Spojrzałam na chłopaka, który oddychał szybko. Chyba się trochę zmęczył,
a po mnie zmęczenia widać nie było. Długie biegi po lesie odnosiły
skutki.
- Zmęczyłeś się John? – spytałam chłopaka lekko się uśmiechając. Ten po chwili wyprostował się i spojrzał na mnie.
- Odrobinę, a ty?
- Nie zmęczyłam się aż tak dużo. – powiedziałam patrząc na bezchmurne niebo.
- To co teraz porobimy? – zapytał mnie.
- Może pójdziemy usiąść do pokoju wspólnego wszystkich ras. – zaproponowałam.
( Johnny ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz