Odprowadziliśmy ją do pokoju po czym pożegnaliśmy się.
-Która godzina?- zapytałam czując ogromne zmęczenie.
-Tak około szóstej nad ranem...
-Czyli niedługo są zajęcia - zaśmiałam się- Super, po raz drugi
zawaliłam noc. Chyba nie pójdę na zajęcia - ziewnęłam - Usprawiedliwisz
mnie jakoś?- uśmiechnęłam naciskając klamkę od swojego pokoju.
W środku nie było nikogo. Ciekawe gdzie poszli. Pewnie pod klasy...
Opadłam ciężko na łóżko...
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz