-Bardzo śmieszne - burknęłam ponownie uderzając go w ramię.
Brian już prawie turlał się po ziemi ze śmiechu. Spojrzałam na niego spode łba i zaczekałam, aż w końcu się uspokoi.
-W takim razie sam się wybierz do tego mistycznego miejsca- mruknęłam - Bo nie mam ochoty gnić całe życie w tej akademii...
Wstałam obrażona z fotel, aby pójść na spacer na dwór, gdy Brian złapał mnie za przedramię...
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz