. Szkoła, w kórej miałam spędzić
najbliższe kilka lat.
Wzięłam bagaże i ruszyłam w stronę budynku. Nacisnęłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.
Cicho, pusto i bardzo przestrzennie. Mogło się wydawać, że w budynku nie ma żywej duszy.
Przeszłam przez korytarz. Spotkałam tam pewną kobietę, od której orzymałam klucze do mojego pokoju.
Od razu pokierowałam się w jego stronę. Po drodze zachaczyłam o kogoś ramieniem.
-Przepraszam-mruknęłam
<Kto skończy?>
Wzięłam bagaże i ruszyłam w stronę budynku. Nacisnęłam mosiężną klamkę i weszłam do środka.
Cicho, pusto i bardzo przestrzennie. Mogło się wydawać, że w budynku nie ma żywej duszy.
Przeszłam przez korytarz. Spotkałam tam pewną kobietę, od której orzymałam klucze do mojego pokoju.
Od razu pokierowałam się w jego stronę. Po drodze zachaczyłam o kogoś ramieniem.
-Przepraszam-mruknęłam
<Kto skończy?>
Od Brian'a cd. Nathaniel'a/Selene
Dziewczyna miała rację, ale i tak się źle czułem. Nie chciałem, by brała winę na siebie. Przecież to nie ona polowała.
- Masz rację, ale... - zacząłem.
- Wiem, że mam rację. - przerwała mi. - A ojca wcale nie okłamałeś. Po prostu sam nie chciał cię słuchać. Zresztą nikt nie musi wiedzieć.
- Czyli nikt nie wie, że to ty? - zapytał patrząc na mnie.
- Nikt oprócz was.
- I nikt się nie dowie. - Selene rzuciła surowe spojrzenie Nathaniel'owi.
- Na pewno nie ode mnie. - chłopak podniósł ręce do góry.
- Macie jakieś plany na wieczór? - zapytałem.
<Nathaniel? Selene?>
- Masz rację, ale... - zacząłem.
- Wiem, że mam rację. - przerwała mi. - A ojca wcale nie okłamałeś. Po prostu sam nie chciał cię słuchać. Zresztą nikt nie musi wiedzieć.
- Czyli nikt nie wie, że to ty? - zapytał patrząc na mnie.
- Nikt oprócz was.
- I nikt się nie dowie. - Selene rzuciła surowe spojrzenie Nathaniel'owi.
- Na pewno nie ode mnie. - chłopak podniósł ręce do góry.
- Macie jakieś plany na wieczór? - zapytałem.
<Nathaniel? Selene?>
wtorek, 24 lutego 2015
Od Johnny'ego cd Alysson
- Dobra. Chodź. - wyszliśmy z akademii. Selene Underwood. Skądś ją
znam... Pamiętam, że kiedyś z nią gadałem przez około 30 sekund. A to
było tylko "Idioto złaś mi z drogi" i "Czy twój mózg został stwierdzony
przez lekarzy czy naukowców?!". Zapamiętam to do końca życia. - Więc w
watahach wilkołaków i wilków nie ma różnic. Przepraszam za pytanie, ale
co się stało przez Selene?
<Allyson?>
<Allyson?>
Od Alysson cd. Johnny'ego
- Nie uraziłeś mnie.– dodałam po chwili patrząc na chłopaka. – W
ludzkiej i wilczej postaci mamy zawsze Alfę, którego musimy słuchać
niestety.
- Kogo muszę się strzec, aby nie mieć kłopotów? – zapytał.
- Strzeż się takiej jednej wampirzycy Selene Underworld. Już miałam przez nią kłopoty. – rzekłam spokojnie.
- Dzięki za ostrzeżenie Alisson nie chcę mieć kłopotów.
- Nie ma za co Johnny. – powiedziałam. Siedzieliśmy w ciszy. W pomieszczeniu zaczęło przebywać nadprzyrodzonych stworzeń. – Idziemy się przejść nad jezioro?
( Johnny? )
- Kogo muszę się strzec, aby nie mieć kłopotów? – zapytał.
- Strzeż się takiej jednej wampirzycy Selene Underworld. Już miałam przez nią kłopoty. – rzekłam spokojnie.
- Dzięki za ostrzeżenie Alisson nie chcę mieć kłopotów.
- Nie ma za co Johnny. – powiedziałam. Siedzieliśmy w ciszy. W pomieszczeniu zaczęło przebywać nadprzyrodzonych stworzeń. – Idziemy się przejść nad jezioro?
( Johnny? )
Od Johnny'ego cd. Alysson
Poszliśmy do pokoju. Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmowę.
- Nigdy wcześniej nie spotkałem zmiennokształtnego. Czy w szkole jest już ktoś taki? - spytałem
- Tak. To dziewczyna. - odpowiedziała.
- Jak byłem młodszy uciekłem do lasu. Spotkałem tam wszystkie rasy, ale nie zmiennokształtnego. Wilki, które tam spotkałem opowiadały o watahach w okolicy jak i o swojej. Mówiły o tym jakie mają stosunki do siebie i jak jest. Czy u wilkołaków jest tak samo? Nie musisz odpowiadać jeśli cię uraziłem. Chce wiedzieć co robić. Nie chce mieć kłopotów...
<Allyson?>
- Nigdy wcześniej nie spotkałem zmiennokształtnego. Czy w szkole jest już ktoś taki? - spytałem
- Tak. To dziewczyna. - odpowiedziała.
- Jak byłem młodszy uciekłem do lasu. Spotkałem tam wszystkie rasy, ale nie zmiennokształtnego. Wilki, które tam spotkałem opowiadały o watahach w okolicy jak i o swojej. Mówiły o tym jakie mają stosunki do siebie i jak jest. Czy u wilkołaków jest tak samo? Nie musisz odpowiadać jeśli cię uraziłem. Chce wiedzieć co robić. Nie chce mieć kłopotów...
<Allyson?>
Od Selene cd. Nathaniel'a/Brian'a
- Wiesz, że jesteś w pokoju wspólnym wampirów człowieku? - zapytał sucho
- Jak poszła rozmowa?
- Przez Selene wyszedłem na kłamcę - burknął
Przewróciłam oczami i odtworzyłam w myślach przebieg całej rozmowy z opiekunem, żeby wiedział o co chodzi.
- Czy ja powiedziałam, że to zrobiłam? Nie. Czy nie próbowałeś przyznać się do winy? Próbowałeś, ale nie dał ci dojść do słowa. Czy nie broniłam się? Broniłam. Jakiś problem?
<Brian? Nathaniel?>
- Jak poszła rozmowa?
- Przez Selene wyszedłem na kłamcę - burknął
Przewróciłam oczami i odtworzyłam w myślach przebieg całej rozmowy z opiekunem, żeby wiedział o co chodzi.
- Czy ja powiedziałam, że to zrobiłam? Nie. Czy nie próbowałeś przyznać się do winy? Próbowałeś, ale nie dał ci dojść do słowa. Czy nie broniłam się? Broniłam. Jakiś problem?
<Brian? Nathaniel?>
Od Brian'a cd. Selene/Alysson
Dziewczyna miała racje. Nie mogliśmy narażać ludzi.
- Nie możesz pomagać tracić komuś kontroli, tylko dlatego, że ci się nudzi. - mruknąłem przybierając stanowczą pozę.
Na ten widok wampirzyca parsknęła śmiechem.
- No co? - zapytałem.
- Nic. - powiedziała unosząc ręce.
Weszliśmy do pokoju ras. Przepuściłem Selene przodem. Było tu kilka osób. Myślałem że będzie lepiej, gdy nie będzie widziała się z Alysson. Jak na złość, wilkołaczyca siedziała na kanapie i czytała książkę. Chyba wyczuła naszą obecność. Odwróciła głowę w naszą stronę. Wyraz jej twarzy zaraz się zmienił, gdy nas dostrzegła. Selene już miała coś powiedzieć ale uprzedziłem ją.
- Co powiedział opiekun? - zapytałem.
Selene? Alysson?
- Nie możesz pomagać tracić komuś kontroli, tylko dlatego, że ci się nudzi. - mruknąłem przybierając stanowczą pozę.
Na ten widok wampirzyca parsknęła śmiechem.
- No co? - zapytałem.
- Nic. - powiedziała unosząc ręce.
Weszliśmy do pokoju ras. Przepuściłem Selene przodem. Było tu kilka osób. Myślałem że będzie lepiej, gdy nie będzie widziała się z Alysson. Jak na złość, wilkołaczyca siedziała na kanapie i czytała książkę. Chyba wyczuła naszą obecność. Odwróciła głowę w naszą stronę. Wyraz jej twarzy zaraz się zmienił, gdy nas dostrzegła. Selene już miała coś powiedzieć ale uprzedziłem ją.
- Co powiedział opiekun? - zapytałem.
Selene? Alysson?
Od Selene cd. Brian'a/Alysson
Z Brian'em poszliśmy do pokoju opiekunów. Chłopak, jak zawsze w sytuacji
kryzysowej, udał dżentelmena i przepuścił mnie w drzwiach.
Posłałam mu ciężkie spojrzenie.
Pan Naconi gadał przez pół godziny o tym, że w akademii są zakazane bójki.
- Panno Underworld masz coś na swoje usprawiedliwienie? - zapytał
- Alysson się na mnie rzuciła, nie ja na nią. Brian może to potwierdzić - powiedziałam
- To prawda? - zwrócił się do chłopaka
- Tak... - chciał dodać, że ją sprowokowałam, ale Michael mu przerwał
- Sprawa zamknięta. Panno Underworld, twój okres warunkowy zostaje przedłużony o dzień. Możecie już iść - wskazał drzwi
Wyszliśmy szybko. Nie miałam ochoty zostać w tym pokoju nawet sekundę dłużej niż to konieczne.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu.
- Czemu tak się na nią uwzięłaś? - spytał
- Nudzę się - wzruszyłam ramionami - Prawdopodobnie wywalą mnie już niedługo, więc muszę ćwiczyć denerwowanie różnych osób.
- Co ma wyrzucenie ze szkoły do denerwowania? - zapytał zaskoczony
- Nawet nie wiesz jak pożyteczna potrafi być ta sztuka. Złość rozprasza i mi daje czas na ucieczkę lub atak w zależności od sytuacji. A poza tym co ja mam tu robić? Nie mogę wyjść, nie wiem co czytać, na siłownie mi się nie chce iść... nawet nie mogę wsłuchać się w otoczenie jak w lesie - powiedziałam naburmuszona
- Dlaczego? - uniósł brwi
- Raczej powinieneś wiedzieć. Jestem na nowej diecie. Tu jest dwójka ludzi. Jakbym się tak wsłuchała to bym usłyszała ich serca i poczuła krew. Nie przywykłam do panowania nad sobą. A chyba wiesz czym to grozi...
<Brian? Alysson?>
Posłałam mu ciężkie spojrzenie.
Pan Naconi gadał przez pół godziny o tym, że w akademii są zakazane bójki.
- Panno Underworld masz coś na swoje usprawiedliwienie? - zapytał
- Alysson się na mnie rzuciła, nie ja na nią. Brian może to potwierdzić - powiedziałam
- To prawda? - zwrócił się do chłopaka
- Tak... - chciał dodać, że ją sprowokowałam, ale Michael mu przerwał
- Sprawa zamknięta. Panno Underworld, twój okres warunkowy zostaje przedłużony o dzień. Możecie już iść - wskazał drzwi
Wyszliśmy szybko. Nie miałam ochoty zostać w tym pokoju nawet sekundę dłużej niż to konieczne.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu.
- Czemu tak się na nią uwzięłaś? - spytał
- Nudzę się - wzruszyłam ramionami - Prawdopodobnie wywalą mnie już niedługo, więc muszę ćwiczyć denerwowanie różnych osób.
- Co ma wyrzucenie ze szkoły do denerwowania? - zapytał zaskoczony
- Nawet nie wiesz jak pożyteczna potrafi być ta sztuka. Złość rozprasza i mi daje czas na ucieczkę lub atak w zależności od sytuacji. A poza tym co ja mam tu robić? Nie mogę wyjść, nie wiem co czytać, na siłownie mi się nie chce iść... nawet nie mogę wsłuchać się w otoczenie jak w lesie - powiedziałam naburmuszona
- Dlaczego? - uniósł brwi
- Raczej powinieneś wiedzieć. Jestem na nowej diecie. Tu jest dwójka ludzi. Jakbym się tak wsłuchała to bym usłyszała ich serca i poczuła krew. Nie przywykłam do panowania nad sobą. A chyba wiesz czym to grozi...
<Brian? Alysson?>
Od Alysson cd. Johnny'ego
Po chwili stanęłam patrząc na chłopaka. Zdziwiło mnie jego pytanie a zarazem oburzyło.
- Może jestem wilkołakiem, ale nie zachowuję się jak pies. Nie ganiam za innymi zwierzętami. – odparłam pytając. – Czemu pytasz?
- Upewniam się tylko, bo zmieniam się w kota. – powiedział po chwili. Zdziwiłam się po tym co powiedział mi Johnny. Chciało mi się śmiać, ale się powstrzymałam.
- To nie twoja wina, że zmieniasz się w kota. – odparłam.
- No wiem, to gdzie idziemy?
- Idziemy usiąść do pokoju wspólnego wszystkich ras pogadać.
( Johnny ?)
- Może jestem wilkołakiem, ale nie zachowuję się jak pies. Nie ganiam za innymi zwierzętami. – odparłam pytając. – Czemu pytasz?
- Upewniam się tylko, bo zmieniam się w kota. – powiedział po chwili. Zdziwiłam się po tym co powiedział mi Johnny. Chciało mi się śmiać, ale się powstrzymałam.
- To nie twoja wina, że zmieniasz się w kota. – odparłam.
- No wiem, to gdzie idziemy?
- Idziemy usiąść do pokoju wspólnego wszystkich ras pogadać.
( Johnny ?)
poniedziałek, 23 lutego 2015
Od Alysson cd. Selene/Brian'a
- Co się tutaj dzieje! – krzyknął ktoś. Ja i Selene szybko spojrzałyśmy w
stronę drzwi. Tam właśnie stał we własnej osobie opiekun wampirów.
Spojrzałam kątem oka na wampirzycę. Szybko wstałam z podłogi patrząc się
na mężczyznę.
- Ta dziewczyna rzuciła się na mnie proszę pana!- wrzasnęła po chwili Selene z zawrotną szybkością wstając.
- Proszę jej nie słuchać, to ona mnie ciągle prowokowała i nazywała mnie psem. – odparłam z dumą. Emocję zaczęły już opadać.
- Może to ktoś potwierdzić? – zapytał po chwili rozglądając się po pomieszczeniu. Spojrzałam kątem oka na Briana.
- Tak może to potwierdzić Brian. – odpowiedziałam szybko i stanowczo.
- Brian i Selene przyjdziecie do mnie za dwie godziny. – powiedział z dumą dodając. – Alysson poinformuję twojego opiekuna. – odparł wychodząc z pomieszczenia. Spojrzałam szybko na Selene.
- Proszę bardzo osiągnęłaś swój cel? – zapytałam po chwili.
- Nie wiedziałam, że też wpadnę. – burknęłam obojętnie.
- Wszystko przez ciebie! Nie chciałam mieć kłopotów, ale teraz mam przez ciebie wariatko! – wrzasnęłam. Znowu zaczynałam tracić kontrolę nad sobą.
- Wilczku twoje oczy się zmieniły. – odparła wampirzyca uśmiechając się podle.
- Nie nabiorę się. – prychnęłam.
- Aliss ona ma rację. Twoje oczy zmieniły się. – powiedział znienacka Brian. Szybko wyciągnęłam swoją komórkę i spojrzałam na ekran. Wampiry powiedziały prawdę. Szybko schowałam telefon i zaczęłam powoli wycofywać się do wyjścia.
- Ktoś traci kontrolę. – rzekła tryumfalnie Selene. Szybko się wycofałam i zaczęłam biec przed siebie. Szybko skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych. Po chwili wybiegłam na dwór. Pobiegłam do lasu na niewielką polanę. Ciężko usiadłam na pniu zwalonego drzewa. Potrzebowałam z dwadzieścia minut, aby się uspokoić. Rozpłakałam się na amen. Nigdy nie straciłam nad sobą kontroli. Po spędzeniu dwóch godzin w lesie wróciłam do Akademii i poszłam na spotkanie z moim opiekunem. Nie był zadowolony z mojego zachowania, ale na szczęście dał mi ostrzeżenie. Po wyjściu poszłam do pokoju wszystkich ras. Usiadłam w fotelu włączając muzykę przez słuchawki. Zaczęłam czytać książkę, ale po kilku minutach po pomieszczenia ktoś wszedł a mianowicie Selene.
( Selene ? Brian ? )
- Ta dziewczyna rzuciła się na mnie proszę pana!- wrzasnęła po chwili Selene z zawrotną szybkością wstając.
- Proszę jej nie słuchać, to ona mnie ciągle prowokowała i nazywała mnie psem. – odparłam z dumą. Emocję zaczęły już opadać.
- Może to ktoś potwierdzić? – zapytał po chwili rozglądając się po pomieszczeniu. Spojrzałam kątem oka na Briana.
- Tak może to potwierdzić Brian. – odpowiedziałam szybko i stanowczo.
- Brian i Selene przyjdziecie do mnie za dwie godziny. – powiedział z dumą dodając. – Alysson poinformuję twojego opiekuna. – odparł wychodząc z pomieszczenia. Spojrzałam szybko na Selene.
- Proszę bardzo osiągnęłaś swój cel? – zapytałam po chwili.
- Nie wiedziałam, że też wpadnę. – burknęłam obojętnie.
- Wszystko przez ciebie! Nie chciałam mieć kłopotów, ale teraz mam przez ciebie wariatko! – wrzasnęłam. Znowu zaczynałam tracić kontrolę nad sobą.
- Wilczku twoje oczy się zmieniły. – odparła wampirzyca uśmiechając się podle.
- Nie nabiorę się. – prychnęłam.
- Aliss ona ma rację. Twoje oczy zmieniły się. – powiedział znienacka Brian. Szybko wyciągnęłam swoją komórkę i spojrzałam na ekran. Wampiry powiedziały prawdę. Szybko schowałam telefon i zaczęłam powoli wycofywać się do wyjścia.
- Ktoś traci kontrolę. – rzekła tryumfalnie Selene. Szybko się wycofałam i zaczęłam biec przed siebie. Szybko skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych. Po chwili wybiegłam na dwór. Pobiegłam do lasu na niewielką polanę. Ciężko usiadłam na pniu zwalonego drzewa. Potrzebowałam z dwadzieścia minut, aby się uspokoić. Rozpłakałam się na amen. Nigdy nie straciłam nad sobą kontroli. Po spędzeniu dwóch godzin w lesie wróciłam do Akademii i poszłam na spotkanie z moim opiekunem. Nie był zadowolony z mojego zachowania, ale na szczęście dał mi ostrzeżenie. Po wyjściu poszłam do pokoju wszystkich ras. Usiadłam w fotelu włączając muzykę przez słuchawki. Zaczęłam czytać książkę, ale po kilku minutach po pomieszczenia ktoś wszedł a mianowicie Selene.
( Selene ? Brian ? )
Od Johnny'ego cd. Alysson
- Dzięki. Mam pytanie. Kim jesteś? - spytałem.
- W sensie... - spojrzała na mnie
- Rasą. Ja jestem zmiennokształtny... - powiedziałem
- A. Ja jestem wilkołakiem. - odpowiedziała mi.
- Jesteś czarnym wilkiem, nie? Twoje włosy są takie, więc... - nasza rozmowa toczyła się dalej. Dziewczyna oprowadziła mnie po całej akademii. - My tu gadamy, a ja się nie przedstawiłem. Jestem Johnny. A ty?
- Ja Allyson.
- Mega imię. Wadero. - dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. - Mam pytanie. Czy lubisz ganiać koty?
<Allyson?>
- W sensie... - spojrzała na mnie
- Rasą. Ja jestem zmiennokształtny... - powiedziałem
- A. Ja jestem wilkołakiem. - odpowiedziała mi.
- Jesteś czarnym wilkiem, nie? Twoje włosy są takie, więc... - nasza rozmowa toczyła się dalej. Dziewczyna oprowadziła mnie po całej akademii. - My tu gadamy, a ja się nie przedstawiłem. Jestem Johnny. A ty?
- Ja Allyson.
- Mega imię. Wadero. - dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. - Mam pytanie. Czy lubisz ganiać koty?
<Allyson?>
Od Rose cd. Jack Force
Miną tydzień od mojego
przyjazdu do akademii. Ale nadal nie znałam tu prawie nikogo. Wreszcie
zebrałam się na odwagę i poszłam poszukać kogoś z kim mogłabym się
zaprzyjaźnić. Z wielką obawą. Poszłam i zapukałam do pokoju
czarodziejów. Drzwi otworzył mi Jack Force...
Od Brian'a cd. Selene/Alysson
Dziewczyny wyglądały jakby za chwilę miały skoczyć sobie do gardeł. Musiałem je jakoś powstrzymać, lecz nie wiedziałem jak.
- Tracisz nad sobą kontrolę kundlu? - zapytała arogancko Selene.
- Poharatać ci tą twarzyczkę? - warknęła Alysson, której pazury zmieniły się w wilcze. Coraz bardziej traciła nad sobą kontrolę. Chciałem jakoś zareagować.
- Selene przestań. - powiedziałem stanowczym tonem.
Dziewczyny popatrzyły się na mnie z wrogością.
- Będziecie miały kłopoty. - dodałem.
Nie podziałało to na nie. Selene nadal droczyła się z wilkołakiem. W końcu Alysson nie wytrzymała i rzuciła się na wampirzycę. Chciałem ich rozdzielić jednak nie zdążyłem. Do pomieszczenia wszedł opiekun wampirów
Selene? Alysson?
- Tracisz nad sobą kontrolę kundlu? - zapytała arogancko Selene.
- Poharatać ci tą twarzyczkę? - warknęła Alysson, której pazury zmieniły się w wilcze. Coraz bardziej traciła nad sobą kontrolę. Chciałem jakoś zareagować.
- Selene przestań. - powiedziałem stanowczym tonem.
Dziewczyny popatrzyły się na mnie z wrogością.
- Będziecie miały kłopoty. - dodałem.
Nie podziałało to na nie. Selene nadal droczyła się z wilkołakiem. W końcu Alysson nie wytrzymała i rzuciła się na wampirzycę. Chciałem ich rozdzielić jednak nie zdążyłem. Do pomieszczenia wszedł opiekun wampirów
Selene? Alysson?
Od Selene cd. Alysson/Brian'a
Weszłam zadowolona do pokoju wspólnego ras. Miałam za sobą udaną próbę wkurzenia wilkołaczki.
Lubiłam tak czasem wkurzyć ludzi. Najbardziej mnie rozbawiło jak się wściekła do tego stopnia, że prawie się przemieniła.
- Jeszcze jej tu brakowało - wycedziła Alysson. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na jej widok.
- Cześć Brian, cześć Assynol - powiedziałam celowo przekręcając jej imię
- Nazywam się Alysson - wywarczała
- Nie pamiętam imion całej psiarni w okolicy - machnęłam ręką z satysfakcją zauważając, że jej paznokcie na chwilę zmieniły się w pazury
<Brian? Alysson?>
Lubiłam tak czasem wkurzyć ludzi. Najbardziej mnie rozbawiło jak się wściekła do tego stopnia, że prawie się przemieniła.
- Jeszcze jej tu brakowało - wycedziła Alysson. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu na jej widok.
- Cześć Brian, cześć Assynol - powiedziałam celowo przekręcając jej imię
- Nazywam się Alysson - wywarczała
- Nie pamiętam imion całej psiarni w okolicy - machnęłam ręką z satysfakcją zauważając, że jej paznokcie na chwilę zmieniły się w pazury
<Brian? Alysson?>
Od Alisson cd. Brian'a/Selene
Posłałam chłopakowi groźnie spojrzenie. Czemu ten wampir musiał być taki wkurzający. Usiadłam obok chłopaka na kanapie.
- Czemu jesteś taka wkurzona i na kogo? – zapytał po pary chwilach.
- Po pierwsze to wkurzyła mnie dziewczyna i ją pewnie znasz. Po drugie ona wie jak mnie wkurzyła. – odparłam sucho na pytanie Briana.
- Chyba wiem o kogo chodzi. – powiedział po chwili rozglądając się po pomieszczeniu.
- Jedna z moich współlokatorek jest bardziej denerwująca od ciebie. – mruknęłam. Nie mogłam już wytrzymać.
- Niech zgadnę Selene.
- Tak. – powiedziałam przez zęby. Po chwili poczułam, że do pokoju wszedł kolejny wampir. Kątem oka spojrzałam w stronę wyjścia. – Jeszcze jej tu brakowało.
( Selene? Brian ? )
- Czemu jesteś taka wkurzona i na kogo? – zapytał po pary chwilach.
- Po pierwsze to wkurzyła mnie dziewczyna i ją pewnie znasz. Po drugie ona wie jak mnie wkurzyła. – odparłam sucho na pytanie Briana.
- Chyba wiem o kogo chodzi. – powiedział po chwili rozglądając się po pomieszczeniu.
- Jedna z moich współlokatorek jest bardziej denerwująca od ciebie. – mruknęłam. Nie mogłam już wytrzymać.
- Niech zgadnę Selene.
- Tak. – powiedziałam przez zęby. Po chwili poczułam, że do pokoju wszedł kolejny wampir. Kątem oka spojrzałam w stronę wyjścia. – Jeszcze jej tu brakowało.
( Selene? Brian ? )
Od Brian'a cd. Alysson
Po zajęciach usiadłem w pokoju wszystkich ras. Było tam trochę ludzi. Chodziarz to złe określenie. Wyczułem grupkę wampirów, czarodzieja i łowcę. Nie było z kim pogadać. Zamyśliłem się. Po chwili poczułem zapach wilkołaka. Obróciłem głowę. Nie myliłem się do pomieszczenie weszła Alisson.
- Cześć. - powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Co się tak cieszysz? - zapytała z groźną miną.
- Kim jest biedaczek, który tak cię zdenerwował? - mruknąłem z udawanym strachem.
- Milcz. - warknęła.
- Czyli jest gorzej niż myślałem.
<Alisson?>
- Cześć. - powiedziałem z szerokim uśmiechem.
- Co się tak cieszysz? - zapytała z groźną miną.
- Kim jest biedaczek, który tak cię zdenerwował? - mruknąłem z udawanym strachem.
- Milcz. - warknęła.
- Czyli jest gorzej niż myślałem.
<Alisson?>
Od Rose cd. Olivii
Zrobiło się już ciemniej, ale ja postanowiłam wyjść na dwór. Właściwie
to do lasu. Kiedy szłam pomiędzy drzewami, pod którymi rosło wiele mchu
nagle zobaczyłam cień postaci. Podeszłam bliżej by zobaczyć kto lub co
rzuca ten cień. I nagle zauważyłam Olivie Smith z łukiem w ręku.
Olivia?
Olivia?
Od Alysson cd. Johnny'ego
Po lekcjach weszłam do pokoju wspólnego wszystkich ras myśląc, że nikogo
tam nie będzie. Niestety myliłam się. Gdy tam weszłam w pomieszczeniu
było pełno nadprzyrodzonych stworzeń. Usiadłam na wolnym fotelu nie
daleko okna. Nie mając co robić zaczęłam czytać książkę na telefonie. Po
kilku minutach ktoś podszedł do mnie. Kątem oka spojrzałam kto to był. I
jak się okazało był to jakiś chłopak, którego widziałam pierwszy raz.
- Hej. – zagadał do mnie pierwszy.
- Cześć. – bąknęłam do chłopaka. – Niech zgadnę jesteś nowy?
- Tak zgadza się. Mogłabyś mnie oprowadzić po Akademii? – zapytał. Wyłączyłam telefon patrząc na niego.
- Jasne czemu nie. – odparłam wstając fotela. Po chwili lekko się uśmiechając dodałam. – Chodź.
( Johnny ? )
- Hej. – zagadał do mnie pierwszy.
- Cześć. – bąknęłam do chłopaka. – Niech zgadnę jesteś nowy?
- Tak zgadza się. Mogłabyś mnie oprowadzić po Akademii? – zapytał. Wyłączyłam telefon patrząc na niego.
- Jasne czemu nie. – odparłam wstając fotela. Po chwili lekko się uśmiechając dodałam. – Chodź.
( Johnny ? )
Od Johnny'ego
Brunetka opowiadała mi o jakiś rzeczach. Nie słuchałem. Zastanawiałem
się jak przyjmą mnie uczniowie. Przemiana w kota... Ja chłopak
zmieniałem się w kota. Pewnie inni to konie, psy, ptaki... Wilkołaki
będą miały maratony... Za mną. Kobieta zaprowadziła mnie do pokoju. Był normalny jak każdy. Był mój. Postanowiłem go nieco przemeblować.
Rozwaliłem kocyki, postawiłem drapaczki i zrobiłem małą dziurkę. Słowem
zrobiłem totalne przemeblowanie. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do
wspólnego pokoju. Siedziały tam wilkołaki, czarodzieje i trzy wampiry,
które się kłóciły czy coś. Spytałem się najbliższej dziewczyny czy
oprowadzi mnie po akademii.
<Tajemnicza dziewczyno?>
<Tajemnicza dziewczyno?>
niedziela, 22 lutego 2015
Od Brian'a cd. Selene/Nathaniel'a
Dziewczyna zamknęła mi drzwi przed nosem. Źle się czułem, że to ona dostała karę za moje przewinienia ale ona sama się do tego przyznała. Postanowiłem dać jej z tym spokój. Poszedłem do swojego pokoju. Opadłem na łóżko. Wyciągnąłem torebkę z krwią i wypiłem jej zawartość.
Następnego dnia przed zajęciami poszedłem do pokoju wspólnego wampirów. Usiadłem na kanapie i patrzyłem przed siebie. Po chwili zobaczyłem Selene, która usiadła przy mnie.
- Hej. - powiedziała.
- Hej, myślałem, że jesteś na mnie wściekła.
Selene już miała odpowiadać, gdy do pokoju wspólnego wparował Nathaniel.
- Wiesz, że jesteś w pokoju wspólnym wampirów człowieku? - zapytałem.
<Selene? Nathaniel?>
Następnego dnia przed zajęciami poszedłem do pokoju wspólnego wampirów. Usiadłem na kanapie i patrzyłem przed siebie. Po chwili zobaczyłem Selene, która usiadła przy mnie.
- Hej. - powiedziała.
- Hej, myślałem, że jesteś na mnie wściekła.
Selene już miała odpowiadać, gdy do pokoju wspólnego wparował Nathaniel.
- Wiesz, że jesteś w pokoju wspólnym wampirów człowieku? - zapytałem.
<Selene? Nathaniel?>
Od Selene cd. Brian'a
- Dziękuję - to jedno słowo sprawiło, że gniew mnie momentalnie opuścił. Ale jego miejsce zajęła irytacja.
- Nie masz zamiaru sobie odpuścić? - spytałam
- Nie
- W takim razie... Mam nadzieję, że lubisz rozczarowania - odpowiedziałam sucho i trzasnęłam mu drzwiami przed nosem.
Opadłam ciężko na łóżko, wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać.
<Brian?>
- Nie masz zamiaru sobie odpuścić? - spytałam
- Nie
- W takim razie... Mam nadzieję, że lubisz rozczarowania - odpowiedziałam sucho i trzasnęłam mu drzwiami przed nosem.
Opadłam ciężko na łóżko, wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać.
<Brian?>
sobota, 21 lutego 2015
Nowa wampirzyca - Wendy Marvell!
| Link |
Imię: Wendy
Nazwisko: Marvell
Przezwisko: -
Płeć: Kobieta
Wygląd: Wendy jest młodą kobietą o długich, brązowych włosach i niebieskich oczach. Jej prawe oko zostało zaimplantowane, ponieważ prawdziwe straciła przez pewien wypadek związany z jej nieprzyjemnym dzieciństwem. Na nadgarstkach ma mało widoczne blizny po kajdankach. Wyróżnia się swoją smukłą i zgrabną sylwetką. Na co dzień ubiera się raczej zwyczajnie, chociaż zdarza jej się założyć na siebie coś bardziej lub mniej wyzywającego.
Wiek: 15 lat
Rasa: Wampir
Rok: Pierwszy
Współlokatorzy: Rose Ensom, Fausta Clodike
Zauroczenie: Na razie brak
Charakter: W grupie najbliższych zawsze była przywódcą, odgrywa tak ważną rolę, gdyż posiada cechy charakteru, które pomagają jej w pełnieniu tak ważnej funkcji. Wyróżnia ją odwaga, wykorzystuje to nie tylko w obronie samej siebie, ale przede wszystkim chroniąc słabszych i młodszych. Ma eleganckie maniery-to zachowanie jest godne podziwu w obecnych czasach.
Charakteryzuje się silną wolą i wytrwałością, zawsze doprowadza do końca sprawy, których się podjęła. Doskonale potrafi wygospodarować sobie czas. Mimo tego, że tak często pomaga innym i jest raczej miła, wcale nie jest słaba, wręcz przeciwnie. Jest silnym wampirem, którego nie tak łatwo pokonać. "Ma twardą dupę" i podczas walki zawsze walczy, dopóki nie wygra. Nie ważna ile razy upadnie, nie interesuje jej nawet jak bardzo jest ranna- zawsze wstanie.
Jest niezwykle wytrzymała fizycznie i psychicznie.
Jednak jak każdy ma ona również swoje słabe strony:
Jest dość wrażliwa, często płacze. Odczuwa ona również niechęć i nie ufność do obcych ludzi.
Historia: Wendy urodziła się w małej miejscowości. Na początku w jej życiu nie działo się nic dziwnego, miała kochających rodziców, przyjaciół. W pewnym momencie zaczęła przejawiać swoje wampirze zdolności. Na początku nikt nie zwracał na to uwagi- twierdzili, że to tylko wytwory ich wyobraźni, jednak po kilku miesiącach stwierdzono, że coś jest nie tak. Odebrano ją rodzicom i z kajdanami na rękach, wrzucono ją do izolatki. Wendy była wtedy tak mała i niedoświadczona, że nie miała jak się przed nimi obronić.Mieszkańcy chcieli jak najbardziej odizolować ją od ludzi, ponieważ bali się co może się wydarzyć.
Dziewczyna spędziła tam kilka lat. Kiedy w końcu, po wielu bolesnych próbach udało jej się uciec- pobiegła jak najdalej od domu. Znienawidziła ludzi, przestała im ufać. Od tamtego momentu kojarzą jej się oni jedynie z tamtymi wydarzeniami.
Po kilku latach bezsensownego snucia się z kąta w kąt- dołączyła tutaj.
Hobby: Gra w piłkę ręczną i koszykówkę| Jeździ na deskorolce| Dobrze rysuje| Gra na gitarze| Całkiem nieźle śpiewa| Bardzo dobrze włada broniami| Szybko biega|Ogólnie sprawna fizycznie
Zwierzątko: -
Sterujący: Koniara123
Opiekun: pandi007
Upomnienia/Pochwały: 0/0
piątek, 20 lutego 2015
Od Alysson cd. Nathaniel’a
Przez chwilę zastanowiłam się gdzie można by było pójść się przejść. Nic nie przychodziło mi go głowy oprócz lasu.
- Może pójdziemy leśną ścieżką nad jezioro. Lubię tam chodzić. – zaproponowałam.
- Jasne fajny pomysł. – odezwał się po chwili. Zaczęliśmy kierować się w stronę lasu. Szliśmy kilka pierwszych chwil w absolutnej ciszy.
- Co lubisz najbardziej robić? – zapytałam zaciekawiona odpowiedzią.
- Lubię biegać i malować, a ty? – zapytał mnie.
- Lubię strzelać z łuku, rzucać nożami, biegać, czytać książki, malować i czasem pouczyć się. – odparłam lekko się uśmiechając.
( Nathaniel ? )
- Może pójdziemy leśną ścieżką nad jezioro. Lubię tam chodzić. – zaproponowałam.
- Jasne fajny pomysł. – odezwał się po chwili. Zaczęliśmy kierować się w stronę lasu. Szliśmy kilka pierwszych chwil w absolutnej ciszy.
- Co lubisz najbardziej robić? – zapytałam zaciekawiona odpowiedzią.
- Lubię biegać i malować, a ty? – zapytał mnie.
- Lubię strzelać z łuku, rzucać nożami, biegać, czytać książki, malować i czasem pouczyć się. – odparłam lekko się uśmiechając.
( Nathaniel ? )
Od Brian'a cd. Carrie/Selene
Myślałem nad wypowiedzią Selene.
- Carrie, nie musisz się o to martwić. - powiedziałem.
Dziewczyny popatrzyły się na mnie ze zdziwieniem.
- Czy ty się słyszysz? - warknęła Carrie.
- Tak. - odpowiedziałem spokojnie.
- Nie przekonałeś mnie. - ciągnęła dalej.
- Słuchaj. Jesteś wampirem. To normalne, że uczucia kiedyś się odezwą. Najpierw są stłumione przez głód ale, gdy już je do siebie dopuścisz, powracają za zdwojoną siłą. - stwierdziłem.
- Brian nie pomagasz. - mruknęła Selene, patrząc na Carrie.
- Chodźcie. - powiedziałem i wyszliśmy z pokoju.
<Carrie? Selene?>
- Carrie, nie musisz się o to martwić. - powiedziałem.
Dziewczyny popatrzyły się na mnie ze zdziwieniem.
- Czy ty się słyszysz? - warknęła Carrie.
- Tak. - odpowiedziałem spokojnie.
- Nie przekonałeś mnie. - ciągnęła dalej.
- Słuchaj. Jesteś wampirem. To normalne, że uczucia kiedyś się odezwą. Najpierw są stłumione przez głód ale, gdy już je do siebie dopuścisz, powracają za zdwojoną siłą. - stwierdziłem.
- Brian nie pomagasz. - mruknęła Selene, patrząc na Carrie.
- Chodźcie. - powiedziałem i wyszliśmy z pokoju.
<Carrie? Selene?>
Od Brian'a cd. Selene
Słowa dziewczyny mnie zaskoczyły. Nie myślałem, że aż tak się zdenerwuje. Właściwie to ja byłem na nią zdenerwowany.
- Selene? - zacząłem.
- Jeśli coś ci nie pasuje to wyjdź. - warknęła, przerywając mi.
- Chcę się tylko dowiedzieć dlaczego to zrobiłaś. Nie musisz się tak denerwować.
Selene popatrzyła na mnie.
- Możesz po prostu podziękować i dać mi spokój. - syknęła po chwili.
- Dziękuję. - powiedziałem. Dziewczyna była chyba zaskoczona moją wypowiedzią, ponieważ jej mina całkowicie się zmieniła.
Selene?
- Selene? - zacząłem.
- Jeśli coś ci nie pasuje to wyjdź. - warknęła, przerywając mi.
- Chcę się tylko dowiedzieć dlaczego to zrobiłaś. Nie musisz się tak denerwować.
Selene popatrzyła na mnie.
- Możesz po prostu podziękować i dać mi spokój. - syknęła po chwili.
- Dziękuję. - powiedziałem. Dziewczyna była chyba zaskoczona moją wypowiedzią, ponieważ jej mina całkowicie się zmieniła.
Selene?
Nowy zmiennokształny - Johnny Holmes!
Imię: Johnny
Nazwisko: Holmes
Przezwisko: John
Płeć: Mężczyzna
Wygląd: Ma brązowe włosy. Błękitne oczy i mały zarost. Jest wysoki i silny. Zazwyczaj nosi koszulki i długie spodnie. I oczywiście trampki.
Wiek: 15 lat
Rasa: Zmiennokształtny
Rok: pierwszy
Współlokatorzy:
Zauroczenie: Są dwie
Charakter: Jest bardzo miły. Lubi pomagać innym, ale jest dość wstydliwy. Trudno mu przychodzi wyrażanie swoich uczyć do drugiej osoby. Jeżeli już to robi to dość w nietypowy sposób. Uwielbia się bawić i śmiać. Lubi robić kawały i psikusy. Mimo to potrafi być poważny. To lojalny mężczyzna, któremu można zaufać..
Historia: Johnny urodził się w mieście. Trudno mu przychodziło zawieranie przyjaźni. Kiedy miał 10 lat uciekł do lasu. Tam odkrył swoją moc. Pozostał tam póki nie trafił tutaj.
Hobby: Polowanie
Zwierzątko: Orzeł Antoniello
Sterujący: Ipatka98
Opiekun:
Upomnienia/Pochwały: 0/0
Od Selene cd. Brian'a
- To dlaczego to zrobiłaś? - zapytał
- Nie ważne - odpowiedziałam
- Selene! - złapał mnie za ramiona zirytowany
- Nie twoja sprawa! - krzyknęłam wyrywając mu się - Jak ci się nie podoba to bierz cztery litery w troki i won! - straciłam cierpliwość.
Wiem, wiem jestem złośliwa itd. Ale miałam tylko kontakt z osobami wrogo nastawionymi, więc nie wiem jak traktować przyjaciół.
Przez trzy lata żyłam w ciągłym strachu, tłumiąc wszelakie emocje, więc teraz łatwo się wściekałam.
<Brian?>
- Nie ważne - odpowiedziałam
- Selene! - złapał mnie za ramiona zirytowany
- Nie twoja sprawa! - krzyknęłam wyrywając mu się - Jak ci się nie podoba to bierz cztery litery w troki i won! - straciłam cierpliwość.
Wiem, wiem jestem złośliwa itd. Ale miałam tylko kontakt z osobami wrogo nastawionymi, więc nie wiem jak traktować przyjaciół.
Przez trzy lata żyłam w ciągłym strachu, tłumiąc wszelakie emocje, więc teraz łatwo się wściekałam.
<Brian?>
Od Selene cd. Carrie/Brian'a
Spojrzałyśmy na siebie równocześnie po czym usiadła powoli znów obok mnie.
- Historia się powtarza - powiedziałam ze spokojem.
Brain spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jaka historia?
Wymieniliśmy razem z Carrie porozumiewawcze spojrzenia i skinęła mi głową po czym wbiła wzrok w podłogę.
- Carrie po raz drugi nie chce pić krwi - zaczęłam - To jest drugi raz, pierwszy był gdy...- przerwałam - zabili jej przyjaciół. Brzydziła się sobą i głodziła przez długi czas, chcąc umrzeć. Ale "uratował" - narysowałam w powietrzu łapki - ją twój ojciec
Chłopak zamyślił się.
<Brian? Carrie?>
- Historia się powtarza - powiedziałam ze spokojem.
Brain spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jaka historia?
Wymieniliśmy razem z Carrie porozumiewawcze spojrzenia i skinęła mi głową po czym wbiła wzrok w podłogę.
- Carrie po raz drugi nie chce pić krwi - zaczęłam - To jest drugi raz, pierwszy był gdy...- przerwałam - zabili jej przyjaciół. Brzydziła się sobą i głodziła przez długi czas, chcąc umrzeć. Ale "uratował" - narysowałam w powietrzu łapki - ją twój ojciec
Chłopak zamyślił się.
<Brian? Carrie?>
Od Brian'a cd. Selene
Byłem zdenerwowany. Jak Selene mogła mi to zrobić? Zamierzałem z nią o tym porozmawiać. Podszedłem pod jej drzwi. Zapukałem. Dziewczyna otworzyła mi drzwi.
- Możesz mi wytłumaczyć dlaczego to zrobiłaś? - chciałem zapytać ją opanowanym tonem, jednak trochę mi nie wyszło.
- Może jakieś ,,dzięki''? - zaproponowała.
- Dziękuję, że dzięki tobie wyszedłem na kłamcę. - powiedziałem wchodząc do pomieszczenia. Nie było w nim współlokatorek Selene.
- Nie wyszedłeś.
- Czyżby? - zrobiłem pytającą minę.
- Powiedziałeś prawdę, a to że ojciec ci nie uwierzył to nie twoja wina. - mruknęła.
- To dlaczego to zrobiłaś?
Selene?
- Możesz mi wytłumaczyć dlaczego to zrobiłaś? - chciałem zapytać ją opanowanym tonem, jednak trochę mi nie wyszło.
- Może jakieś ,,dzięki''? - zaproponowała.
- Dziękuję, że dzięki tobie wyszedłem na kłamcę. - powiedziałem wchodząc do pomieszczenia. Nie było w nim współlokatorek Selene.
- Nie wyszedłeś.
- Czyżby? - zrobiłem pytającą minę.
- Powiedziałeś prawdę, a to że ojciec ci nie uwierzył to nie twoja wina. - mruknęła.
- To dlaczego to zrobiłaś?
Selene?
Od Selene cd. Brian'a
- Ale biorę swoją. To ja zabiłem tą istotę, gdy byłem po południu w lesie...
Szybko skupiłam się na najbardziej żenujących momentach mojego życia. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
Michael spojrzał na mnie uważnie.
Muszę dać z siebie więcej, by uwierzył, pomyślałam. Przypomniałam sobie twarze ludzi, których zabiłam, wzbudzając w sobie wyrzuty sumienia.
Spojrzałam na Michaela, ale szybko spuściłam wzrok. Moja metoda działała za dobrze, bo na myśl o tych wszystkich postaciach, naprawdę robiło mi się ciężko.
Mężczyzna spojrzał uważnie na naszą dwójkę. Musiał stwierdzić, że Brian próbuje mnie kryć, bo jego spojrzenie stwardniało.
- Brian, wyjdź. - powiedział stanowczo
- Ale...
- Natychmiast!
- Nie ona...
- Bez dyskusji! - krzyknął. Chłopak spuścił głowę i wyszedł. - Panno Underworld, wiesz, że tym razem kara cię nie minie. - patrzyłam uparcie w podłogę - Masz zakaz opuszczania Akademii przez trzy dni. Jeśli wyjdziesz, zostaniesz wydalona z szkoły. Bezdyskusyjnie - powiedział i pokazał mi gestem, że mam już iść.
Po opuszczeniu pomieszczenia i oddaleniu się na bezpieczną odległość, odetchnęłam z ulgą. Udało mi się go przekonać, że to nie Brian polował.
Już uspokojona poszłam do pokoju. Po chwili do mieszkania jak burza wpadł Brian. Oczywiście nie omieszkał zrobić mi wyrzutów. Nie, no serio, zero wdzięczności.
Nie miałam mu jednak najmniejszego zamiaru mówić czemu tak naprawdę go wyciągnęłam z kłopotów swoim kosztem. Wyśmiał by mnie albo by się wściekł. No dobra, już był wściekły, ale jeszcze bardziej.
<Brian?>
Szybko skupiłam się na najbardziej żenujących momentach mojego życia. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
Michael spojrzał na mnie uważnie.
Muszę dać z siebie więcej, by uwierzył, pomyślałam. Przypomniałam sobie twarze ludzi, których zabiłam, wzbudzając w sobie wyrzuty sumienia.
Spojrzałam na Michaela, ale szybko spuściłam wzrok. Moja metoda działała za dobrze, bo na myśl o tych wszystkich postaciach, naprawdę robiło mi się ciężko.
Mężczyzna spojrzał uważnie na naszą dwójkę. Musiał stwierdzić, że Brian próbuje mnie kryć, bo jego spojrzenie stwardniało.
- Brian, wyjdź. - powiedział stanowczo
- Ale...
- Natychmiast!
- Nie ona...
- Bez dyskusji! - krzyknął. Chłopak spuścił głowę i wyszedł. - Panno Underworld, wiesz, że tym razem kara cię nie minie. - patrzyłam uparcie w podłogę - Masz zakaz opuszczania Akademii przez trzy dni. Jeśli wyjdziesz, zostaniesz wydalona z szkoły. Bezdyskusyjnie - powiedział i pokazał mi gestem, że mam już iść.
Po opuszczeniu pomieszczenia i oddaleniu się na bezpieczną odległość, odetchnęłam z ulgą. Udało mi się go przekonać, że to nie Brian polował.
Już uspokojona poszłam do pokoju. Po chwili do mieszkania jak burza wpadł Brian. Oczywiście nie omieszkał zrobić mi wyrzutów. Nie, no serio, zero wdzięczności.
Nie miałam mu jednak najmniejszego zamiaru mówić czemu tak naprawdę go wyciągnęłam z kłopotów swoim kosztem. Wyśmiał by mnie albo by się wściekł. No dobra, już był wściekły, ale jeszcze bardziej.
<Brian?>
czwartek, 19 lutego 2015
Od Brian'a cd. Selene
Nie wierzyłem, że kiedyś Selene weźmie na siebie moje błędy, a właśnie przed chwilą to zrobiła. Byłem zaskoczony ale, także zdenerwowany.
- Dlaczego to zrobiłaś? - zapytałem.
- Kiedyś powiedziałeś, że masz wielkie problemy z ojcem, więc chciałam ci pomóc. - odpowiedziała dziewczyna.
- Nie musiałaś. - mruknąłem. Selene popatrzyła na mnie dziwnie. - Jestem ci bardzo wdzięczny ale właśnie pogorszyłaś sprawę.
- Ja pogorszyłam? - powiedziała z pretensjami.
- Teraz wyjdzie na to, że nie potrafię się przyznać do błędów. - bąknąłem.
- Przecież nikt nie musi znać prawdy.
- Nie chcę byś miała przeze mnie problemy.
W tym momencie do pokoju wszedł Nathaniel. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Co ci się stało? - zapytała Selene.
- Raczej wam. - powiedział. - Wasz opiekun chce widzieć waszą dwójkę w pokoju opiekunów. - zamyślił się na chwilę.
- Nathaniel, sytuacja jest już pogmatwana bez twoich trudnych do zrozumienia wypowiedzi. - mruknąłem, przenosząc swój wzrok na dziewczynę.
- Idziemy? - popatrzyła na mnie.
- Może lepiej skoczymy najpierw pozwiedzać coś? Później może już nie być okazji... Może na siłownię? - zapytałem z smutną miną.
- Nie będzie aż tak źle. - bąknęła.
- Trzymam kciuki. - Nathaniel spojrzał na nas.
- Nie dobijaj. - rzuciłem mu błagalną minę.
Wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się do pokoju opiekunów.
- Powiem prawdę. - powiedziałem przerywając ciszę.
- Nie waż się. - warknęła.
- Dlaczego? - zapytałem. - Wezmę na siebie odpowiedzialność. Już raz przez to przeszedłem, więc dam radę.
- To się źle skończy. - mruknęła, gdy staliśmy przed drzwiami.
Zapukałem. Gdy usłyszałem zaproszenie, wszedłem do środka, przepuszczając w drzwiach Selene, która popatrzyła na mnie.
- Mogłeś sobie darować ten jeden raz. - szepnęła przechodząc obok mnie.
- Witam. - powiedział ojciec, kiedy usiedliśmy na krzesłach. - Mam nadzieję, że wiecie dlaczego się tutaj znaleźliście.
- Tak. - powiedziałem.
- Interesuje mnie raczej odpowiedź panny Underworld.
- Przypuszczam, że tak. - mruknęła.
- Panno Underworld, to już trzecie wykroczenie. Nie może ujść to płazem...
- To ja. - przerwałem wypowiedź opiekuna.
- Słucham?
- To ja zabiłem to zwierzę. - rzuciłem, nie patrząc mu w oczy.
- Brian, nie możesz brać na siebie odpowiedzialności innych.
- Ale biorę swoją. To ja zabiłem tą istotę, gdy byłem po południu w lesie...
Selene?
- Dlaczego to zrobiłaś? - zapytałem.
- Kiedyś powiedziałeś, że masz wielkie problemy z ojcem, więc chciałam ci pomóc. - odpowiedziała dziewczyna.
- Nie musiałaś. - mruknąłem. Selene popatrzyła na mnie dziwnie. - Jestem ci bardzo wdzięczny ale właśnie pogorszyłaś sprawę.
- Ja pogorszyłam? - powiedziała z pretensjami.
- Teraz wyjdzie na to, że nie potrafię się przyznać do błędów. - bąknąłem.
- Przecież nikt nie musi znać prawdy.
- Nie chcę byś miała przeze mnie problemy.
W tym momencie do pokoju wszedł Nathaniel. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Co ci się stało? - zapytała Selene.
- Raczej wam. - powiedział. - Wasz opiekun chce widzieć waszą dwójkę w pokoju opiekunów. - zamyślił się na chwilę.
- Nathaniel, sytuacja jest już pogmatwana bez twoich trudnych do zrozumienia wypowiedzi. - mruknąłem, przenosząc swój wzrok na dziewczynę.
- Idziemy? - popatrzyła na mnie.
- Może lepiej skoczymy najpierw pozwiedzać coś? Później może już nie być okazji... Może na siłownię? - zapytałem z smutną miną.
- Nie będzie aż tak źle. - bąknęła.
- Trzymam kciuki. - Nathaniel spojrzał na nas.
- Nie dobijaj. - rzuciłem mu błagalną minę.
Wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się do pokoju opiekunów.
- Powiem prawdę. - powiedziałem przerywając ciszę.
- Nie waż się. - warknęła.
- Dlaczego? - zapytałem. - Wezmę na siebie odpowiedzialność. Już raz przez to przeszedłem, więc dam radę.
- To się źle skończy. - mruknęła, gdy staliśmy przed drzwiami.
Zapukałem. Gdy usłyszałem zaproszenie, wszedłem do środka, przepuszczając w drzwiach Selene, która popatrzyła na mnie.
- Mogłeś sobie darować ten jeden raz. - szepnęła przechodząc obok mnie.
- Witam. - powiedział ojciec, kiedy usiedliśmy na krzesłach. - Mam nadzieję, że wiecie dlaczego się tutaj znaleźliście.
- Tak. - powiedziałem.
- Interesuje mnie raczej odpowiedź panny Underworld.
- Przypuszczam, że tak. - mruknęła.
- Panno Underworld, to już trzecie wykroczenie. Nie może ujść to płazem...
- To ja. - przerwałem wypowiedź opiekuna.
- Słucham?
- To ja zabiłem to zwierzę. - rzuciłem, nie patrząc mu w oczy.
- Brian, nie możesz brać na siebie odpowiedzialności innych.
- Ale biorę swoją. To ja zabiłem tą istotę, gdy byłem po południu w lesie...
Selene?
Od Selene cd. Brian'a
Zesztywniałam słysząc pukanie do drzwi. Spuściłam głowę z poczuciem
winy. Lekko się cofnęłam, a Brian spojrzał na mnie zaskoczony.
Do pokoju wszedł Michael. Moje ruchy odniosły zamierzony skutek.
- To już trzeci raz, panno Underworld. - powiedział sucho
Brian'a zamurowało. Wyprostowałam się i przybrałam spokojną minę.
- Ma pan dowody, że cokolwiek zrobiłam? - zapytałam pewnie
- Wiem, że opuściła panienka szkołę w towarzystwie. Podczas waszej wycieczki doszło do polowania. - odparł
- A dlaczego pan uważa, że to ja? - żachnęłam się
- Bo nikt nie sprawia tyle problemów co ty, panno Underworld - odpowiedział zimno i wyszedł.
Chwilę staliśmy w ciszy.
- Mówiłam, że powiem, że to ja? - uśmiechnęłam się lekko
<Brian?>
Do pokoju wszedł Michael. Moje ruchy odniosły zamierzony skutek.
- To już trzeci raz, panno Underworld. - powiedział sucho
Brian'a zamurowało. Wyprostowałam się i przybrałam spokojną minę.
- Ma pan dowody, że cokolwiek zrobiłam? - zapytałam pewnie
- Wiem, że opuściła panienka szkołę w towarzystwie. Podczas waszej wycieczki doszło do polowania. - odparł
- A dlaczego pan uważa, że to ja? - żachnęłam się
- Bo nikt nie sprawia tyle problemów co ty, panno Underworld - odpowiedział zimno i wyszedł.
Chwilę staliśmy w ciszy.
- Mówiłam, że powiem, że to ja? - uśmiechnęłam się lekko
<Brian?>
Od Brian'a cd Carrie/Selene/Nathaniel'a
- Nie wiem czy nasza grupa nadaje się do biblioteki. - powiedziałem.
- Dlaczego? - zapytała Carrie.
- Bibliotece ma być cisza. - mruknął Nathaniel.
- Mniejsza z tym...
- To gdzie idziemy? - zapytała Selene.
- Proponuję siłownię. - burknąłem.
- Dobra. - Carrie popatrzyła się po wszystkich.
- Jestem za. - Selene podniosła rękę.
- A ty Nathaniel?
Carrie? Selene? Nathaniel?
- Dlaczego? - zapytała Carrie.
- Bibliotece ma być cisza. - mruknął Nathaniel.
- Mniejsza z tym...
- To gdzie idziemy? - zapytała Selene.
- Proponuję siłownię. - burknąłem.
- Dobra. - Carrie popatrzyła się po wszystkich.
- Jestem za. - Selene podniosła rękę.
- A ty Nathaniel?
Carrie? Selene? Nathaniel?
Od Brian'a cd. Selene
Dziewczyna popatrzyła się na mnie dziwnie.
- Nie czułaś nic? - zapytałem po chwili.
- Nie czułam współczucia dla ludzi, których mordowałam. - odpowiedziała.
- Oby tylko ojciec się nie dowiedział. - mruknąłem.
- Jakby co mogę powiedzieć, że to ja. - zaproponowała.
- Nie. - zaprzeczyłem. - Masz już duże problemy beze mnie.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi...
Selene?
- Nie czułaś nic? - zapytałem po chwili.
- Nie czułam współczucia dla ludzi, których mordowałam. - odpowiedziała.
- Oby tylko ojciec się nie dowiedział. - mruknąłem.
- Jakby co mogę powiedzieć, że to ja. - zaproponowała.
- Nie. - zaprzeczyłem. - Masz już duże problemy beze mnie.
Usłyszeliśmy pukanie do drzwi...
Selene?
Od Carrie cd Selene/Brian/Nathaniel
Zapadła między nami niezręczna cisza, którą postanowił przerwać Brian.
-A może pójdziemy...
-Nie- przerwałam mu wypowiedź domyślając co chce powiedzieć.
-Ale jeszcze nie dokończyłem a ty już zaprzeczasz - zaprotestował.
-Nie, nie wybiorę się z tobą do tego mistycznego miejsca...- westchnęłam po czym przymrużyłam oczy.
-Jakie miejsce?- zapytała z nienacka Selene.
-Biblioteka - westchnęłam, spoglądając w jej stronę.
-Czemu nie...- uśmiechnęła się.
-Nie jestem jakoś przekonana do książek, ale możemy się tam wybrać...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
-A może pójdziemy...
-Nie- przerwałam mu wypowiedź domyślając co chce powiedzieć.
-Ale jeszcze nie dokończyłem a ty już zaprzeczasz - zaprotestował.
-Nie, nie wybiorę się z tobą do tego mistycznego miejsca...- westchnęłam po czym przymrużyłam oczy.
-Jakie miejsce?- zapytała z nienacka Selene.
-Biblioteka - westchnęłam, spoglądając w jej stronę.
-Czemu nie...- uśmiechnęła się.
-Nie jestem jakoś przekonana do książek, ale możemy się tam wybrać...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
Od Selene cd. Brian'a/Nathaniel'a/Carrie
- Dlaczego tak nagle stałaś się taka miła i uśmiechnięta? - zapytał.
- Nie wiem - spojrzała na podłogę - Zapewne to przez was - spojrzała na wszystkich po kolei i uśmiechnęłam się gdy spojrzała na mnie
Odpowiedziałam jej uśmiechem. Nadal mnie zaskakiwało to, że można czuć się bezpiecznie i mieć przyjaciół. Tyle czasu żyłam w strachu, że nie pamiętałam jak to jest inaczej.
- To co teraz robimy? - spytałam
<Carrie? Nathaniel? Brian?>
- Nie wiem - spojrzała na podłogę - Zapewne to przez was - spojrzała na wszystkich po kolei i uśmiechnęłam się gdy spojrzała na mnie
Odpowiedziałam jej uśmiechem. Nadal mnie zaskakiwało to, że można czuć się bezpiecznie i mieć przyjaciół. Tyle czasu żyłam w strachu, że nie pamiętałam jak to jest inaczej.
- To co teraz robimy? - spytałam
<Carrie? Nathaniel? Brian?>
Od Selene cd. Brian'a
- Prosiłem cię. - mówił spokojnym głosem. - Atakując ludzi nie zdajesz
sobie sprawy z tego co robisz, dopóki uczucia się nie odezwą.
- A skąd ja to miałam wiedzieć? - burknęłam zirytowana jego oskarżeniem. Przecież to nie był mój pomysł!
- Nigdy tak nie miałaś? - zapytał unosząc brew
-Facet, te trzy lata to ja spędziłam uciekając przed łowcami. Nie. Miałam. Czasu. Na. Współczucie. Czy. Jakieś. Inne. Emocje. - powiedziałam dzieląc zdanie na wyrazy.
<Brian? Carrie?>
- A skąd ja to miałam wiedzieć? - burknęłam zirytowana jego oskarżeniem. Przecież to nie był mój pomysł!
- Nigdy tak nie miałaś? - zapytał unosząc brew
-Facet, te trzy lata to ja spędziłam uciekając przed łowcami. Nie. Miałam. Czasu. Na. Współczucie. Czy. Jakieś. Inne. Emocje. - powiedziałam dzieląc zdanie na wyrazy.
<Brian? Carrie?>
Od Carrie cd Brian/Selene
Spojrzałyśmy na siebie równocześnie z Selene po czym usiadłam powoli znów obok niej.
-Historia się powtarza- powiedziała ze spokojem.
Brain spojrzał na nią zdziwiony.
-Jaka historia?
Wymieniliśmy razem z Selene porozumiewawcze spojrzenia i skinęłam jej głową po czym wbiłam wzrok w podłogę.
-Carrie po raz drugi nie chce pić krwi- zaczęła - To jest drugi raz, pierwszy był gdy...- przerwała- zabili jej przyjaciół. Brzydziła się sobą i głodziła przez długi czas, chcąc umrzeć. Ale "uratował" ją twój ojciec...
<Brian? Selene?>
-Historia się powtarza- powiedziała ze spokojem.
Brain spojrzał na nią zdziwiony.
-Jaka historia?
Wymieniliśmy razem z Selene porozumiewawcze spojrzenia i skinęłam jej głową po czym wbiłam wzrok w podłogę.
-Carrie po raz drugi nie chce pić krwi- zaczęła - To jest drugi raz, pierwszy był gdy...- przerwała- zabili jej przyjaciół. Brzydziła się sobą i głodziła przez długi czas, chcąc umrzeć. Ale "uratował" ją twój ojciec...
<Brian? Selene?>
środa, 18 lutego 2015
Od Selene cd. Brian'a
Nie wiedziałam co powiedzieć na te słowa. Mi samej utrata kontroli
często się zdarzała, ale wtedy byłam zbyt zajęta walką o przeżycie, by
się tym przejąć.
Chłopak schował twarz w dłoniach. Nie spotkałam żadnej przyjaznej istoty od niemal trzech lat, więc nie wiedziałam jak się zachować.
- Przepraszam - powiedziałam - Myślałam, że będzie dobrze... chciałam tylko pokazać ci las z innej perspektywy...
<Brian?>
Chłopak schował twarz w dłoniach. Nie spotkałam żadnej przyjaznej istoty od niemal trzech lat, więc nie wiedziałam jak się zachować.
- Przepraszam - powiedziałam - Myślałam, że będzie dobrze... chciałam tylko pokazać ci las z innej perspektywy...
<Brian?>
Od Brian'a cd Carrie/Selene.
Byłem zdziwiony zachowaniem dziewczyn.
- Co się stało Carrie? - zapytałem.
Selene wyjaśniła mi, że wampirzyca nie pije krwi od kilku dni.
- Dlaczego? - popatrzyłem na nią.
Nie wyglądała najlepiej. Nie była już blada ale lekko szara. Zacząłem się o nią martwić.
- Nie chcę krzywdzić ludzi. - powiedziała.
- Przecież pijąc krew z Akademii nikogo nie krzywdzisz. - zamyśliłem się. - Byłyście w mieście?
- Tak ale... - zaczęła Selene.
- Prosiłem cię. - mówiłem spokojnym głosem. - Atakując ludzi nie zdajesz sobie sprawy z tego co robisz, dopóki uczucia się nie odezwą.
<Carrie? Selene?>
- Co się stało Carrie? - zapytałem.
Selene wyjaśniła mi, że wampirzyca nie pije krwi od kilku dni.
- Dlaczego? - popatrzyłem na nią.
Nie wyglądała najlepiej. Nie była już blada ale lekko szara. Zacząłem się o nią martwić.
- Nie chcę krzywdzić ludzi. - powiedziała.
- Przecież pijąc krew z Akademii nikogo nie krzywdzisz. - zamyśliłem się. - Byłyście w mieście?
- Tak ale... - zaczęła Selene.
- Prosiłem cię. - mówiłem spokojnym głosem. - Atakując ludzi nie zdajesz sobie sprawy z tego co robisz, dopóki uczucia się nie odezwą.
<Carrie? Selene?>
Od Rose cd. Fausty
- Jestem tu nowa i chciałabym poznać cię skoro mamy mieszkać w jednym pokoju.- wyjaśniłam szybko.
- Ehh... Dobrze, jeśli chcesz- odpowiedziała dziewczyna mało zainteresowanym głosem.
- Znasz tutaj jakieś miłe osoby warte ,,zainteresowania,,?- zapytałam niepewnie widząc średni zapał rudowłosej, ślicznej dziewczyny.
Fausta?
- Ehh... Dobrze, jeśli chcesz- odpowiedziała dziewczyna mało zainteresowanym głosem.
- Znasz tutaj jakieś miłe osoby warte ,,zainteresowania,,?- zapytałam niepewnie widząc średni zapał rudowłosej, ślicznej dziewczyny.
Fausta?
wtorek, 17 lutego 2015
Od Selene cd. Elizabeth
- Okej - odpowiedziałam lekko zaskoczona
Pokazałam jej całą akademię, wszystkie klasy, pokoje wspólne i różnych osób. Tak jakoś się potem złożyło, że poszłyśmy do mojego pokoju porozmawiać.
Elizabeth była naprawdę miła. I dlatego przy niej ogarniały mnie wyrzuty sumienia, które trudno mi było stłumić mimo doświadczenia w tej dziedzinie.
- Coś się stało? - zapytała widząc zmianę na mojej twarzy.
- Przy tobie mam wyrzuty sumienia - powiedziałam. Przymknęłam lekko oczy, walcząc z myślami.
- Czemu?
- Mam na sumieniu dziesiątki ludzi - westchnęłam
- Dlaczego ich zabijałaś? - spytała - Nie obchodzą mnie wymówki z serii "jestem wampirem i tak mam" - zastrzegła
- Na początku polowałam tylko na zwierzęta. Potem jednak napadł mnie młody łowca. Byłam przerażona i uderzyłam go z całej siły w pierś. Nie przeżył zderzenia ze ścianą. Każdego dnia pojawiali się kolejni. Wtedy zaczęłam uciekać. Nie dałabym rady takiej ilości wrogów. Aby przeżyć zaczęłam polować na co popadnie. Inaczej byłabym zbyt słaba, a młodzi łowcy, chcąc zaimponować znajomym, polowali na mnie. Wciągu tych nieco ponad dwóch lat dziesiątki ludzi straciło życie z moich rąk.
<Elizabeth?>
Pokazałam jej całą akademię, wszystkie klasy, pokoje wspólne i różnych osób. Tak jakoś się potem złożyło, że poszłyśmy do mojego pokoju porozmawiać.
Elizabeth była naprawdę miła. I dlatego przy niej ogarniały mnie wyrzuty sumienia, które trudno mi było stłumić mimo doświadczenia w tej dziedzinie.
- Coś się stało? - zapytała widząc zmianę na mojej twarzy.
- Przy tobie mam wyrzuty sumienia - powiedziałam. Przymknęłam lekko oczy, walcząc z myślami.
- Czemu?
- Mam na sumieniu dziesiątki ludzi - westchnęłam
- Dlaczego ich zabijałaś? - spytała - Nie obchodzą mnie wymówki z serii "jestem wampirem i tak mam" - zastrzegła
- Na początku polowałam tylko na zwierzęta. Potem jednak napadł mnie młody łowca. Byłam przerażona i uderzyłam go z całej siły w pierś. Nie przeżył zderzenia ze ścianą. Każdego dnia pojawiali się kolejni. Wtedy zaczęłam uciekać. Nie dałabym rady takiej ilości wrogów. Aby przeżyć zaczęłam polować na co popadnie. Inaczej byłabym zbyt słaba, a młodzi łowcy, chcąc zaimponować znajomym, polowali na mnie. Wciągu tych nieco ponad dwóch lat dziesiątki ludzi straciło życie z moich rąk.
<Elizabeth?>
Od Brian'a cd. Selene
Dziewczyna kazała mi się wyluzować, uwolnić zmysły. Posłuchałem jej. Nie wiedziałem, że to się tak potoczy. Poczułem krew.
Zwykle potrafię się powstrzymać, ale dzisiaj nie piłem jej. Nie chciałem się spóźnić na zajęcia, więc postanowiłem ją wypić później. Wyszło na to, że po lekcjach byłem zajęty, a następnie spotkałem Selene, która mnie tu przyprowadziła.
Pobiegłem w kierunku, z którego poczułem jej zapach. Selene krzyczała coś za mną. Nie mogłem się zatrzymać. Byłem jakby w transie. Nie byłem sobą. Nie mogłem siebie kontrolować. Po chwili znalazłem istotę, której krew poczułem. Zaatakowałem ją. Nie chciałem, ale nie mogłem przestać. To było silniejsze. Powoli wyssałem z niej całe życie. Upuściłem ciało zwierzęcia pozbawionego krwi.
Poczułem czyjąś obecność. Oglądnąłem się za siebie. Stała tam Selene. Wyglądała na zaskoczoną. Patrzyła się na mnie. Nie potrafiłem wyczytać jej uczuć. Może czuła strach, przerażenie, jednocześnie mogło to być zdziwienie. Poczułem jak kropla jakiejś cieczy płynie po mojej brodzie. Z przyzwyczajenia wytarłem ją ręką. Była gęściejsza niż woda. Skierowałem swój wzrok na dłoń. To krew. Dopiero teraz spostrzegłem, że obok mnie leży zwierze. Jego ciało było bez krwi. Popatrzyłem na siebie. Moje ręce, koszula... Wszystko było w krwi istoty, którą tyle co zabiłem. Nie wiedziałem co zrobić. Przestraszyłem się samego siebie. Nie mogłem dłużej tu zostać. Z wampirzą szybkością ruszyłem w stronę akademii. Nie zważałem na to co widziała Selene. Nie wytrzymałbym w tym miejscu.
Do mojego pokoju dostałem się przez okno. Zauważyłem Nathaniel'a w pokoju. Na szczęście nie mógł mnie spostrzec, ponieważ dla ludzkiego oka byłem smugą kolorów. Skierowałem się do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi. Nie miałem odwagi zobaczyć swojego odbicia. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Po dłuższej chwili wyszedłem. Ubrałem się. Koszula nie nadawała się już do użytku.
- Brian? Wszystko ok? - zapytał Nathaniel.
Stanąłem przed lustrem. Moje oczy nie były ciemnobrązowe, lecz niemal czarne. Jak zawsze po wypiciu świeżej krwi. Usłyszałem pukanie do drzwi, a następnie głos dziewczyny. Nathaniel wpuścił ją do środka.
- Brian? - Mój współlokator nadal próbował się coś dowiedzieć.
- Żyje. - odpowiedziałem po chwili.
Wyszedłem z łazienki.
- Masz gościa. - powiedział, zauważając, że drzwi się otwierają. - Stary... Nie wyglądasz najlepiej.
Nie byłem w stanie spojrzeć mu w oczy. Cieszyłem się z jednego powodu. Po wypiciu krwi byłem silniejszy. Nie był, więc w stanie przeczytać moich myśli.
- Brian? - powiedziała Selene.
- Nie chce mi się gadać. - mruknąłem.
Skierowałem się do swojego pokoju.
- A ty gdzie? - zapytała.
Nie odpowiedziałem jej. Wszedłem do pomieszczenia, nie zamykając drzwi. Usiadłem na łóżku. Po chwili weszli.
- Co się stało? - zapytał Nathaniel.
- Brian. Nie martw się. - zaczęła Selene. - To tylko zwierzę.
- Ty nic nie rozumiesz. - warknąłem. - Gdyby w pobliżu był człowiek zabiłbym go!
Schowałem twarz w dłoniach.
- Spokojnie. - powiedziała dziewczyna.
- Naprawdę nie rozumiesz? - patrzyłem w podłogę. - Kiedyś po kłótni z ojcem też straciłem kontrolę. To było kilka dni po mojej przemianie. Wyszedłem wieczorem z domu. Byłem zdenerwowany. Po kilku minutach zobaczyłem grupę ludzi. Jeden z nich mnie obraził. Nie mogłem się powstrzymać. Zamordowałem ich wszystkich. - zamilkłem na chwilę. - Gdy poczułem, że znowu jestem sobą, obok mnie było sześć ciał. - wyrzuciłem to z siebie bez uczuć. - Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Aż do dziś.
Selene? Nathaniel?
Zwykle potrafię się powstrzymać, ale dzisiaj nie piłem jej. Nie chciałem się spóźnić na zajęcia, więc postanowiłem ją wypić później. Wyszło na to, że po lekcjach byłem zajęty, a następnie spotkałem Selene, która mnie tu przyprowadziła.
Pobiegłem w kierunku, z którego poczułem jej zapach. Selene krzyczała coś za mną. Nie mogłem się zatrzymać. Byłem jakby w transie. Nie byłem sobą. Nie mogłem siebie kontrolować. Po chwili znalazłem istotę, której krew poczułem. Zaatakowałem ją. Nie chciałem, ale nie mogłem przestać. To było silniejsze. Powoli wyssałem z niej całe życie. Upuściłem ciało zwierzęcia pozbawionego krwi.
Poczułem czyjąś obecność. Oglądnąłem się za siebie. Stała tam Selene. Wyglądała na zaskoczoną. Patrzyła się na mnie. Nie potrafiłem wyczytać jej uczuć. Może czuła strach, przerażenie, jednocześnie mogło to być zdziwienie. Poczułem jak kropla jakiejś cieczy płynie po mojej brodzie. Z przyzwyczajenia wytarłem ją ręką. Była gęściejsza niż woda. Skierowałem swój wzrok na dłoń. To krew. Dopiero teraz spostrzegłem, że obok mnie leży zwierze. Jego ciało było bez krwi. Popatrzyłem na siebie. Moje ręce, koszula... Wszystko było w krwi istoty, którą tyle co zabiłem. Nie wiedziałem co zrobić. Przestraszyłem się samego siebie. Nie mogłem dłużej tu zostać. Z wampirzą szybkością ruszyłem w stronę akademii. Nie zważałem na to co widziała Selene. Nie wytrzymałbym w tym miejscu.
Do mojego pokoju dostałem się przez okno. Zauważyłem Nathaniel'a w pokoju. Na szczęście nie mógł mnie spostrzec, ponieważ dla ludzkiego oka byłem smugą kolorów. Skierowałem się do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi. Nie miałem odwagi zobaczyć swojego odbicia. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Po dłuższej chwili wyszedłem. Ubrałem się. Koszula nie nadawała się już do użytku.
- Brian? Wszystko ok? - zapytał Nathaniel.
Stanąłem przed lustrem. Moje oczy nie były ciemnobrązowe, lecz niemal czarne. Jak zawsze po wypiciu świeżej krwi. Usłyszałem pukanie do drzwi, a następnie głos dziewczyny. Nathaniel wpuścił ją do środka.
- Brian? - Mój współlokator nadal próbował się coś dowiedzieć.
- Żyje. - odpowiedziałem po chwili.
Wyszedłem z łazienki.
- Masz gościa. - powiedział, zauważając, że drzwi się otwierają. - Stary... Nie wyglądasz najlepiej.
Nie byłem w stanie spojrzeć mu w oczy. Cieszyłem się z jednego powodu. Po wypiciu krwi byłem silniejszy. Nie był, więc w stanie przeczytać moich myśli.
- Brian? - powiedziała Selene.
- Nie chce mi się gadać. - mruknąłem.
Skierowałem się do swojego pokoju.
- A ty gdzie? - zapytała.
Nie odpowiedziałem jej. Wszedłem do pomieszczenia, nie zamykając drzwi. Usiadłem na łóżku. Po chwili weszli.
- Co się stało? - zapytał Nathaniel.
- Brian. Nie martw się. - zaczęła Selene. - To tylko zwierzę.
- Ty nic nie rozumiesz. - warknąłem. - Gdyby w pobliżu był człowiek zabiłbym go!
Schowałem twarz w dłoniach.
- Spokojnie. - powiedziała dziewczyna.
- Naprawdę nie rozumiesz? - patrzyłem w podłogę. - Kiedyś po kłótni z ojcem też straciłem kontrolę. To było kilka dni po mojej przemianie. Wyszedłem wieczorem z domu. Byłem zdenerwowany. Po kilku minutach zobaczyłem grupę ludzi. Jeden z nich mnie obraził. Nie mogłem się powstrzymać. Zamordowałem ich wszystkich. - zamilkłem na chwilę. - Gdy poczułem, że znowu jestem sobą, obok mnie było sześć ciał. - wyrzuciłem to z siebie bez uczuć. - Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Aż do dziś.
Selene? Nathaniel?
Od Selene cd. Brian'a
Poszłam do pokoju wspólnego wampirów. Siedział tam Brian.
- Co robimy? - spytał
- Pójdziemy do...
- Nie do lasu - przerwał mi
- Oj zgódź się, chciałam ci coś pokazać! - poprosiłam
- No, dobra - westchnął - A co pokazać? - zapytał zaciekawiony
- Zobaczysz - uśmiechnęłam się i wybiegliśmy z Akademii.
Zatrzymaliśmy się na polance parę kilometrów dalej. Przysiadłam przy drzewie, a koło mnie usiadł Brian.
- Zamknij oczy - poleciłam
- Po co? - spytał i niechętnie zamknął oczy
- Zrelaksuj się... uwolnij zmysły - powiedziałam jednocześnie robiąc to samo. Teraz słyszałam ptaki czyszczące sobie piórka, bicie serca wiewiórki w dziupli, szelest liści, szemranie strumyka w oddali... Czułam także więcej... żywicę pod korą iglaków, orzechy skryte w norce myszy i wiele zwierząt...
Nagle usłyszałam jak Brian zrywa się z miejsca. Otworzyłam oczy odcinając się od tych cudownych doznań. Zachowywał się dziwnie, a jego oczy poczerwieniały.
Ruszył w wampirzym tempie przed siebie. Zaczęłam go gonić, ale był szybszy i w pewnym momencie go zgubiłam.
Wytropiłam go na małej polance kilometr dalej. Słysząc mnie uniósł głowę, upuszczając martwe zwierzę. Zesztywniałam z zaskoczenia. Nie spodziewałam się po nim czegoś takiego. Chciałam mu tylko pokazać dlaczego tak lubię być w lesie.
Brian zamrugał nieprzytomnie, a jego oczy odzyskały poprzedni wygląd. Spojrzał zaskoczony na martwe zwierzę.
<Brian?>
- Co robimy? - spytał
- Pójdziemy do...
- Nie do lasu - przerwał mi
- Oj zgódź się, chciałam ci coś pokazać! - poprosiłam
- No, dobra - westchnął - A co pokazać? - zapytał zaciekawiony
- Zobaczysz - uśmiechnęłam się i wybiegliśmy z Akademii.
Zatrzymaliśmy się na polance parę kilometrów dalej. Przysiadłam przy drzewie, a koło mnie usiadł Brian.
- Zamknij oczy - poleciłam
- Po co? - spytał i niechętnie zamknął oczy
- Zrelaksuj się... uwolnij zmysły - powiedziałam jednocześnie robiąc to samo. Teraz słyszałam ptaki czyszczące sobie piórka, bicie serca wiewiórki w dziupli, szelest liści, szemranie strumyka w oddali... Czułam także więcej... żywicę pod korą iglaków, orzechy skryte w norce myszy i wiele zwierząt...
Nagle usłyszałam jak Brian zrywa się z miejsca. Otworzyłam oczy odcinając się od tych cudownych doznań. Zachowywał się dziwnie, a jego oczy poczerwieniały.
Ruszył w wampirzym tempie przed siebie. Zaczęłam go gonić, ale był szybszy i w pewnym momencie go zgubiłam.
Wytropiłam go na małej polance kilometr dalej. Słysząc mnie uniósł głowę, upuszczając martwe zwierzę. Zesztywniałam z zaskoczenia. Nie spodziewałam się po nim czegoś takiego. Chciałam mu tylko pokazać dlaczego tak lubię być w lesie.
Brian zamrugał nieprzytomnie, a jego oczy odzyskały poprzedni wygląd. Spojrzał zaskoczony na martwe zwierzę.
<Brian?>
Od Carrie cd Selene
Nagle do pokoju wszedł Brian
-Musiałaś go zawołać - spojrzałam na Selene błagalnie.
-Co jej jest?- zapytał podchodząc do mnie i kucając naprzeciwko mnie.
-Nic mi nie jest- wstałam gwałtownie z kanapy- Taki jest mój wybór i tego nie zmienicie- spoważniałam.
-O co chodzi?- zapytał Brian.
-Carrie nie piła krwi od kilku dni...- westchnęła...
<Selene? Brian?>
-Musiałaś go zawołać - spojrzałam na Selene błagalnie.
-Co jej jest?- zapytał podchodząc do mnie i kucając naprzeciwko mnie.
-Nic mi nie jest- wstałam gwałtownie z kanapy- Taki jest mój wybór i tego nie zmienicie- spoważniałam.
-O co chodzi?- zapytał Brian.
-Carrie nie piła krwi od kilku dni...- westchnęła...
<Selene? Brian?>
Od Nathaniel'a cd Fausta
Uśmiechnąłem się gdy dziewczyna odeszła w podskokach. Wróciłem do pokoju i od razu położyłem się spać.
Następnego dnia poszedłem na lekcje, nawet szybko minęły. Po nich poszukałem ją i zobaczyłem opartą o ścianę. Zwróciła się w moją stronę uśmiechając się szeroko. Odwzajemniłem jej uśmiech i podszedłem do niej.
-To gdzie masz ochotę się wybrać?- zapytałem...
<Fausta?>
Następnego dnia poszedłem na lekcje, nawet szybko minęły. Po nich poszukałem ją i zobaczyłem opartą o ścianę. Zwróciła się w moją stronę uśmiechając się szeroko. Odwzajemniłem jej uśmiech i podszedłem do niej.
-To gdzie masz ochotę się wybrać?- zapytałem...
<Fausta?>
Od Fausty cd Rose
- Cześć.- przedstawiłam się - Jetem Fausta. Ty pewnie jesteś Rose, tak?
- Tak - stanowczo odpowiedziała dziewczyna
'' Jest dziwna'' pomyślałam.
Jednak nie za bardzo przejęłam się tym spotkaniem.
< Rose?>
- Tak - stanowczo odpowiedziała dziewczyna
'' Jest dziwna'' pomyślałam.
Jednak nie za bardzo przejęłam się tym spotkaniem.
< Rose?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
- Carrie, to nasza natura. A ze stacji krwiodawstwa to przynajmniej własnowolnie oddana - powiedziałam
Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Sama też miewałam wyrzuty, ale sytuacja zmuszała mnie do wyzbycia się współczucia czy sumienia. Gdybym nie polowała, to sama bym zginęła z rąk łowców.
Po chwili do pokoju wszedł Brian.
<Carrie?>
Nie wiedziałam co jej powiedzieć. Sama też miewałam wyrzuty, ale sytuacja zmuszała mnie do wyzbycia się współczucia czy sumienia. Gdybym nie polowała, to sama bym zginęła z rąk łowców.
Po chwili do pokoju wszedł Brian.
<Carrie?>
Od Fausty cd. Nathaniel'a
- Dzięki- odpowiedziałam
- Może masz czas spotkać się ze mną po lekcjach? - zapytał Nathaiel
- Oczywiście. Kiedy masz czas?
- We wtorek po czwartej lekcji.
- Ja też. Jesteśmy umówieni. - Aż drżałam z emocji - To do zobaczenia.
Szybko pobiegłam w stronę swojego pokoju. Już się nie mogę doczekać końca lekcji.
<Nathaniel>?
- Może masz czas spotkać się ze mną po lekcjach? - zapytał Nathaiel
- Oczywiście. Kiedy masz czas?
- We wtorek po czwartej lekcji.
- Ja też. Jesteśmy umówieni. - Aż drżałam z emocji - To do zobaczenia.
Szybko pobiegłam w stronę swojego pokoju. Już się nie mogę doczekać końca lekcji.
<Nathaniel>?
Od Carrie cd Brian/Selene/Nathaniel
Nathaniel tylko uniósł do góry kciuki i uśmiechnął się szeroko.
-Czyli w końcu zgoda- powiedziałam radośnie i przytuliłam się do nich obu naraz.
-Co się jej stało? Czy jej coś dałaś czy co?- zwrócił się do Selene.
-Nic a nic- zaśmiała się.
Oderwałam się w końcu od nich i spokojnym krokiem podeszłam do kanapy, usiadłam na niej. Klepnęłam obok siebie aby Selene usiadła a chłopaki usiedli naprzeciwko nas.
-Dlaczego tak nagle stałaś się taka miła i uśmiechnięta?- zapytał.
-Nie wiem- spojrzałam na podłogę - Zapewne to przez was- spojrzałam na wszystkich po kolei i uśmiechnęłam się gdy spojrzałam na Selene...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
-Czyli w końcu zgoda- powiedziałam radośnie i przytuliłam się do nich obu naraz.
-Co się jej stało? Czy jej coś dałaś czy co?- zwrócił się do Selene.
-Nic a nic- zaśmiała się.
Oderwałam się w końcu od nich i spokojnym krokiem podeszłam do kanapy, usiadłam na niej. Klepnęłam obok siebie aby Selene usiadła a chłopaki usiedli naprzeciwko nas.
-Dlaczego tak nagle stałaś się taka miła i uśmiechnięta?- zapytał.
-Nie wiem- spojrzałam na podłogę - Zapewne to przez was- spojrzałam na wszystkich po kolei i uśmiechnęłam się gdy spojrzałam na Selene...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
poniedziałek, 16 lutego 2015
Od Brian'a cd. Carrie/Selene/Nathaniel'a
Słowa dziewczyny mnie zdziwiły.
- Nie wiedziałem, że jesteście do tego zdolne. - powiedziałem, patrząc na swoją rękę. Co prawda się zagoiła, jednak koszula nie nadawała się do założenia. - To była moja ulubiona koszula. - mruknąłem, zerkając na Carrie i Selene.
- Miałeś pecha, że akurat dzisiaj musiałeś się w nią ubrać. - rzuciła Selene.
- To jak koniec sporów? - zapytała Carrie.
- Według mnie tak. - powiedziałem od razu, na co wyglądały na zdziwione.
- Tak... bez niczego? - mruknęła Selene.
- A dlaczego miałbym się gniewać? W końcu tylko dostałem kanapą od dziewczyny. - uśmiechnąłem się. Popatrzyłem na Nathaniel'a. - Ale nie wiem co na to Nathaniel.
Carrie? Nathaniel? Selene?
- Nie wiedziałem, że jesteście do tego zdolne. - powiedziałem, patrząc na swoją rękę. Co prawda się zagoiła, jednak koszula nie nadawała się do założenia. - To była moja ulubiona koszula. - mruknąłem, zerkając na Carrie i Selene.
- Miałeś pecha, że akurat dzisiaj musiałeś się w nią ubrać. - rzuciła Selene.
- To jak koniec sporów? - zapytała Carrie.
- Według mnie tak. - powiedziałem od razu, na co wyglądały na zdziwione.
- Tak... bez niczego? - mruknęła Selene.
- A dlaczego miałbym się gniewać? W końcu tylko dostałem kanapą od dziewczyny. - uśmiechnąłem się. Popatrzyłem na Nathaniel'a. - Ale nie wiem co na to Nathaniel.
Carrie? Nathaniel? Selene?
Od Nathaniel'a cd Alysson
-A wiem, zaczyna się od tego, że urodziłem się w normalnej rodzinie.
Powiedzmy... Raz strasznie pokłóciłem się ze starszą siostrą o jakąś
błahostkę, której nie pamiętam... Było to pięć lat temu- spoważniałem -
Prawie ją zabiłem używając telekinezy... Dopiero wtedy dowiedziałem, że
jestem inny. Rodzice oddali mnie do psychiatryka- zaśmiałem się na to
wspomnienie- A potem z stamtąd uratowała mnie pewna pani. Jak mi wiadomo
jest opiekunem ludzi w tej akademii. Jak dobrze pamiętam nazywała się
Rivana McCall...
- Długa masz tą historię.
- W sumie tak - uśmiechnąłem się - Gdzie pójdziemy teraz?
<Alysson?>
- Długa masz tą historię.
- W sumie tak - uśmiechnąłem się - Gdzie pójdziemy teraz?
<Alysson?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
- Czy to z stacji krwiodawstwa czy z innego miejsca to i tak jest krew -
schowałam twarz w dłoniach - Może to wydawać się dla ciebie dziwne
ale... Brzydzę się sobą - wydusiłam w końcu - To nie znaczy, że nie lubię
wampirów czy coś w tym stylu ale po prostu nie mogę znieść tego, że jest
to rzecz ludzka potrzebna człowiekowi lub zwierzęciu do życia a ja
potrzebuję tej cieczy do życia... Wtedy to ogłoszenie mi uświadomiło jak
łatwo i brutalnie odebrałam komuś życie...- i niestety rozkleiłam
się...
<Selene? Alysson?>
<Selene? Alysson?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Spojrzałam z troską na Carrie. Było z nią źle, ale widziałam, że nie chce o tym rozmawiać.
- Alysson? - odezwałam się
- Tak?
- Mogłabyś iść zawołać Brian'a? - poprosiłam
- Okej... - odparła zaskoczona i wyszła
- Carrie, o co chodzi? - zapytałam
- Selene, nie chcę o tym rozmawiać, ok? - odpowiedziała
- Chcesz się zagłodzić? - spytałam
- Nie - odparła
- Alysson przyprowadzi Brian'a. Zapytamy się go skąd jest ta krew. Pewnie z jakiejś stacji krwiodawstwa. - powiedziałam do niej.
<Carrie? Alysson?>
- Alysson? - odezwałam się
- Tak?
- Mogłabyś iść zawołać Brian'a? - poprosiłam
- Okej... - odparła zaskoczona i wyszła
- Carrie, o co chodzi? - zapytałam
- Selene, nie chcę o tym rozmawiać, ok? - odpowiedziała
- Chcesz się zagłodzić? - spytałam
- Nie - odparła
- Alysson przyprowadzi Brian'a. Zapytamy się go skąd jest ta krew. Pewnie z jakiejś stacji krwiodawstwa. - powiedziałam do niej.
<Carrie? Alysson?>
Od Elizabeth do Selene
Ruszyłam niepewnie w stronę pokoju Carrie, Selene i Alysson. Pani McCall powiedziała, że one mnie oprowadzą.
Zapukałam niepewnie do drzwi. Otworzyła Selene.
- Hej, mogłabyś mnie oprowadzić po akademii? - zapytałam.
<Selene?>
Zapukałam niepewnie do drzwi. Otworzyła Selene.
- Hej, mogłabyś mnie oprowadzić po akademii? - zapytałam.
<Selene?>
Od Carrie cd Selene/Brian/Nathaniel
Uśmiechnęłam się po czym spojrzałam na nich i również zaczęłam się śmiać.
- Czyli nie byliście na nas złe? - zapytał Brian zdziwiony.
- Byliśmy i nadal jesteśmy ale chciałyśmy wam dać nauczkę - uśmiechnęłam się.
- I musiałaś rzucić we mnie sofą?!
- Tak, inaczej by do ciebie nie dotarło. - zaśmiałam się i wstałam z kanapy - To co? Rozejm? - wyciągnęłam rękę na zgodę. - Męczą mnie już te wszystkie sprzeczki. - spojrzałam na czarnowłosą - Selene też...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
- Czyli nie byliście na nas złe? - zapytał Brian zdziwiony.
- Byliśmy i nadal jesteśmy ale chciałyśmy wam dać nauczkę - uśmiechnęłam się.
- I musiałaś rzucić we mnie sofą?!
- Tak, inaczej by do ciebie nie dotarło. - zaśmiałam się i wstałam z kanapy - To co? Rozejm? - wyciągnęłam rękę na zgodę. - Męczą mnie już te wszystkie sprzeczki. - spojrzałam na czarnowłosą - Selene też...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
Od Selene do Carrie/Brian'a/Nathaniel'a
Zwijałam się ze śmiechu na kanapie. Po prostu nie mogłam na widok ich min....
- Żebyście się teraz widzieli - wykrztusiłam trzymając się za brzuch, który zaczął mnie już boleć.
A oni tak stali zaskoczeni. Brian był trochę obolały. No cóż, jemu się najmocniej oberwało, bo kanapą, a Nathaniel został tylko uszczypnięty.
Ale w końcu jeden to wampir, a drugi człowiek.
<Carrie? Brian? Nathaniel?>
- Żebyście się teraz widzieli - wykrztusiłam trzymając się za brzuch, który zaczął mnie już boleć.
A oni tak stali zaskoczeni. Brian był trochę obolały. No cóż, jemu się najmocniej oberwało, bo kanapą, a Nathaniel został tylko uszczypnięty.
Ale w końcu jeden to wampir, a drugi człowiek.
<Carrie? Brian? Nathaniel?>
O Alysson cd. Nathaniel'a
Wyszliśmy wolnym krokiem z pokoju wszystkich ras. Szliśmy w ciszy do
samych drzwi wyjściowych. Gdy tam doszliśmy Nathaniel otworzył mi drzwi i
puścił mnie pierwszą.
- To będziemy tak szli w ciszy? – zapytał po chwili.
- Nie, zależy czy chcesz rozmawiać i o czym. – odpowiedziałam na jego pytanie.
- Opowiedz coś o sobie. – zaproponował.
- Ok. no, więc urodziłam się New Yorku. Jestem córką bogatej pary, która została zamordowana. Z popularnej dziewczyny zamknęłam się w sobie. Pewnej nocy kiedy księżyc był w pełni wracałam po ciemku do domu. I w jednej chwili coś mnie zaatakowało. Obudziłam się rano w kałuży krwi. – odparłam dodając. – I oto stałam się wilkołakiem. Teraz ty powiedz coś o sobie.
( Nathaniel ? )
- To będziemy tak szli w ciszy? – zapytał po chwili.
- Nie, zależy czy chcesz rozmawiać i o czym. – odpowiedziałam na jego pytanie.
- Opowiedz coś o sobie. – zaproponował.
- Ok. no, więc urodziłam się New Yorku. Jestem córką bogatej pary, która została zamordowana. Z popularnej dziewczyny zamknęłam się w sobie. Pewnej nocy kiedy księżyc był w pełni wracałam po ciemku do domu. I w jednej chwili coś mnie zaatakowało. Obudziłam się rano w kałuży krwi. – odparłam dodając. – I oto stałam się wilkołakiem. Teraz ty powiedz coś o sobie.
( Nathaniel ? )
Od Rose do Fausty
Kiedy przyjechałam na miejsce postanowiłam rozpakować rzeczy i zwiedzić
akademie. Budynek, w którym byłam był bardzo rozbudowany i jak na pierwsze
wrażenie bardzo piękny. Zaniosłam torby do wyznaczonego dla mnie pokoju i
ruszyłam zwiedzać pierwsze piętro akademii.
Na korytarzach za szybami były schowane piękne łuki, noże oraz wiele tym podobnych przedmiotów. Na pierwszym piętrze znajdowała się olbrzymia kuchnia z jadalnią i salonik, do którego mogli przyjść wszyscy uczniowie akademii. ten pokój bardzo mi się spodobał. Przeszłam się korytarzami i wyruszyłam na drugie piętro. Tam za to były sale treningowe różnej wielkości. Drugiego piętra nie zwiedzałam tak dokładnie, ale za to wiele czasu poświęciłam na ostatnie, trzecie piętro. Były tam pokoje dla uczniów oraz nauczycieli, opiekunów. Bałam się wchodzić do pokojów innych osób. Czułam się nieswojo, więc poszłam prosto do mojego pokoiku by poznać osobę, która mi przydzielili do mieszkania ze mną. Byłam bardzo zaskoczona ponieważ nie musiałam sama podchodzić okazało się, że mieszkać będę z Faustą Clodike. Kiedy tylko pokazałam się w drzwiach Fausta podeszła i się mi przedstawiła.
Fausta?
Na korytarzach za szybami były schowane piękne łuki, noże oraz wiele tym podobnych przedmiotów. Na pierwszym piętrze znajdowała się olbrzymia kuchnia z jadalnią i salonik, do którego mogli przyjść wszyscy uczniowie akademii. ten pokój bardzo mi się spodobał. Przeszłam się korytarzami i wyruszyłam na drugie piętro. Tam za to były sale treningowe różnej wielkości. Drugiego piętra nie zwiedzałam tak dokładnie, ale za to wiele czasu poświęciłam na ostatnie, trzecie piętro. Były tam pokoje dla uczniów oraz nauczycieli, opiekunów. Bałam się wchodzić do pokojów innych osób. Czułam się nieswojo, więc poszłam prosto do mojego pokoiku by poznać osobę, która mi przydzielili do mieszkania ze mną. Byłam bardzo zaskoczona ponieważ nie musiałam sama podchodzić okazało się, że mieszkać będę z Faustą Clodike. Kiedy tylko pokazałam się w drzwiach Fausta podeszła i się mi przedstawiła.
Fausta?
Od Carrie cd Brian/Selene/Nathaniel
- Teraz to przesadziłeś - powiedziałam z udawanym spokojem.
Poczułam jak ogarnia mnie furia i zanim którykolwiek zareagował w wapirzym tempie uniosłam kanapę i cisnęłam nią w Brian'a, słysząc tylko trzask łamanych desek i kości. Po czym podeszłam powolnym krokiem do Nathaniel'a.
Próbował wtargnąć mi do umysłu ale skutecznie go zablokowałam i gdy już byłam bardzo blisko, Nathaniel użył swojej mocy i rzucił we mnie kawałkiem ściany ale skutecznie to uniknęłam.
Wyglądałam jak dziewczyna z horrorów. Miałam rozczochrane włosy przysłaniające twarz i rubinowe oczy. Twarz wykrzywioną w wyraz szaleństwa.
Byłam już tylko kilka centymetrów od niego. Czułam jego szybkie bicie serca oraz przyspieszony oddech.
- Teraz macie nauczkę - uśmiechnęłam się promiennie i uszczypnęłam go w policzek po czym odeszłam od niego, zostawiając go osłupiałego na środku i podniosłam kanapę, uwalniając przy tym Brian'a.
W jednym momencie wszystkie złamania mu się zagoiły i wstał z ziemi. Odstawiłam trochę zniszczony mebel na miejsce, siadając na nim z uśmiechem.
- Co to było - powiedzieli obaj naraz.
- Razem z Selene obmyśliłyśmy plan aby was trochę nastraszyć i nam się udało uśmiechnęłam się, przybijając jej piątkę.
Zaśmiałam się widząc i zdezorientowane miny...
<Brian? Nathaniel? Selene?>
Poczułam jak ogarnia mnie furia i zanim którykolwiek zareagował w wapirzym tempie uniosłam kanapę i cisnęłam nią w Brian'a, słysząc tylko trzask łamanych desek i kości. Po czym podeszłam powolnym krokiem do Nathaniel'a.
Próbował wtargnąć mi do umysłu ale skutecznie go zablokowałam i gdy już byłam bardzo blisko, Nathaniel użył swojej mocy i rzucił we mnie kawałkiem ściany ale skutecznie to uniknęłam.
Wyglądałam jak dziewczyna z horrorów. Miałam rozczochrane włosy przysłaniające twarz i rubinowe oczy. Twarz wykrzywioną w wyraz szaleństwa.
Byłam już tylko kilka centymetrów od niego. Czułam jego szybkie bicie serca oraz przyspieszony oddech.
- Teraz macie nauczkę - uśmiechnęłam się promiennie i uszczypnęłam go w policzek po czym odeszłam od niego, zostawiając go osłupiałego na środku i podniosłam kanapę, uwalniając przy tym Brian'a.
W jednym momencie wszystkie złamania mu się zagoiły i wstał z ziemi. Odstawiłam trochę zniszczony mebel na miejsce, siadając na nim z uśmiechem.
- Co to było - powiedzieli obaj naraz.
- Razem z Selene obmyśliłyśmy plan aby was trochę nastraszyć i nam się udało uśmiechnęłam się, przybijając jej piątkę.
Zaśmiałam się widząc i zdezorientowane miny...
<Brian? Nathaniel? Selene?>
Od Brian'a cd. Carrie/Nathaniel'a/Selene
Dziewczyna wyglądała na wściekłą.
- Nathaniel. - zwróciłem się do chłopaka. - Szacun za odwagę.
- Co ty chcesz? - zrobił niewinną minę.
- Nie udawaj kretyna. - warknęła Carrie.
- Carrie uspokój się. - Selene próbowała pomóc. Niestety nie za dużo wskórała. Carrie popatrzyła się na nią.
- Nigdy nie wtrącajcie się w relację wampir - ofiara.
- Ale on nie jest ofiarą. - powiedziała spokojnie Selene.
- I ma nad tobą dużą przewagę. - mruknąłem.
<Carrie? Selene? Nathaniel?>
- Nathaniel. - zwróciłem się do chłopaka. - Szacun za odwagę.
- Co ty chcesz? - zrobił niewinną minę.
- Nie udawaj kretyna. - warknęła Carrie.
- Carrie uspokój się. - Selene próbowała pomóc. Niestety nie za dużo wskórała. Carrie popatrzyła się na nią.
- Nigdy nie wtrącajcie się w relację wampir - ofiara.
- Ale on nie jest ofiarą. - powiedziała spokojnie Selene.
- I ma nad tobą dużą przewagę. - mruknąłem.
<Carrie? Selene? Nathaniel?>
Od Carrie cd Brian/Selene/Nathaniel
Na tych słowach jakby całą złość i gniew mnie opuściła. Cofnęłam się od Brian'a po czym zdałam sobie sprawę co zrobiłam.
- Nie sądziłem, że odpuści - powiedział Brian.
- Bo nie odpuściłam - powiedziałam ściszonym głosem wpatrując się w swoje rękę po czym podniosłam wzrok na Nathaniel'a.
- Co do... Jak mogłeś - podeszłam do niego.
- Ale o co chodzi - udawał niewiniątko.
- Dobrze wiesz- warknęłam - Kontrolowałeś mnie i moje emocje- złożyłam dłonie w pięść.
<Brian? Nathaniel? Selene?>
- Nie sądziłem, że odpuści - powiedział Brian.
- Bo nie odpuściłam - powiedziałam ściszonym głosem wpatrując się w swoje rękę po czym podniosłam wzrok na Nathaniel'a.
- Co do... Jak mogłeś - podeszłam do niego.
- Ale o co chodzi - udawał niewiniątko.
- Dobrze wiesz- warknęłam - Kontrolowałeś mnie i moje emocje- złożyłam dłonie w pięść.
<Brian? Nathaniel? Selene?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
No właśnie, co miałam pić. Jako wampir mogłam się tylko pożywić jednym. Wzdrygnęłam się na tą myśl.
- Co się stało? - zapytała Alysson o mnie - Jesteś zupełnie biała.
- Wampiry mają bladą skórę - odpowiedziałam jej bez zawahania.
- Tak... ale jesteś bledsza niż zazwyczaj.
- Wydaje ci się - wymusiłam uśmiech...
<Selene? Alysson?>
- Co się stało? - zapytała Alysson o mnie - Jesteś zupełnie biała.
- Wampiry mają bladą skórę - odpowiedziałam jej bez zawahania.
- Tak... ale jesteś bledsza niż zazwyczaj.
- Wydaje ci się - wymusiłam uśmiech...
<Selene? Alysson?>
Od Brian'a cd. Carrie/Selene/Nathaniel'a
- Ty to powiedziałaś. - uśmiechnąłem się arogancko.
- Chcesz się przekonać? - zapytała, robiąc kolejny krok do przodu.
- Wolałbym nie. - mruknąłem.
- Boisz się?
- Naprawdę nie chce zrobić ci krzywdy. - odsunąłem się od niej.
- Przestańcie. - powiedział Nathaniel.
- Nie mam zamiaru. - warknęła Carrie.
- Właśnie, że masz. - mruknął chłopak po chwili.
<Carrie? Selene? Nathaniel?>
- Chcesz się przekonać? - zapytała, robiąc kolejny krok do przodu.
- Wolałbym nie. - mruknąłem.
- Boisz się?
- Naprawdę nie chce zrobić ci krzywdy. - odsunąłem się od niej.
- Przestańcie. - powiedział Nathaniel.
- Nie mam zamiaru. - warknęła Carrie.
- Właśnie, że masz. - mruknął chłopak po chwili.
<Carrie? Selene? Nathaniel?>
Od Carrie cd Selene/Brian/Nathaniel
- Akurat byś mnie tknął tylko swoimi żelkami. - wstawałam na jego niby mięśnie.
- A żebyś wiedziała, że zrobiłbym ci krzywdę ale nie jestem damskim bokserem.
- A gdzie tu równouprawnienie? Że niby sądzisz, że kobiety nie umieją się bić?! - powiedziałam cicho opanowując złość, zrobiłam krok w przód znów mierząc go wzrokiem...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
- A żebyś wiedziała, że zrobiłbym ci krzywdę ale nie jestem damskim bokserem.
- A gdzie tu równouprawnienie? Że niby sądzisz, że kobiety nie umieją się bić?! - powiedziałam cicho opanowując złość, zrobiłam krok w przód znów mierząc go wzrokiem...
<Brian? Selene? Nathaniel?>
Od Selene cd. Carrie/Brian'a/Nathaniel'a
- Musiałeś? - zapytałam.
- By się pobili - odparł.
- Może Carrie by go rąbnęła, ale Brian raczej by jej nie oddał.
- Skąd wiesz?
- Odmówił walki z nią w siłowni. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Jeszcze bym jej coś zrobił. - burknął Brian.
- Jaaaasne. - przewróciła oczami Carrie.
<Carrie? Brian? Nathaniel?>
- By się pobili - odparł.
- Może Carrie by go rąbnęła, ale Brian raczej by jej nie oddał.
- Skąd wiesz?
- Odmówił walki z nią w siłowni. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Jeszcze bym jej coś zrobił. - burknął Brian.
- Jaaaasne. - przewróciła oczami Carrie.
<Carrie? Brian? Nathaniel?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Nagle do pokoju weszła Alysson. Spojrzałam jeszcze na Carrie, ale uznałam, że nie namówię jej.
- Czy w tym kubku jest krew? - zapytała ze zmarszczonym z obrzydzenia nosem
- Nie marszcz się tak, bo zmarszczek dostaniesz - burknęłam, wypijając zawartość kubka - A poza tym jestem wampirem, to co mam pić?
<Carrie? Alysson?>
- Czy w tym kubku jest krew? - zapytała ze zmarszczonym z obrzydzenia nosem
- Nie marszcz się tak, bo zmarszczek dostaniesz - burknęłam, wypijając zawartość kubka - A poza tym jestem wampirem, to co mam pić?
<Carrie? Alysson?>
Od Nathaniel'a cd Selene/Brian/Carrie
- Czyli... - stwierdziła Carrie.
- Tak- westchnęła Selene.
- Co za... - blondynka chciała coś o mnie niemiłego powiedzieć ale Brian jej przerwał.
- Nie dokańczaj - uśmiechnął się Brian.
- Nie rozkazuj mi - zrobiła krok naprzód w stronę chłopaka.
- Bo co? - uśmiechnął się drwiąco też robiąc krok naprzód. Ich twarze dzieliły centymetry, wiedziałem, że to się źle skończy.
- Spokojnie - rozdzieliłem ich...
<Selene? Brian? Carrie?>
- Tak- westchnęła Selene.
- Co za... - blondynka chciała coś o mnie niemiłego powiedzieć ale Brian jej przerwał.
- Nie dokańczaj - uśmiechnął się Brian.
- Nie rozkazuj mi - zrobiła krok naprzód w stronę chłopaka.
- Bo co? - uśmiechnął się drwiąco też robiąc krok naprzód. Ich twarze dzieliły centymetry, wiedziałem, że to się źle skończy.
- Spokojnie - rozdzieliłem ich...
<Selene? Brian? Carrie?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
- Nie dzięki - spojrzałam na czerwoną ciecz w kubku.
- Widzę, że jesteś głodna - podstawiła mi bliżej kubek.
- Naprawdę, tak nie jest - obróciłam się do niej tyłem i usiadłam na łóżku.
- Carrie, co się stało - odstawiła kubek i usiadła obok mnie.
- Proszę, zaufaj mi, zapewniam cię, że nic mi nie jest.
Nagle do pokoju wszedł/a...
<Selene? Alysson?>
- Widzę, że jesteś głodna - podstawiła mi bliżej kubek.
- Naprawdę, tak nie jest - obróciłam się do niej tyłem i usiadłam na łóżku.
- Carrie, co się stało - odstawiła kubek i usiadła obok mnie.
- Proszę, zaufaj mi, zapewniam cię, że nic mi nie jest.
Nagle do pokoju wszedł/a...
<Selene? Alysson?>
Od Selene cd. Nathaniel'a/Brian'a/Carrie
- Nie da się ukryć. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Bardzo śmieszne. - burknął chłopak. - One zawsze tak?
- Nie, ale wierz mi, bardzo często. - odpowiedział mu Brian.
- Mówi facet, który za pomocą kolegi - telepaty wyciąga z umysłów informacje. - skomentowałam.
<Brian? Carrie? Nathaniel?>
- Bardzo śmieszne. - burknął chłopak. - One zawsze tak?
- Nie, ale wierz mi, bardzo często. - odpowiedział mu Brian.
- Mówi facet, który za pomocą kolegi - telepaty wyciąga z umysłów informacje. - skomentowałam.
<Brian? Carrie? Nathaniel?>
Od Nathaniel'a cd Brian/Selene
Nie wiem dlaczego ale zrobiło mi się głupio. Z zakłopotania podrapałem się po karku po czym wzruszyłem ramionami.
- Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnąłem się niewinnie.
- Nie udawaj mi tu głupa - prychnęła.
- Jak ja tu nic nie udaję, tylko mówię ci prawdę - złożyłem rękę na sercu.
Selene przewróciła oczami.
- Carrie miała rację. Wy razem, nie da się wytrzymać w tej akademii.
Po chwili zobaczyłem jak wchodzi do pokoju.
- O... Widzę, że już poznałaś głupiego i głupszego - powiedziała Carrie uśmiechając się drwiąco, podeszła do Selene...
<Selene? Brian? Carrie?>
- Nie wiem o czym mówisz - uśmiechnąłem się niewinnie.
- Nie udawaj mi tu głupa - prychnęła.
- Jak ja tu nic nie udaję, tylko mówię ci prawdę - złożyłem rękę na sercu.
Selene przewróciła oczami.
- Carrie miała rację. Wy razem, nie da się wytrzymać w tej akademii.
Po chwili zobaczyłem jak wchodzi do pokoju.
- O... Widzę, że już poznałaś głupiego i głupszego - powiedziała Carrie uśmiechając się drwiąco, podeszła do Selene...
<Selene? Brian? Carrie?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Carrie źle wyglądała. Była blada jak ściana, a pod oczami miała wory.
Po lekcjach poszłam do pokoju i nalałam do kubka Carrie krew z jednego z woreczków z lodówki.
- Carrie! - zawołałam ją.
- O co chodzi? - zapytała wchodząc do pokoju. Gdy wyczuła krew, jej oczy rozbłysły lekką czerwienią.
- Źle wyglądasz. Napij się - powiedziałam podając jej kubek.
<Carrie? Alysson?>
Po lekcjach poszłam do pokoju i nalałam do kubka Carrie krew z jednego z woreczków z lodówki.
- Carrie! - zawołałam ją.
- O co chodzi? - zapytała wchodząc do pokoju. Gdy wyczuła krew, jej oczy rozbłysły lekką czerwienią.
- Źle wyglądasz. Napij się - powiedziałam podając jej kubek.
<Carrie? Alysson?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
Obudziła mnie Alysson. Powoli otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na nią z wymuszonym uśmiechem.
-Wstawiaj śpiochu - zaśmiała się.
- Już idę - machnęłam i wstałam z łóżka, od razu poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i odskoczyłam.
Miałam skórę koloru kartki papieru i to dosłownie. Miałam czarne oczy ale sprawiłam aby znów były niebieskie. Trzy zerwane noce i głód dały się po sobie poznać przez sine worki pod oczami.
Przemyłam sobie oczy zimną wodą i ubrałam się powoli po czym poszłam spóźniona na lekcję. Usiadłam obok Selene i spojrzałam na nią...
<Selene? Alysson?>
-Wstawiaj śpiochu - zaśmiała się.
- Już idę - machnęłam i wstałam z łóżka, od razu poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i odskoczyłam.
Miałam skórę koloru kartki papieru i to dosłownie. Miałam czarne oczy ale sprawiłam aby znów były niebieskie. Trzy zerwane noce i głód dały się po sobie poznać przez sine worki pod oczami.
Przemyłam sobie oczy zimną wodą i ubrałam się powoli po czym poszłam spóźniona na lekcję. Usiadłam obok Selene i spojrzałam na nią...
<Selene? Alysson?>
Od Selene cd. Nathaniel'a/Brian'a
- Carrie nie jest taka zła jak wszyscy myślicie - powtórzyłam jego słowa z małą zmianą. Rzucił mi ciężkie spojrzenie.
- Mam raczej z nią złe doświadczenie - odparł.
- Przecież cię nie zaatakowała - machnęłam ręką.
- Pokłócili się - wtrącił Brian.
- Nie dziwię się - odrzekłam - Łatwo się zirytować, gdy ktoś ci grzebie w głowie, szczególnie na polecenie innej osoby - tu spojrzałam znacząco na Brian'a.
<Nathaniel? Brian?>
- Mam raczej z nią złe doświadczenie - odparł.
- Przecież cię nie zaatakowała - machnęłam ręką.
- Pokłócili się - wtrącił Brian.
- Nie dziwię się - odrzekłam - Łatwo się zirytować, gdy ktoś ci grzebie w głowie, szczególnie na polecenie innej osoby - tu spojrzałam znacząco na Brian'a.
<Nathaniel? Brian?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Tym razem wyrobiłyśmy się do północy. Od razu poszłyśmy spać. Carrie po trzech zarwanych nocach pod rząd była bardzo zmęczona.
Ja jednak jak po każdym polowaniu byłam rozbudzona. Trochę było mi żal ludzi, których zabiłam, nie powiem, że nie, ale po dwóch latach opanowałam sztukę odpychania myśli, które powodowały poczucie winy.
Zauważyłam też, że coś się zmieniło w zachowaniu Carrie. Była nieco bardziej ponura, widziałam to w jej sposobie poruszania się. Zastanowiło mnie to, ale postanowiłam się jej nie narzucać i nie wypytywać.
Usnęłam dopiero po dwóch godzinach.
<Carrie? Alysson?>
Ja jednak jak po każdym polowaniu byłam rozbudzona. Trochę było mi żal ludzi, których zabiłam, nie powiem, że nie, ale po dwóch latach opanowałam sztukę odpychania myśli, które powodowały poczucie winy.
Zauważyłam też, że coś się zmieniło w zachowaniu Carrie. Była nieco bardziej ponura, widziałam to w jej sposobie poruszania się. Zastanowiło mnie to, ale postanowiłam się jej nie narzucać i nie wypytywać.
Usnęłam dopiero po dwóch godzinach.
<Carrie? Alysson?>
Od Nathaniel'a cd Selene/Brian
-Brian nie jest tak zły jak wy wszystkie myślicie - spoważniałem.
-Co ty mu dałeś - zwróciła się do Brian'a.
-Nic - odpowiedział z uśmiechem - Widzisz a jednak da się mnie polubić - uśmiechnął się tryumfalnie.
-Tak... - przewróciła oczami.
-A ty... - zwróciłem się do Selene- Jesteś pewnie współlokatorką Carrie - uśmiechnąłem się drwiąco.
-Tak, a co? - założyła ręce na piersi.
-Współczuję - na mojej twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia- Powiedzmy, że miałem z nią bardzo niemiłe spotkanie - spojrzałem na Brian'a...
<Selene? Brian?>
-Co ty mu dałeś - zwróciła się do Brian'a.
-Nic - odpowiedział z uśmiechem - Widzisz a jednak da się mnie polubić - uśmiechnął się tryumfalnie.
-Tak... - przewróciła oczami.
-A ty... - zwróciłem się do Selene- Jesteś pewnie współlokatorką Carrie - uśmiechnąłem się drwiąco.
-Tak, a co? - założyła ręce na piersi.
-Współczuję - na mojej twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia- Powiedzmy, że miałem z nią bardzo niemiłe spotkanie - spojrzałem na Brian'a...
<Selene? Brian?>
Od Carrie cd Selene
Znów zaczęłam czuć do siebie obrzydzenie, choć nie pokazywałam tego to
nie chciałam już nikogo uśmiercać tylko dlatego, że jestem wampirem.
Uśmiechnęłam się do niej po czym weszłyśmy w cień zaułku. Selene zapolowała na pierwszą swoją ofiarę i zaczęła się nią pożywiać.
Udałam, że też kogoś złapałam a potem gdy nie patrzyła wypuściłam go i sprawiłam, że moje oczy znów zrobiły się niebieskie.
Gdy Selene pożywiła się swoim "ostatnim pożywieniem" skinęłam jej głową dając jej znak, że też skończyłam.
Wróciliśmy do akademii po cichu wślizgując do środka...
<Selene?>
Uśmiechnęłam się do niej po czym weszłyśmy w cień zaułku. Selene zapolowała na pierwszą swoją ofiarę i zaczęła się nią pożywiać.
Udałam, że też kogoś złapałam a potem gdy nie patrzyła wypuściłam go i sprawiłam, że moje oczy znów zrobiły się niebieskie.
Gdy Selene pożywiła się swoim "ostatnim pożywieniem" skinęłam jej głową dając jej znak, że też skończyłam.
Wróciliśmy do akademii po cichu wślizgując do środka...
<Selene?>
O Selene cd. Brian'a/Nathaniel'a
- Czyli Brian zapoznał cię z Alysson? - zapytałam zbijając go z tropu.
Kolejny laluś, pomyślałam.
- Czemu wszyscy tak uważają? - spytał zirytowany.
- Tylko sprawdzałam - uśmiechnęłam się - Jesteś nowym współmieszkańcem Brian'a?
- Tak... - odpowiedział lekko zirytowany tym, że dał się tak wkręcić.
- Jak wy ze sobą wytrzymacie... - powiedziałam rozbawiona.
<Brian? Nathaniel?>
Kolejny laluś, pomyślałam.
- Czemu wszyscy tak uważają? - spytał zirytowany.
- Tylko sprawdzałam - uśmiechnęłam się - Jesteś nowym współmieszkańcem Brian'a?
- Tak... - odpowiedział lekko zirytowany tym, że dał się tak wkręcić.
- Jak wy ze sobą wytrzymacie... - powiedziałam rozbawiona.
<Brian? Nathaniel?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
- Jest łowca i jest zwierzyna - wzruszyłam ramionami. Chociaż tego nie
okazywałam, żal mi było tych wszystkich ludzi, którzy mieli przecież
rodziny, przyjaciół...
Otrząsnęłam się z niechcianych myśli. Orzeł nie żałuje ryb. Wampir nie żałuje ofiar.
- Chodźmy - powiedziałam biorąc ją za rękę.
Oczy zabłysły jej czerwienią, z resztą jak moje.
<Carrie?>
Otrząsnęłam się z niechcianych myśli. Orzeł nie żałuje ryb. Wampir nie żałuje ofiar.
- Chodźmy - powiedziałam biorąc ją za rękę.
Oczy zabłysły jej czerwienią, z resztą jak moje.
<Carrie?>
niedziela, 15 lutego 2015
Od Nathaniel'a cd Alysson/Brian
- Miło, że pytasz ale Brian już zdążył mnie oprowadzić - uśmiechnąłem się.
- Szkoda. - mruknęła.
- A może miałabyś ochotę wybrać się ze mną na spacer? - zapytałem dziewczynę.
- Czemu nie - na jej twarzy zagościł uśmiech.
- To ruszajmy w drogę - chwyciłem ją pod ramię i pomogłem jej wstać.
- A ja - odezwał się Brian.
- A my, później się zobaczymy - uniosłem kącik ust...
<Alysson?>
- Szkoda. - mruknęła.
- A może miałabyś ochotę wybrać się ze mną na spacer? - zapytałem dziewczynę.
- Czemu nie - na jej twarzy zagościł uśmiech.
- To ruszajmy w drogę - chwyciłem ją pod ramię i pomogłem jej wstać.
- A ja - odezwał się Brian.
- A my, później się zobaczymy - uniosłem kącik ust...
<Alysson?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
Uśmiechnęłam się chytrze i wskazałem jej palcem moje łóżko. Selene
wyjęła go delikatnie po czym podała mi go sama wyciągając swój miecz.
Skinęłam jej głową i razem wyskoczyliśmy przez okno, lądując bezgłośnie
na ziemię.
Gdy byliśmy już dostatecznie daleko powiedziałam:
-Znów zawalę noc, ale czego się nie robi dla świeżego pożywienia.
Poszliśmy do tej samej części miasta co wcześniej i już chciałyśmy wejść do zaułku, gdy moją uwagę przyciągnęło kilka kartek zawieszonych na ścianie.
-Spójrz - powiedziałam zatrzymując ją. Na ogłoszeniu było napisane o zaginięciu chłopaka.
Spojrzałam na zdjęcie i ujrzałam chłopaka, którym ostatnio się pożywiłam. Cofnęłam się odruchowo po czym spojrzałam na wyraz twarzy Selene...
<Selene?>
Gdy byliśmy już dostatecznie daleko powiedziałam:
-Znów zawalę noc, ale czego się nie robi dla świeżego pożywienia.
Poszliśmy do tej samej części miasta co wcześniej i już chciałyśmy wejść do zaułku, gdy moją uwagę przyciągnęło kilka kartek zawieszonych na ścianie.
-Spójrz - powiedziałam zatrzymując ją. Na ogłoszeniu było napisane o zaginięciu chłopaka.
Spojrzałam na zdjęcie i ujrzałam chłopaka, którym ostatnio się pożywiłam. Cofnęłam się odruchowo po czym spojrzałam na wyraz twarzy Selene...
<Selene?>
Od Brian'a cd. Nathaniel'a
- Fajna sprawa czytać w czyichś myślach? - zapytałem, idąc z Nathaniel'em do pokoju wspólnego.
- Zwykle tak. - powiedział.
Weszliśmy do pokoju. Było w nim dużo osób. Spostrzegłem Selene.
- Czy czytanie w myślach cię wyczerpuje? - pytałem cicho.
- Zależy w czyich. W twoich na przykład jest ciężko. - popatrzył na mnie.
- Ojciec mnie tego nauczył. Kiedyś znał osobę, która też czytała w myślach. Da się to zagłuszyć. - mruknąłem z uśmiechem. - Co myśli ta czarnowłosa dziewczyna przy oknie?
Nathaniel patrzył w jej kierunku. Po chwili przemówił.
- Myśli jak dzisiaj wieczorem wyjść z Akademii, by nikt nie zauważył. - ciągnął dalej, gdy Selene się odwróciła. Tera patrzyła na nas. Uśmiechnęła się, kiedy mnie zobaczyła. - A teraz zastanawia się kim jestem i zamierza tutaj pod... - nie dokończył, ponieważ dziewczyna znalazła się z wampirzą szybkością przy nas.
- O czym gadaliście? - zapytała.
- Masz wampirzy słuch i nie wiesz? - uśmiechnąłem się arogancko. - To jest Nathaniel. - wskazałem na chłopaka. - A to Selene.
- Miło mi. - powiedział.
- Mi również.
- Dlaczego tu jesteś? - Selene zadała pytanie. Czyli jednak nie usłyszała naszej rozmowy.
- Nathaniel panuje nad telekinezą. - powiedziałem. Oczyściłem swój umysł, by Nathaniel mógł rozszyfrować moje myśli: ,,Nie musi wiedzieć wszystkiego''. Chyba to usłyszał, ponieważ uśmiechnął się do mnie.
- Z czego się śmiejesz? - Selene wyglądała na zdziwioną.
- Cieszę się, że poznałem taką miłą dziewczynę. - powiedział. Czyli jednak potrafił wybrnąć z trudnej sytuacji.
<Nathaniel? Selene?>
- Zwykle tak. - powiedział.
Weszliśmy do pokoju. Było w nim dużo osób. Spostrzegłem Selene.
- Czy czytanie w myślach cię wyczerpuje? - pytałem cicho.
- Zależy w czyich. W twoich na przykład jest ciężko. - popatrzył na mnie.
- Ojciec mnie tego nauczył. Kiedyś znał osobę, która też czytała w myślach. Da się to zagłuszyć. - mruknąłem z uśmiechem. - Co myśli ta czarnowłosa dziewczyna przy oknie?
Nathaniel patrzył w jej kierunku. Po chwili przemówił.
- Myśli jak dzisiaj wieczorem wyjść z Akademii, by nikt nie zauważył. - ciągnął dalej, gdy Selene się odwróciła. Tera patrzyła na nas. Uśmiechnęła się, kiedy mnie zobaczyła. - A teraz zastanawia się kim jestem i zamierza tutaj pod... - nie dokończył, ponieważ dziewczyna znalazła się z wampirzą szybkością przy nas.
- O czym gadaliście? - zapytała.
- Masz wampirzy słuch i nie wiesz? - uśmiechnąłem się arogancko. - To jest Nathaniel. - wskazałem na chłopaka. - A to Selene.
- Miło mi. - powiedział.
- Mi również.
- Dlaczego tu jesteś? - Selene zadała pytanie. Czyli jednak nie usłyszała naszej rozmowy.
- Nathaniel panuje nad telekinezą. - powiedziałem. Oczyściłem swój umysł, by Nathaniel mógł rozszyfrować moje myśli: ,,Nie musi wiedzieć wszystkiego''. Chyba to usłyszał, ponieważ uśmiechnął się do mnie.
- Z czego się śmiejesz? - Selene wyglądała na zdziwioną.
- Cieszę się, że poznałem taką miłą dziewczynę. - powiedział. Czyli jednak potrafił wybrnąć z trudnej sytuacji.
<Nathaniel? Selene?>
Od Nathaniel'a cd. Brian'a
- Z chęcią - wcisnąłem walizkę pod łóżko i chwyciłem klamkę - Od czego zaczynamy...?
Brian pokazał sale w których będziemy mieli zajęcia, bibliotekę, kawałek lasu i pokój wspólnych ras, który widziałam wcześniej. Na sam koniec pokazał mi siłownię.
- Niedawno ją tu wybudowali. - uśmiechnął się - I muszę przyznać, że jest niezła...
Spojrzałem w głąb sali i zobaczyłem wcześniej poznaną dziewczynę. Jak dobrze pamiętam miała na imię Carrie...
Brian spojrzał w stronę w która patrzyłem i ujrzał dziewczynę uderzającą w worek treningowy.
-O czym teraz myśli - zapytał z ciekawością.
Użyłem swojej mocy aby usłyszeć jej myśli.
-Przed chwilą była na małym polowaniu w lesie i sądzi, że nie będzie piła krwi z lodówki. O i teraz nas zauważyła i mówi o nas: ,,Znów ci dwaj"- zacytowałem.
Dziewczyna chyba zauważyła, że czytałem jej myśli, bo spiorunowała mnie wzrokiem i pokazała nam środkowy palec po czym znów uderzała ze złości w worek...
<Brian?>
Brian pokazał sale w których będziemy mieli zajęcia, bibliotekę, kawałek lasu i pokój wspólnych ras, który widziałam wcześniej. Na sam koniec pokazał mi siłownię.
- Niedawno ją tu wybudowali. - uśmiechnął się - I muszę przyznać, że jest niezła...
Spojrzałem w głąb sali i zobaczyłem wcześniej poznaną dziewczynę. Jak dobrze pamiętam miała na imię Carrie...
Brian spojrzał w stronę w która patrzyłem i ujrzał dziewczynę uderzającą w worek treningowy.
-O czym teraz myśli - zapytał z ciekawością.
Użyłem swojej mocy aby usłyszeć jej myśli.
-Przed chwilą była na małym polowaniu w lesie i sądzi, że nie będzie piła krwi z lodówki. O i teraz nas zauważyła i mówi o nas: ,,Znów ci dwaj"- zacytowałem.
Dziewczyna chyba zauważyła, że czytałem jej myśli, bo spiorunowała mnie wzrokiem i pokazała nam środkowy palec po czym znów uderzała ze złości w worek...
<Brian?>
Od Brian'a cd. Nathaniel'a/Alysson
Ostatnie zdanie wywołało zdziwienie na twarzy Alysson.
- Współczuje. - powiedziała z poważną miną, zwracając się do Nathaniel'a.
- Nie ma czego. Wydaje się być fajny. - mruknął.
- Już cię zgorszył? - zapytała.
- Ja tu jestem. - rzuciłem.
- Nie da się nie zauważyć. - bąknęła dziewczyna.
- Przez chwilę udało ci się mnie ignorować. - powiedziałem.
- Zwiedziłeś już szkołę? - Alysson popatrzyła na chłopaka.
<Nathaniel? Alysson?>
- Współczuje. - powiedziała z poważną miną, zwracając się do Nathaniel'a.
- Nie ma czego. Wydaje się być fajny. - mruknął.
- Już cię zgorszył? - zapytała.
- Ja tu jestem. - rzuciłem.
- Nie da się nie zauważyć. - bąknęła dziewczyna.
- Przez chwilę udało ci się mnie ignorować. - powiedziałem.
- Zwiedziłeś już szkołę? - Alysson popatrzyła na chłopaka.
<Nathaniel? Alysson?>
Nowa wampirzyca - Rose Ensom
Imię: Rose
Nazwisko: Ensom
Przezwisko: Ross
Płeć: kobieta
Wygląd: Szczupła dziewczyna średniego wzrostu o gęstych, falowanych, rudych włosach i kruczo czarnych oczach. Jej cera jest jasna, a usta mają mocny czerwony kolor. Ma również znak, na ramieniu lewej ręki widnieje (wyglądający jak wypalony) odwrócony krzyż. Ubrana jest zwykle w krótką koszulkę i spodnie, nie lubi nosić kolorowych rzeczy (ubiera się na czarno) ani sukienek i spódnic.
Wiek: 15 lat
Rasa: Wampir
Rok: Pierwszy
Współlokatorzy: Fausta Clodike,
Zauroczenie: Brak
Charakter: Z wyglądu można uznać ją za dość sympatyczną postać jednak jest ona największym złem jaki znał świat. Umie pomóc gdy ktoś ważny dla niej jest w potrzebie, lecz lepiej z nią nie zadzierać. Kiedy ktoś stanie jej na drodze umie go zabić w najokrutniejszy możliwy sposób (torturuje swoje ofiary). Nie umie być romantyczna i nigdy się nie lituje.
Historia: Pewnej nocy wędrowałam przez las. Wszędzie panowała ciemność, a gałęzie drzew wyglądały jak długie, pozakrzywiane ręce wystające z pni. Księżyc był tej nocy w pełni, a bardzo lubię obserwować go z drzew, więc wdrapałam się na drzewo i skierowałam wzrok w jego kierunku. Trochę mimo to się bałam, ale od maleńkości lubiłam mroczne klimaty. Nagle usłyszałam szmer dochodzący z krzaków. Zeskoczyłam z drzewa i pobiegłam w kierunku domu, gdy nagle ujrzałam za sobą cień jakiejś przerażającej postaci. Stwór złapał mnie od tyłu i zawlókł do jakiejś starej jaskini w głębi lasu. Wołałam o pomoc, ale nikt mnie nie słyszał. Kiedy dowleczono mnie do groty potwór odezwał się.
- Od dawna nie widziałem tutaj człowieka, co tu robisz? Hahaha... - zaśmiał się przeraźliwie.
- Proszę, nie zabijaj mnie! Błagam!- krzyczałam, ale on nie chciał słuchać. Kim jesteś?!
- Kim ja jestem pytasz. Jestem wampirem ukrywającym się przez lata w podziemiach!- warknął.- Możesz pożegnać się ze światem, już nigdy nie będziesz taka jak dawniej! hahaha...
I stwór mimo moich krzyków wbił swe ohydne kły w moją szyję. Ból był okropny, ale tylko przez chwilę, ponieważ zemdlałam. Gdy się obudziłam nie byłam już tą samą osobą...
Hobby: Mimo tego jaka jest kocha rysować.
Zwierzątko: Kot o imieniu Lucyfer
Sterujący: Undertaker.
Opiekun: pandi007
Upomnienia/Pochwały: 0/0
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Otworzyłam oczy i odpowiedziałam jej uśmiechem. Nasza współmieszkanka
już spała. Wysunęłam się bezszelestnie z łóżka. Carrie już chciała wyjść
przez okno, ale położyłam jej rękę na ramieniu. Spojrzała zaskoczona.
- Weź miecze - powiedziałam bezdźwięcznie.
- Po co? - wyczytałam z ruchu jej ust.
- Wymówka - mrugnęłam do niej.
<Carrie? Alysson?>
- Weź miecze - powiedziałam bezdźwięcznie.
- Po co? - wyczytałam z ruchu jej ust.
- Wymówka - mrugnęłam do niej.
<Carrie? Alysson?>
Od Carrie cd. Selene/Alysson
-I dlatego nie rozumiem tej szkoły - westchnęłam ciężko i opadłam na swoje łóżko- Idę spać - mruknęłam i udałam, że zasnęłam.
-Ale była zmęczona - zaśmiała się i usłyszałam jak sama kładzie się spać i gaszenie światła.
-Dobranoc. - mruknęły obie i po chwili słyszałam tylko spokojny oddech.
Leżałam tak przez pół godziny aby się upewnić, że Alysson śpi.
-Selene- szepnęłam cicho...
<Selene? Alysson?>
-Ale była zmęczona - zaśmiała się i usłyszałam jak sama kładzie się spać i gaszenie światła.
-Dobranoc. - mruknęły obie i po chwili słyszałam tylko spokojny oddech.
Leżałam tak przez pół godziny aby się upewnić, że Alysson śpi.
-Selene- szepnęłam cicho...
<Selene? Alysson?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
- Aly, pokaż swój plan - powiedziałam do dziewczyny. Lekko zaskoczona podała mi kartkę. - Wy też tak macie!
- Ale, że jak? - zapytała
- No na przykład w środy na piątej macie Podstawy Polowania - odparła
- I? - spytała nadal nie rozumiejąc
- W Akademii jest zakaz polowań - dodałam
<Carrie? Alysson?>
- Ale, że jak? - zapytała
- No na przykład w środy na piątej macie Podstawy Polowania - odparła
- I? - spytała nadal nie rozumiejąc
- W Akademii jest zakaz polowań - dodałam
<Carrie? Alysson?>
Od Carrie cd Selene/Alysson
Skinęłam jej głową, a na mojej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Tak- westchnęłam - niestety... Ale...
-Ale co?- spojrzała na mnie zrezygnowana.
-Ale jeżeli o tym nie będziemy myśleć to nie dowie się - powiedział cicho.
Alysson spoglądała to na mnie to na Selene nie wiedząc o co chodzi.
-Co dowie się?- powiedziała Aly.
-Ach... Chcieliśmy w nocy wymknąć się aby potrenować walkę na miecze, bo w szkole zabraniają - skłamałam bez zająknięcia.
-A dlaczego zabraniają?- zapytała.
-Bo ja wiem, ta szkoła wymyśla bardzo dziwne reguły...
<Selene? Alysson?>
-Tak- westchnęłam - niestety... Ale...
-Ale co?- spojrzała na mnie zrezygnowana.
-Ale jeżeli o tym nie będziemy myśleć to nie dowie się - powiedział cicho.
Alysson spoglądała to na mnie to na Selene nie wiedząc o co chodzi.
-Co dowie się?- powiedziała Aly.
-Ach... Chcieliśmy w nocy wymknąć się aby potrenować walkę na miecze, bo w szkole zabraniają - skłamałam bez zająknięcia.
-A dlaczego zabraniają?- zapytała.
-Bo ja wiem, ta szkoła wymyśla bardzo dziwne reguły...
<Selene? Alysson?>
Od Nathaniel'a cd. Alysson/Brian'a
-Jak na razie nie mam zdania- uniosłem lekko kąciki ust- Ale jak na razie
poznałem kilka miłych osób - spojrzałem na Brian'a - I tych... niemiłych -
uśmiechnąłem się.
-Na przykład kogo?- zapytała.
-Ty, Alysson wydajesz się być miła i Brian jest spoko.
-To wy już się znacie- uniosła jedną brew.
-Jesteśmy współlokatorami...
<Alysson? Brian?>
-Na przykład kogo?- zapytała.
-Ty, Alysson wydajesz się być miła i Brian jest spoko.
-To wy już się znacie- uniosła jedną brew.
-Jesteśmy współlokatorami...
<Alysson? Brian?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
Westchnęłam teatralnie.
- Wy już się znacie? - spytałam
- Tak - odpowiedziała Carrie patrząc na mnie znacząco
- Co tak się mnie wszyscy uczepiliście - uniosłam lekko ręce - Przecież nie robię problemów! Z innej beczki, czy mi znowu zaleciało tu jakimś innym człowiekiem?
- Brian ma nowego współlokatora - jęknęła Carrie
- A to źle, ponieważ....
- To telepata i laluś jak on! - dokończyła
Zakrztusiłam się powietrzem. Jeszcze tego brakowało... ja chce sobie wypad zrobić, a tu telepatę ściągają....
<Carrie? Alysson?>
- Wy już się znacie? - spytałam
- Tak - odpowiedziała Carrie patrząc na mnie znacząco
- Co tak się mnie wszyscy uczepiliście - uniosłam lekko ręce - Przecież nie robię problemów! Z innej beczki, czy mi znowu zaleciało tu jakimś innym człowiekiem?
- Brian ma nowego współlokatora - jęknęła Carrie
- A to źle, ponieważ....
- To telepata i laluś jak on! - dokończyła
Zakrztusiłam się powietrzem. Jeszcze tego brakowało... ja chce sobie wypad zrobić, a tu telepatę ściągają....
<Carrie? Alysson?>
Od Brian'a cd. Nathaniel'a
- Rivena McCall. - wtrąciłem się mu.
- Znasz wszystkich opiekunów? - zapytał, kontynuując rozpakowywanie się.
- Tak jakoś wyszło.
- Ty naprawdę jesteś tu długo. - mruknął.
- Nie aż tak długo. Patrzyłem w jej papiery. - uśmiechnąłem się.
- Jak w papiery? Opiekunce?
- Tylko przejrzałem. - powiedziałem. - Chcesz pozwiedzać Akademię? - zapytałem, gdy zauważyłem, że wszystkie jego rzeczy są na swoim miejscu.
<Nathaniel?>
- Znasz wszystkich opiekunów? - zapytał, kontynuując rozpakowywanie się.
- Tak jakoś wyszło.
- Ty naprawdę jesteś tu długo. - mruknął.
- Nie aż tak długo. Patrzyłem w jej papiery. - uśmiechnąłem się.
- Jak w papiery? Opiekunce?
- Tylko przejrzałem. - powiedziałem. - Chcesz pozwiedzać Akademię? - zapytałem, gdy zauważyłem, że wszystkie jego rzeczy są na swoim miejscu.
<Nathaniel?>
Od Nathaniel'a cd. Brian'a
-To długa historia - odwróciłem wzrok.
-Spoko, nie musisz...
-Ale chcę - uśmiechnąłem się - Mamy chyba teraz czas. Moje historia nie jest taka barwna i kolorowa- westchnąłem.
-Zaczyna się od tego, że urodziłem się w normalnej rodzinie. Powiedzmy... Raz strasznie pokłóciłem się ze starszą siostrą o jakąś błahostkę, której nie pamiętam... Było to pięć lat temu- spoważniałem - Prawie ją zabiłem używając telekinezy... Dopiero wtedy dowiedziałem, że jestem inny. Rodzice oddali mnie do psychiatryka- zaśmiałem się na to wspomnienie- A potem z stamtąd uratowała mnie pewna pani. Jak mi wiadomo jest opiekunek ludzi w tej akademii...
<Brian?>
-Spoko, nie musisz...
-Ale chcę - uśmiechnąłem się - Mamy chyba teraz czas. Moje historia nie jest taka barwna i kolorowa- westchnąłem.
-Zaczyna się od tego, że urodziłem się w normalnej rodzinie. Powiedzmy... Raz strasznie pokłóciłem się ze starszą siostrą o jakąś błahostkę, której nie pamiętam... Było to pięć lat temu- spoważniałem - Prawie ją zabiłem używając telekinezy... Dopiero wtedy dowiedziałem, że jestem inny. Rodzice oddali mnie do psychiatryka- zaśmiałem się na to wspomnienie- A potem z stamtąd uratowała mnie pewna pani. Jak mi wiadomo jest opiekunek ludzi w tej akademii...
<Brian?>
Od Alysson cd. Brian'a/Nathaniel'a
Wchodząc do pokoju zauważyłam chłopaka, którego widziałam pierwszy raz
na oczy. Szybko spojrzałam przelotnie na Briana, który stanął obok mnie.
Usiadłam na kanapie naprzeciwko nowego chłopaka. Obok mnie usiadł
wampir.
- Hej jestem Alysson. – powiedziałam sympatycznie do chłopaka.
- Miło mi jestem Nathaniel. – odparł przyglądając się mi.
- Usłyszałam od tego mojego kolegi… - rzekłam wskazując na Briana. –, że jesteś nowy w Akademii.
- Tak nie dawno tu przyjechałem.
- I jak Ci się podoba w Akademii? – zapytałam.
( Brian ? Nathaniel ? )
- Hej jestem Alysson. – powiedziałam sympatycznie do chłopaka.
- Miło mi jestem Nathaniel. – odparł przyglądając się mi.
- Usłyszałam od tego mojego kolegi… - rzekłam wskazując na Briana. –, że jesteś nowy w Akademii.
- Tak nie dawno tu przyjechałem.
- I jak Ci się podoba w Akademii? – zapytałam.
( Brian ? Nathaniel ? )
Od Brian'a cd. Carrie/Nathaniel'a
Nathaniel spojrzał w głąb korytarza. Nie dostrzegł już Carrie, która szybko zniknęła nam z oczu. Zaprosiłem go gestem ręki do pokoju.
- Jak nie chce być zaszczycona naszą obecnością, to jej problem. - powiedziałem z uśmiechem.
- Długo tu jesteś? - zapytał wchodząc do środka.
- Dłuższy czas.
Chłopak położył swój bagaż na podłodze obok łóżka, które mu wskazałem.
- A ty jak się tu dostałeś? - zapytałem, gdy zaczął się rozpakowywać.
<Nathaniel?>
- Jak nie chce być zaszczycona naszą obecnością, to jej problem. - powiedziałem z uśmiechem.
- Długo tu jesteś? - zapytał wchodząc do środka.
- Dłuższy czas.
Chłopak położył swój bagaż na podłodze obok łóżka, które mu wskazałem.
- A ty jak się tu dostałeś? - zapytałem, gdy zaczął się rozpakowywać.
<Nathaniel?>
Od Carrie cd Brian/Nathaniel
-Słyszałem - uśmiechnął się.
-Super- założyłam ręce na piersi po czym przewróciłam oczami.
Gdy w końcu doszliśmy do tego pokoju Brian otworzył drzwi i zaprosił nas gestem do środka.
-Nie dzięki - burknęłam- Wolę nie przebywać w tak małym pomieszczeniu z wami obojga. Idę na spacer- uśmiechnęłam się po czym zniknęłam im z oczu zanim cokolwiek powiedzieli...
<Brian?>
-Super- założyłam ręce na piersi po czym przewróciłam oczami.
Gdy w końcu doszliśmy do tego pokoju Brian otworzył drzwi i zaprosił nas gestem do środka.
-Nie dzięki - burknęłam- Wolę nie przebywać w tak małym pomieszczeniu z wami obojga. Idę na spacer- uśmiechnęłam się po czym zniknęłam im z oczu zanim cokolwiek powiedzieli...
<Brian?>
Od Brian'a cd. Alysson
- Jak można zmęczyć się spacerem? - zapytałem.
- Uwierz, można.
- Może ty, mnie takie spacery nie męczą. Z której strony nie patrzeć jestem wampirem. - powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- I uważasz, że ja się zmęczyłam? - Alysson popatrzyła się na mnie surowym wzrokiem.
- Spokojnie. - powiedziałem z udawanym strachem. - Zaczynam się bać.
- Brian. Proszę cię. - mruknęła.
- Wiesz, że w Akademii jest nowy uczeń? - uśmiechnąłem się.
- Skąd wiesz? - zapytała.
- Mam swoje sposoby.
Byliśmy już po Akademią. Otworzyłem dziewczynie drzwi i wpuściłem ją pierwszą. Wszedłem za raz za nią. Skierowaliśmy się prosto do pokoju wspólnego ras. Siedział tam chłopak.
<Alysson? Nataniel?>
- Uwierz, można.
- Może ty, mnie takie spacery nie męczą. Z której strony nie patrzeć jestem wampirem. - powiedziałem i uśmiechnąłem się.
- I uważasz, że ja się zmęczyłam? - Alysson popatrzyła się na mnie surowym wzrokiem.
- Spokojnie. - powiedziałem z udawanym strachem. - Zaczynam się bać.
- Brian. Proszę cię. - mruknęła.
- Wiesz, że w Akademii jest nowy uczeń? - uśmiechnąłem się.
- Skąd wiesz? - zapytała.
- Mam swoje sposoby.
Byliśmy już po Akademią. Otworzyłem dziewczynie drzwi i wpuściłem ją pierwszą. Wszedłem za raz za nią. Skierowaliśmy się prosto do pokoju wspólnego ras. Siedział tam chłopak.
<Alysson? Nataniel?>
sobota, 14 lutego 2015
Od Alysson cd. Brian'a
- A o czym chcesz rozmawiać Alysson? – zapytał.
- Właściwie nie wiem, ale odechciało mi się biegać, więc może przejdziemy się. – zaproponowałam po chwili namysłu.
- Spoko. – odparł odgradzając mi drogę. Szliśmy wolnym krokiem rozmawiając na wszelkie możliwe tematy. Nie zauważyliśmy kiedy zaczęło zachodzić słońce. I szybko zawróciliśmy w stronę Akademii.
- Idziemy usiąść w pokoju wspólnym wszystkich ras, czy się już zmęczyłeś. – powiedziałam do chłopaka a ten na mnie spojrzał.
- Czym się miałem zmęczyć?
- Spacerem może.
( Brian ? )
- Właściwie nie wiem, ale odechciało mi się biegać, więc może przejdziemy się. – zaproponowałam po chwili namysłu.
- Spoko. – odparł odgradzając mi drogę. Szliśmy wolnym krokiem rozmawiając na wszelkie możliwe tematy. Nie zauważyliśmy kiedy zaczęło zachodzić słońce. I szybko zawróciliśmy w stronę Akademii.
- Idziemy usiąść w pokoju wspólnym wszystkich ras, czy się już zmęczyłeś. – powiedziałam do chłopaka a ten na mnie spojrzał.
- Czym się miałem zmęczyć?
- Spacerem może.
( Brian ? )
Od Brian'a cd. Alysson
Słowa Alysson nie zabrzmiały przekonująco.
- Myślisz? - zapytałem ją.
- Ja to wiem. - mruknęła.
- Cieszę się.
- Z czego?
- Myślałem, że już nigdy się do mnie nie odezwiesz, a właśnie potwierdziłaś, że mnie lubisz.
- Brian, zmieńmy temat. - powiedziała.
Alysson?
- Myślisz? - zapytałem ją.
- Ja to wiem. - mruknęła.
- Cieszę się.
- Z czego?
- Myślałem, że już nigdy się do mnie nie odezwiesz, a właśnie potwierdziłaś, że mnie lubisz.
- Brian, zmieńmy temat. - powiedziała.
Alysson?
Od Brian'a cd. Nataniel'a/Carrie
Chłopak chwilę grzebał po kieszeniach. W końcu wyciągnął kartkę. Popatrzył na nią, po czym powiedział:
- Pokój numer 5.
Carrie myślała chyba, gdzie jest ten pokój. Ja tymczasem nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
- No to mam nowego współlokatora. - powiedziałem śmiejąc się.
- Was dwóch w jednym pokoju? - zapytała Carrie z niedowierzaniem.
- Tylko nie czytaj mi w myślach, bo za siebie nie ręczę. - mruknąłem do Nataniel'a.
Zaczęliśmy iść w stronę pokoju.
- Nieszczęścia chodzą parami. - bąknęła cicho Carrie.
<Carrie? Nataniel?>
- Pokój numer 5.
Carrie myślała chyba, gdzie jest ten pokój. Ja tymczasem nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
- No to mam nowego współlokatora. - powiedziałem śmiejąc się.
- Was dwóch w jednym pokoju? - zapytała Carrie z niedowierzaniem.
- Tylko nie czytaj mi w myślach, bo za siebie nie ręczę. - mruknąłem do Nataniel'a.
Zaczęliśmy iść w stronę pokoju.
- Nieszczęścia chodzą parami. - bąknęła cicho Carrie.
<Carrie? Nataniel?>
Od Carrie cd Brian/Nathaniel
Znów chciałam go zabić wzrokiem.
-Idiota- powiedziałam potrząsając głową.
Brian chciał coś powiedzieć ale przerwałam mu.
-Nie mów już nic więcej - powiedziałam przez zaciśnięte zęby do Brian'a- Jaki masz numer pokoju?- zwróciłam się do lalusia.
-Możesz przestać mieć o mnie takie zdanie?- zapytał na głos.
-Nie, dopóki obiecasz, że więcej mi nie zajrzysz w myśli - założyłam ręce.
-Nie umiem tego kontrolować - uśmiechnął się słodko po czym zaśmiał się.
-To się naucz- burknęłam. Miałam ich obu już dosyć...
<Brian? Nathaniel?>
-Idiota- powiedziałam potrząsając głową.
Brian chciał coś powiedzieć ale przerwałam mu.
-Nie mów już nic więcej - powiedziałam przez zaciśnięte zęby do Brian'a- Jaki masz numer pokoju?- zwróciłam się do lalusia.
-Możesz przestać mieć o mnie takie zdanie?- zapytał na głos.
-Nie, dopóki obiecasz, że więcej mi nie zajrzysz w myśli - założyłam ręce.
-Nie umiem tego kontrolować - uśmiechnął się słodko po czym zaśmiał się.
-To się naucz- burknęłam. Miałam ich obu już dosyć...
<Brian? Nathaniel?>
Od Alysson cd. Brian'a
Wzięłam głęboki wdech, bo miałam już dość jego głupich pytań.
- Musisz zadawać takie głupie pytania? – zapytałam po chwili. Zaczęłam iść przed siebie.
- Chcę po prostu wiedzieć. – odparł zagradzając mi drogę. Spojrzałam na niego.
- Tak Brian lubię Cię. – bąknęłam szybko z dumną miną na twarzy.
- Chociaż ty mnie lubisz.
- Na pewno inni też Cię lubią, ale udają. – powiedziałam stanowczo.
( Brian ? )
- Musisz zadawać takie głupie pytania? – zapytałam po chwili. Zaczęłam iść przed siebie.
- Chcę po prostu wiedzieć. – odparł zagradzając mi drogę. Spojrzałam na niego.
- Tak Brian lubię Cię. – bąknęłam szybko z dumną miną na twarzy.
- Chociaż ty mnie lubisz.
- Na pewno inni też Cię lubią, ale udają. – powiedziałam stanowczo.
( Brian ? )
Od Brian'a cd. Alysson
Uśmiechnąłem się.
- Czyli ty mnie lubisz? - zapytałem.
- Tego nie powiedziałam.
- Powiedziałaś, że w pewnym stopniu można mnie polubić.
- Ale nie powiedziałam, że ja ciebie lubię. - mruknęła.
- To skąd wiesz, że można mnie polubić? - zrobiłem podejrzliwą minę.
- Każdego można przynajmniej trochę lubić.
- A ty mnie lubisz? Przynajmniej troszkę? - zrobiłem niewinną minę.
<Alysson?>
- Czyli ty mnie lubisz? - zapytałem.
- Tego nie powiedziałam.
- Powiedziałaś, że w pewnym stopniu można mnie polubić.
- Ale nie powiedziałam, że ja ciebie lubię. - mruknęła.
- To skąd wiesz, że można mnie polubić? - zrobiłem podejrzliwą minę.
- Każdego można przynajmniej trochę lubić.
- A ty mnie lubisz? Przynajmniej troszkę? - zrobiłem niewinną minę.
<Alysson?>
Od Alysson cd. Brian'a
Znowu przystanęłam patrząc się na Briana. Skrzyżowałam ręce na piersiach.
- Po prostu jestem taka i Cie znoszę. Przed staniem się Wilkołakiem znałam bardziej wkurzających ludzi. – powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Mnie osoby z Akademii nie znoszą mnie. – odparł.
- Kto Cię nie znosi? – zapytałam zaciekawiona.
- Twoje współlokatorki.
- Podejrzewałam, że ona, ale ciebie można w pewnym stopniu polubić.
( Brian ? )
- Po prostu jestem taka i Cie znoszę. Przed staniem się Wilkołakiem znałam bardziej wkurzających ludzi. – powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Mnie osoby z Akademii nie znoszą mnie. – odparł.
- Kto Cię nie znosi? – zapytałam zaciekawiona.
- Twoje współlokatorki.
- Podejrzewałam, że ona, ale ciebie można w pewnym stopniu polubić.
( Brian ? )
Od Brian'a cd. Carrie/Nataniel'a
Carrie rozmawiała z Nataniel'em na zupełnie inny temat.
- O co chodzi? - zapytałem.
- Nazwała mnie lalusiem. - burknął Nataniel.
- Nie powiedziałam tego głośno. - warknęła Carrie.
- Ale pomyślałaś. - spostrzegł chłopak.
- Nie trzeba było wchodzić w moją głowę! - krzyknęła.
- Telepatia? - zapytałem z uśmiechem.
- Tak. - chłopak popatrzył na mnie dziwnie.
- Szczęściarzu. - poklepałem go po plecach, może trochę za mocno, bo trochę się przestraszył. - Jak będzie coś złego o mnie myśleć to zdradzisz mi? - zapytałem z aroganckim uśmiechem.
- Brian! - warknęła Carrie uderzając mnie w żebro.
- Ała... - powiedziałem z udawanym przestraszeniem. - Nie bij mnie. - zrobiłem niewinną minę.
<Carrie? Nataniel?>
- O co chodzi? - zapytałem.
- Nazwała mnie lalusiem. - burknął Nataniel.
- Nie powiedziałam tego głośno. - warknęła Carrie.
- Ale pomyślałaś. - spostrzegł chłopak.
- Nie trzeba było wchodzić w moją głowę! - krzyknęła.
- Telepatia? - zapytałem z uśmiechem.
- Tak. - chłopak popatrzył na mnie dziwnie.
- Szczęściarzu. - poklepałem go po plecach, może trochę za mocno, bo trochę się przestraszył. - Jak będzie coś złego o mnie myśleć to zdradzisz mi? - zapytałem z aroganckim uśmiechem.
- Brian! - warknęła Carrie uderzając mnie w żebro.
- Ała... - powiedziałem z udawanym przestraszeniem. - Nie bij mnie. - zrobiłem niewinną minę.
<Carrie? Nataniel?>
Od Carrie cd Brian/Nathaniel
Spiorunowałam go wzrokiem powstrzymując się od tego aby go uderzyć.
- Nazywam się Carrie Bishop - mruknęłam. Brian popsuł mi humor.
- A ja Brian...
- Nathaniel Stone, miło poznać - posłał nam czarujący uśmiech.
Przewróciłam niezauważalnie oczami. Kolejny laluś w tej akademii. Wystarczyło, że musiałam wytrzymać z jednym. Nowy chyba to usłyszał, bo na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Pierwszy dzień w nowy miejscu i już mają o mnie taką opinię - burknął.
-Mogłeś mi wcześniej o tym powiedzieć to przynajmniej nie starałabym o tym myśleć - powiedziałam z zaciśniętymi zębami....
<Brian? Nathaniel?>
- Nazywam się Carrie Bishop - mruknęłam. Brian popsuł mi humor.
- A ja Brian...
- Nathaniel Stone, miło poznać - posłał nam czarujący uśmiech.
Przewróciłam niezauważalnie oczami. Kolejny laluś w tej akademii. Wystarczyło, że musiałam wytrzymać z jednym. Nowy chyba to usłyszał, bo na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia.
-Pierwszy dzień w nowy miejscu i już mają o mnie taką opinię - burknął.
-Mogłeś mi wcześniej o tym powiedzieć to przynajmniej nie starałabym o tym myśleć - powiedziałam z zaciśniętymi zębami....
<Brian? Nathaniel?>
Od Brian'a cd. Carrie/Nataniel'a
Dziewczyna zaproponował, byśmy przywitali nowego ucznia.
- Jego. - powiedziałem po chwili.
- Co? - zapytała Carrie.
- Nowy uczeń to chłopak.
- A ty to skąd wiesz? - dopytywała się dziewczyna.
- Ty nie rozróżniasz krwi dziewczyny od chłopaka? - zapytałem z poważną miną.
- Nie, a da się tak w ogóle? - popatrzyła się na mnie.
Teraz ja zerknąłem ukradkiem na Carrie z uśmieszkiem.
- Brian! - krzyknęła zdenerwowana.
- Ale dałaś się wkręcić. - mruknąłem, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. - Wyczułem męskie perfumy.
Zacząłem się śmiać. Dziewczyna po chwili też do mnie dołączyła. Po chwili weszliśmy do pokoju wspólnego ras. Przy wejściu stał chłopak z bagażem.
- Nikt z opiekunów do niego nie podszedł? - zapytałem zdziwiony.
- Idziemy? - dziewczyna patrzyła się na mnie.
Kiwnąłem głową w stronę nowego ucznia. Carrie zrozumiała o co mi chodziło. Podeszliśmy do chłopaka. Ten patrzył się na nas dziwnie.
- Cześć. Jesteśmy komitetem powitalnym. Witamy w Akademii. - powiedziałem powstrzymując się od śmiechu.
<Carrie? Nataniel?>
- Jego. - powiedziałem po chwili.
- Co? - zapytała Carrie.
- Nowy uczeń to chłopak.
- A ty to skąd wiesz? - dopytywała się dziewczyna.
- Ty nie rozróżniasz krwi dziewczyny od chłopaka? - zapytałem z poważną miną.
- Nie, a da się tak w ogóle? - popatrzyła się na mnie.
Teraz ja zerknąłem ukradkiem na Carrie z uśmieszkiem.
- Brian! - krzyknęła zdenerwowana.
- Ale dałaś się wkręcić. - mruknąłem, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. - Wyczułem męskie perfumy.
Zacząłem się śmiać. Dziewczyna po chwili też do mnie dołączyła. Po chwili weszliśmy do pokoju wspólnego ras. Przy wejściu stał chłopak z bagażem.
- Nikt z opiekunów do niego nie podszedł? - zapytałem zdziwiony.
- Idziemy? - dziewczyna patrzyła się na mnie.
Kiwnąłem głową w stronę nowego ucznia. Carrie zrozumiała o co mi chodziło. Podeszliśmy do chłopaka. Ten patrzył się na nas dziwnie.
- Cześć. Jesteśmy komitetem powitalnym. Witamy w Akademii. - powiedziałem powstrzymując się od śmiechu.
<Carrie? Nataniel?>
Od Carrie cd Brian
-Aha, czyli wiesz, że jest nowy uczeń ale nic o tym nie wiesz?- podniosłam jedną brew po czym westchnęłam cicho.
-Da się to wyczuć - uśmiechnął się.
Wzięłam głęboki wdech po czym otworzyłam szeroko oczy.
-Kolejny człowiek...- spojrzałam na Brian'a.
-Już im współczuję - zaśmiał się.
Szturchnęłam go w bok po czym sama się uśmiechnęłam.
-Chodźmy ją, jego przywitać...
<Brian?>
-Da się to wyczuć - uśmiechnął się.
Wzięłam głęboki wdech po czym otworzyłam szeroko oczy.
-Kolejny człowiek...- spojrzałam na Brian'a.
-Już im współczuję - zaśmiał się.
Szturchnęłam go w bok po czym sama się uśmiechnęłam.
-Chodźmy ją, jego przywitać...
<Brian?>
Od Nathaniela cd Fausta
-Zaczekaj - powiedziałem łagodnie i spojrzałem w jej oczy- Nic ci nie jest?- zapytałem.
-Nie...- powiedziała dziewczyna, rumieniąc się.
-Na pewno? - zapytałem puszczając jej rękę - Mogłaś na przykład dostać wstrząsu mózgu - zaśmiałem się. Jestem Nathaniel - wyciągnąłem w jej stronę rękę.
-Fausta- uścisnęła mi dłoń.
-Ciekawe imię...
<Fausta?>
-Nie...- powiedziała dziewczyna, rumieniąc się.
-Na pewno? - zapytałem puszczając jej rękę - Mogłaś na przykład dostać wstrząsu mózgu - zaśmiałem się. Jestem Nathaniel - wyciągnąłem w jej stronę rękę.
-Fausta- uścisnęła mi dłoń.
-Ciekawe imię...
<Fausta?>
Od Brian'a cd. Carrie
- Carrie zaczekaj. - powiedziałem łapiąc ją za rękę.
- Nie pójdę z tobą do mistycznego miejsca. - mruknęła.
- Żartowałem, po prostu nie wiem czy jest miejsce, w którym nie byłaś.
- Serio? - zapytała.
- Nie gniewaj się. - powiedziałem do niej.
- No dobra.
- Słyszałem, że do Akademii dołączył nowy uczeń.
- Jakiej rasy? - zapytała Carrie orzeźwiona.
- Ogólnie to nic o nim nie wiem.
Carrie?
- Nie pójdę z tobą do mistycznego miejsca. - mruknęła.
- Żartowałem, po prostu nie wiem czy jest miejsce, w którym nie byłaś.
- Serio? - zapytała.
- Nie gniewaj się. - powiedziałem do niej.
- No dobra.
- Słyszałem, że do Akademii dołączył nowy uczeń.
- Jakiej rasy? - zapytała Carrie orzeźwiona.
- Ogólnie to nic o nim nie wiem.
Carrie?
Od Carrie cd. Brian
-Bardzo śmieszne - burknęłam ponownie uderzając go w ramię.
Brian już prawie turlał się po ziemi ze śmiechu. Spojrzałam na niego spode łba i zaczekałam, aż w końcu się uspokoi.
-W takim razie sam się wybierz do tego mistycznego miejsca- mruknęłam - Bo nie mam ochoty gnić całe życie w tej akademii...
Wstałam obrażona z fotel, aby pójść na spacer na dwór, gdy Brian złapał mnie za przedramię...
<Brian?>
Brian już prawie turlał się po ziemi ze śmiechu. Spojrzałam na niego spode łba i zaczekałam, aż w końcu się uspokoi.
-W takim razie sam się wybierz do tego mistycznego miejsca- mruknęłam - Bo nie mam ochoty gnić całe życie w tej akademii...
Wstałam obrażona z fotel, aby pójść na spacer na dwór, gdy Brian złapał mnie za przedramię...
<Brian?>
Od Carrie cd. Selene/Alysson
-Oczywiście, że idziemy - powiedziałam ruszając ustami w stronę Selene gdy Alysson nie patrzyła. Uśmiechnęłam się do niej.
-Dobrze- odpowiedziała bezdźwięcznie.
-Chyba nici z tego- udałam smutek i mrugnęłam raz do Selene. Nie chciałam aby Alysson dowiedziała się o naszym małym wypadzie.
-Szkoda- krótkowłosa nie mogła wytrzymać ze śmiechu, ale opanowała się i tylko się uśmiechnęła...
<Selene? Alysson?>
-Dobrze- odpowiedziała bezdźwięcznie.
-Chyba nici z tego- udałam smutek i mrugnęłam raz do Selene. Nie chciałam aby Alysson dowiedziała się o naszym małym wypadzie.
-Szkoda- krótkowłosa nie mogła wytrzymać ze śmiechu, ale opanowała się i tylko się uśmiechnęła...
<Selene? Alysson?>
Od Brian'a cd. Alysson
Zacząłem biec za dziewczyną ścieżką leśną.
- Alysson?
- Co? - zapytała.
- Mam pytanie.
- Już się boję. - mruknęła.
- No bo powiedziałaś, że nie jesteś irytująca...
- No.
- I jakoś ze mną gadasz. - ciągnąłem dalej.
- Brian? Do czego zmierzasz?
- Jak ty ze mną wytrzymujesz? - zapytałem z niewinną miną.
Alysson?
- Alysson?
- Co? - zapytała.
- Mam pytanie.
- Już się boję. - mruknęła.
- No bo powiedziałaś, że nie jesteś irytująca...
- No.
- I jakoś ze mną gadasz. - ciągnąłem dalej.
- Brian? Do czego zmierzasz?
- Jak ty ze mną wytrzymujesz? - zapytałem z niewinną miną.
Alysson?
Od Brian'a cd. Carrie
Myślałem nad wypowiedzią Carrie.
- Nowe i nieznane ci miejsce. - powtórzyłem.
- Dokładnie.
- Byłaś na siłowni? - zapytałem.
- Tak.
Próbowałem wymyślić coś dobrego.
- Mam. - powiedziałem z uśmiechem.
- Co to jest? - Carrie była ciekawa.
- Tajemnicze miejsce o wielkiej mitycznej mocy. - zacząłem mówić poważnie.
Dziewczyna patrzyła się na mnie z ciekawością.
- Być może kiedyś o nim słyszałaś w legendach czy coś.
- Brian? - zapytała z uśmiechem.
- Biblioteka. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem po czym Carrie mnie walnęła.
Carrie?
- Nowe i nieznane ci miejsce. - powtórzyłem.
- Dokładnie.
- Byłaś na siłowni? - zapytałem.
- Tak.
Próbowałem wymyślić coś dobrego.
- Mam. - powiedziałem z uśmiechem.
- Co to jest? - Carrie była ciekawa.
- Tajemnicze miejsce o wielkiej mitycznej mocy. - zacząłem mówić poważnie.
Dziewczyna patrzyła się na mnie z ciekawością.
- Być może kiedyś o nim słyszałaś w legendach czy coś.
- Brian? - zapytała z uśmiechem.
- Biblioteka. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem po czym Carrie mnie walnęła.
Carrie?
Od Carrie cd. Brian'a
Westchnęłam cicho po czym uśmiechnęłam się.
-I tak ci nie wierzę, że nie będziesz się mieszał - zaśmiałam się - Idziemy się gdzieś przejść?- zapytałam, zmieniając temat.
-Tylko nie do...
- Spokojnie- zaśmiałam się - Myślałam nad jakimś nowym i nieznanym mi miejscu. Może znasz takie?- podniosłam jedną brew...
<Brian?>
-I tak ci nie wierzę, że nie będziesz się mieszał - zaśmiałam się - Idziemy się gdzieś przejść?- zapytałam, zmieniając temat.
-Tylko nie do...
- Spokojnie- zaśmiałam się - Myślałam nad jakimś nowym i nieznanym mi miejscu. Może znasz takie?- podniosłam jedną brew...
<Brian?>
Od Selene cd. Carrie/Alysson
- A tak coś czułam, że zaleciało psem - mruknęłam - Hej - przywitałam się z nią.
- Cześć - odparła patrząc na mnie z dziwną miną.
Uniosłam lekko brwi zdziwiona jej spojrzeniem. Wiem, że popularna jest gadka, że wilkołaki i wampiry to zaciekli wrogowie, ale prawda jest taka, że tylko drażnią nas wzajemnie nasze zapachy.
- Mam rozumieć, że z dzisiaj nici, Carrie? - zapytałam mając na myśli wypad na miasto.
<Carrie? Alysson?>
- Cześć - odparła patrząc na mnie z dziwną miną.
Uniosłam lekko brwi zdziwiona jej spojrzeniem. Wiem, że popularna jest gadka, że wilkołaki i wampiry to zaciekli wrogowie, ale prawda jest taka, że tylko drażnią nas wzajemnie nasze zapachy.
- Mam rozumieć, że z dzisiaj nici, Carrie? - zapytałam mając na myśli wypad na miasto.
<Carrie? Alysson?>
Nowy człowiek - Nathaniel Stone
![]() |
| Link |
Imię: Nathaniel
Nazwisko: Stone
Przezwisko: Nat
Płeć: Mężczyzna
Wygląd: Nathaniel jest wysportowanym, wysokim chłopakiem, któremu uśmiech nie schodzi z twarzy. Ma brązowe włosy, często w nieładzie i zielone oczy.
Wiek: 15 lat
Rasa: człowiek - telekineza, telepatia
Rok: pierwszy
Współlokatorzy: Brian Naconi, Jack Force
Zauroczenie: Może...
Charakter: Nathaniel to szalony i pełen poczucia chłopak mimo, że na początku wydaje się tajemniczy i oschły. Bywa uparty, niepokorny i słucha wyłącznie siebie. Dla niego nie ma zasad, bo i tak wszystkie łamie. Jednak pod tym wszystkim kryje się romantyczny i troskliwy chłopak, który poświęci życie dla osób które kocha.
Historia: Od małego żył w normalnej, kochającej rodzinie. Dopóki prawie nie zabił starszej siostry. Przerażeni rodzice oddali go w wieku nastoletnim do psychiatryka, tam odkrył swoją zdolność. Pewnego dnia przyjechała pewna kobieta, która zaproponowała mu pomóc, zgodził się. Teraz kształtuje się tutaj i uczy się kontrolować swojej mocy...
Hobby: Bieganie, rysowanie. Uwielbia również przyswajać nową wiedzę, można go nazwać kujonem...
Zwierzątko: -
Sterujący: aneczka333
Opiekun: pandi007
Upomnienia/Pochwały: 0/0
Od Brian'a cd Carrie
- Co się jej stało? - zapytałem wskazując Selene.
- Nic. - odpowiedziała krótko Carrie.
- Wyglądało jakby przede mną uciekała. Czekaj, czy wy coś kombinujecie?
- Skąd? Nie my nic nie planujemy.
Popatrzyłem na dziewczynę surowym spojrzeniem.
- Na pewno Brian. - powiedziała ostro.
- Nie przekonałaś mnie. Ale nie będę się w to mieszał.
Carrie była zaskoczona tym co powiedziałem.
- A co się stało? - zapytała zdumiona.
- Nic, po prostu się nie mieszam.
Carrie?
- Nic. - odpowiedziała krótko Carrie.
- Wyglądało jakby przede mną uciekała. Czekaj, czy wy coś kombinujecie?
- Skąd? Nie my nic nie planujemy.
Popatrzyłem na dziewczynę surowym spojrzeniem.
- Na pewno Brian. - powiedziała ostro.
- Nie przekonałaś mnie. Ale nie będę się w to mieszał.
Carrie była zaskoczona tym co powiedziałem.
- A co się stało? - zapytała zdumiona.
- Nic, po prostu się nie mieszam.
Carrie?
Od Fausty
Jak tylko znalazłam się na terenie Akademii, od razu pobiegłam do
swojego pokoju. Jednak po drodze potknęłam się o kogoś i wywróciłam się
na twarz.
- Dobry początek w nowej szkole. - pomyślałam i szybko podniosłam się z ziemi.
- Przepraszam - wymamrotałam i już miałam iść dalej, gdy ktoś chwycił mnie za rękę.
( ktoś? )
- Dobry początek w nowej szkole. - pomyślałam i szybko podniosłam się z ziemi.
- Przepraszam - wymamrotałam i już miałam iść dalej, gdy ktoś chwycił mnie za rękę.
( ktoś? )
Od Carrie cd Brian
-Pójdziemy dziś w nocy- uśmiechnęłam się do Selene- Tylko ktoś wcześniej
musi nas zobaczyć jak śpimy lub kładziemy się spać - westchnęłam.
Nagle zobaczyłam jak Brian wchodzi do pokoju.
-Zobaczymy się później?- zapytałam.
-Jasne. Pójdę na siłownię, jeszcze jej nie wypróbowałam - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłam uśmiech po czym spojrzałam na Brian'a, który usiadł obok mnie...
-Co cię do mnie sprowadza...
<Brian?>
Nagle zobaczyłam jak Brian wchodzi do pokoju.
-Zobaczymy się później?- zapytałam.
-Jasne. Pójdę na siłownię, jeszcze jej nie wypróbowałam - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłam uśmiech po czym spojrzałam na Brian'a, który usiadł obok mnie...
-Co cię do mnie sprowadza...
<Brian?>
Od Carrie cd Alysson/Selene
Uśmiechnęłam się na jej wypowiedź.
-Pewnie poszła teraz na spacer- usiadłam na parapecie- powinna niedługo wrócić.
I jak na zawołanie Selene pojawiła się w drzwiach.
-Kto to?- zapytała zdziwiona i zła.
-Alysson to jest Selene- wskazałam na dziewczynę - Selene to jest Alysson. Od teraz mamy w trójkę razem mieszkać w pokoju...
<Selene? Alysson?>
-Pewnie poszła teraz na spacer- usiadłam na parapecie- powinna niedługo wrócić.
I jak na zawołanie Selene pojawiła się w drzwiach.
-Kto to?- zapytała zdziwiona i zła.
-Alysson to jest Selene- wskazałam na dziewczynę - Selene to jest Alysson. Od teraz mamy w trójkę razem mieszkać w pokoju...
<Selene? Alysson?>
Od Brian'a cd. Carrie
- Niby jak mam to zrobić? - zapytałem, słysząc prośbę Carrie.
- Nie wiem. Ale na pewno coś wymyślisz. - powiedziała z uśmiechem, leżąc na łóżku.
- Postaram się. - mruknąłem, odwzajemniając uśmiech.
Pożegnałem się z nią i poszedłem na zajęcia. Minęły w miarę szybko. Tylko na tych, gdzie trzeba było siedzieć i słuchać trochę mi się drzemnęło. Na szczęście żaden z nauczycieli się nie zorientował. Po lekcjach poszedłem do pokoju Carrie. Jej niestety tam nie było. Postanowiłem ją poszukać w pokoju wspólnym ras. Tam ją znalazłem. Rozmawiała z jakąś osobą.
Carrie?
- Nie wiem. Ale na pewno coś wymyślisz. - powiedziała z uśmiechem, leżąc na łóżku.
- Postaram się. - mruknąłem, odwzajemniając uśmiech.
Pożegnałem się z nią i poszedłem na zajęcia. Minęły w miarę szybko. Tylko na tych, gdzie trzeba było siedzieć i słuchać trochę mi się drzemnęło. Na szczęście żaden z nauczycieli się nie zorientował. Po lekcjach poszedłem do pokoju Carrie. Jej niestety tam nie było. Postanowiłem ją poszukać w pokoju wspólnym ras. Tam ją znalazłem. Rozmawiała z jakąś osobą.
Carrie?
Od Alysson cd. Carrie
- Łatwo Ci mówić. To cud, że my razem rozmawiamy. – powiedziałam zaczynając iść w stronę pokoju.
- Dlaczego tak mówisz? – zapytała.
- No, bo wiesz wilkołaki są największymi wrogami wampirów, ale nie będę się tym przejmowała. – odpowiedziałam na jej pytanie. Weszliśmy do naszego pokoju w którym nie było Selene.
- Na pewno się zaprzyjaźnicie.
- Pożyjemy zobaczymy Carrie.- odpowiedziałam.
( Carrie ? )
- Dlaczego tak mówisz? – zapytała.
- No, bo wiesz wilkołaki są największymi wrogami wampirów, ale nie będę się tym przejmowała. – odpowiedziałam na jej pytanie. Weszliśmy do naszego pokoju w którym nie było Selene.
- Na pewno się zaprzyjaźnicie.
- Pożyjemy zobaczymy Carrie.- odpowiedziałam.
( Carrie ? )
Od Alysson cd. Brian'a
- Ja nie jestem irytująca Brian. – odparłam na swoją obronę.
- Jesteś jesteś.
- Oki może jestem, ale nie jestem tak irytująca jak ty. Ciebie nikt nie pokona. – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Dobra zmieńmy temat. Idziemy biegać? – zapytał zmieniając temat.
- Tak idziemy biegać Brian. – powiedziałam zaczynając biec ścieżką. Chłopak pobiegł za mną.
( Brian ? )
- Jesteś jesteś.
- Oki może jestem, ale nie jestem tak irytująca jak ty. Ciebie nikt nie pokona. – powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Dobra zmieńmy temat. Idziemy biegać? – zapytał zmieniając temat.
- Tak idziemy biegać Brian. – powiedziałam zaczynając biec ścieżką. Chłopak pobiegł za mną.
( Brian ? )
Od Carrie cd Brian/Fausta
Odprowadziliśmy ją do pokoju po czym pożegnaliśmy się.
-Która godzina?- zapytałam czując ogromne zmęczenie.
-Tak około szóstej nad ranem...
-Czyli niedługo są zajęcia - zaśmiałam się- Super, po raz drugi zawaliłam noc. Chyba nie pójdę na zajęcia - ziewnęłam - Usprawiedliwisz mnie jakoś?- uśmiechnęłam naciskając klamkę od swojego pokoju.
W środku nie było nikogo. Ciekawe gdzie poszli. Pewnie pod klasy...
Opadłam ciężko na łóżko...
<Brian?>
-Która godzina?- zapytałam czując ogromne zmęczenie.
-Tak około szóstej nad ranem...
-Czyli niedługo są zajęcia - zaśmiałam się- Super, po raz drugi zawaliłam noc. Chyba nie pójdę na zajęcia - ziewnęłam - Usprawiedliwisz mnie jakoś?- uśmiechnęłam naciskając klamkę od swojego pokoju.
W środku nie było nikogo. Ciekawe gdzie poszli. Pewnie pod klasy...
Opadłam ciężko na łóżko...
<Brian?>
Od Brian'a cd. Carrie
- Ja jestem Carrie Bishop.- przedstawiła się Carrie. - A to jest...
- Brian Naconi. - przerwałem Carrie.
- Miło mi. - powiedziała cicho dziewczyna.
- Wiesz gdzie masz pokój? - zapytałem po chwili.
- Mniej więcej tak. - mruknęła Fausta.
- Może pomóc ci go znaleźć szybciej? - zapytała Carrie.
- Jak chcesz.
Carrie? Fausta?
- Brian Naconi. - przerwałem Carrie.
- Miło mi. - powiedziała cicho dziewczyna.
- Wiesz gdzie masz pokój? - zapytałem po chwili.
- Mniej więcej tak. - mruknęła Fausta.
- Może pomóc ci go znaleźć szybciej? - zapytała Carrie.
- Jak chcesz.
Carrie? Fausta?
piątek, 13 lutego 2015
Od Carrie cd Brian
-Czujesz?- zapytałam biorąc głęboki wdech - Jakiś nowy zapach...
-Tak, podobno ma być nowa uczennica. Zmiennokształtna- powiedział gdy wchodziliśmy do pokoju.
-Tylko żeby nie było takiego zamieszania jak wtedy- zaśmiałam się.
Podeszliśmy do dziewczyny, która rozmawiała przez chwilę ze swoim opiekunem po czym odszedł zostawiając dziewczynę samą.
-Cześć... - zaczęłam - Jesteś pewnie nowa...
-Tak, nazywam się Fausta...
<Brian? >
-Tak, podobno ma być nowa uczennica. Zmiennokształtna- powiedział gdy wchodziliśmy do pokoju.
-Tylko żeby nie było takiego zamieszania jak wtedy- zaśmiałam się.
Podeszliśmy do dziewczyny, która rozmawiała przez chwilę ze swoim opiekunem po czym odszedł zostawiając dziewczynę samą.
-Cześć... - zaczęłam - Jesteś pewnie nowa...
-Tak, nazywam się Fausta...
<Brian? >
Od Brian'a cd. Alysson
Dziewczyna zaczęła się ze mnie śmiać.
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałem.
- Zobacz na swoją postawę.
Zatrzymałem się i przypatrzyłem się sobie.Alysson też przestała biec.
- Stoję normalnie. - mruknąłem.
- No powiedz, dlaczego nagle zmieniłem postawę. Naprawdę byłeś dumny.
- Widzisz? - zapytałem.
- Co?
- Każdy jest przynajmniej trochę irytujący. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem.
Alysson?
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałem.
- Zobacz na swoją postawę.
Zatrzymałem się i przypatrzyłem się sobie.Alysson też przestała biec.
- Stoję normalnie. - mruknąłem.
- No powiedz, dlaczego nagle zmieniłem postawę. Naprawdę byłeś dumny.
- Widzisz? - zapytałem.
- Co?
- Każdy jest przynajmniej trochę irytujący. - powiedziałem z aroganckim uśmiechem.
Alysson?
Od Brian'a cd. Carrie
- Skąd wiesz, że nie jestem irytujący? - zapytałem.
- Jesteś irytujący, ale nie naprawdę.
- Po prostu nie chcę byście miały kłopoty.
- A czemu przejmujesz się naszymi kłopotami?
- Jak wy macie kłopoty, to ja też. - mruknąłem.
- Przecież twój ojciec jest opiekunem wampirów. Nie masz się co bać o karę, czy coś. - powiedziała.
- Z tego powodu nie chcę kłopotów. Idziesz do Akademii? - zapytałem, by zmienić temat. Dziewczyna chyba zauważyła, że nie chcę rozmawiać o tym, ponieważ nie zadawała już pytań.
- Idę. - powiedziała po chwili. - Ty też?
- Tak. Odprowadzić cię?
- Brian? Idziemy w to samo miejsce. - mruknęła.
- To co? Razem raźniej.
Przez drogę śmialiśmy się. Carrie chyba zmieniła podejście do mnie. Była bardziej przyjazna. Gdy byliśmy już w Akademii skierowaliśmy się do pokoju wspólnego ras.
Carrie?
- Jesteś irytujący, ale nie naprawdę.
- Po prostu nie chcę byście miały kłopoty.
- A czemu przejmujesz się naszymi kłopotami?
- Jak wy macie kłopoty, to ja też. - mruknąłem.
- Przecież twój ojciec jest opiekunem wampirów. Nie masz się co bać o karę, czy coś. - powiedziała.
- Z tego powodu nie chcę kłopotów. Idziesz do Akademii? - zapytałem, by zmienić temat. Dziewczyna chyba zauważyła, że nie chcę rozmawiać o tym, ponieważ nie zadawała już pytań.
- Idę. - powiedziała po chwili. - Ty też?
- Tak. Odprowadzić cię?
- Brian? Idziemy w to samo miejsce. - mruknęła.
- To co? Razem raźniej.
Przez drogę śmialiśmy się. Carrie chyba zmieniła podejście do mnie. Była bardziej przyjazna. Gdy byliśmy już w Akademii skierowaliśmy się do pokoju wspólnego ras.
Carrie?
Od Carrie cd Brian
Westchnęłam cicho po czym spojrzałam na niego.
-Dla niej?- zapytałam.
-Tak, nie sądziłem, że się powstrzyma- oparł się o drzewo i założył ręce.
Wpatrywałam się w niego intensywnie nad czymś myśląc.
-Powiedz mi- zaczęłam. Zauważyłam, że chłopak podnosi jedną brew- Dlaczego jesteś taki...
-Jaki?- przerwał mi.
-...irytujący - powiedziałam jednym tchem- Nie sądzę abyś taki był naprawdę, więc dlaczego?
<Brian?>
-Dla niej?- zapytałam.
-Tak, nie sądziłem, że się powstrzyma- oparł się o drzewo i założył ręce.
Wpatrywałam się w niego intensywnie nad czymś myśląc.
-Powiedz mi- zaczęłam. Zauważyłam, że chłopak podnosi jedną brew- Dlaczego jesteś taki...
-Jaki?- przerwał mi.
-...irytujący - powiedziałam jednym tchem- Nie sądzę abyś taki był naprawdę, więc dlaczego?
<Brian?>
Od Brian'a cd. Carrie
Poszedłem za dziewczynami. To co zobaczyłem zaskoczyło mnie. Gdy Selene odeszła zbliżyłem się do Carrie.
- Tak? - zapytała.
- Dziękuję, że ją powstrzymałaś. - powiedziałem.
- Nie zrobiłam tego dla ciebie. - warknęła odwracając się twarzą do mnie.
- Wiem ale dziękuję, że zrobiłaś to dla niej.
Carrie?
- Tak? - zapytała.
- Dziękuję, że ją powstrzymałaś. - powiedziałem.
- Nie zrobiłam tego dla ciebie. - warknęła odwracając się twarzą do mnie.
- Wiem ale dziękuję, że zrobiłaś to dla niej.
Carrie?
Nowa Zmiennokształtna - Fausta Clodike
Imię: Fausta
Nazwisko: Clodike
Przezwisko: Fau
Płeć: kobieta
Wygląd: Fausta ma rude włosy, które wzięły się znikąd. Piękne zielono-niebieskie oczy podkreślają jej urodę. Ma też piegi. Zazwyczaj ubiera się w jeansy i bluzki z krótkim rękawem, ale czasem zakłada sukienki.
Wiek: 15 lat
Rasa: zmiennokształtny, lis
Rok: pierwszy
Współlokatorzy:
Zauroczenie: Jest nowa, ale w poprzedniej szkole miała chłopaka
Charakter: Jest raczej spokojna, chociaż czasem potrafi wybuchnąć. Bardzo towarzyska. Przyjaźnie zawiera łatwo i jest w nich lojalna. Bardzo łatwo się zakochuje. Chociaż jest trochę skryta, można jej zaufać. Uwielbia książki fantasy i przygodowe oraz filmy o tej samej tematyce. Jest dumna ze swoich zdolności. Łatwo się uczy.
Historia: Jako mała dziewczynka ciągle była przez wszystkich wykorzystywana. Nawet wtedy nie straciła nadziei. Gdy tylko się narodziła, rodzice oddali ją do sierocińca. Po roku spędzonym w tym miejscu odwiedził ją nieznany jej pan, który ją przygarnął. Okazało się, że też był zmiennokształtnym. Zmarł pół roku temu. Potem Fausta trafiła do Akademii.
Hobby: Czytanie książek i nauka o przyrodzie i zwierzętach.
Zwierzątko: Sowa śnieżna - Agnes
Sterujący: matta321
Opiekun: pandi007
Upomnienia/Pochwały: 0/0
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


