Nathaniel spojrzał w głąb korytarza. Nie dostrzegł już Carrie, która szybko zniknęła nam z oczu. Zaprosiłem go gestem ręki do pokoju.
- Jak nie chce być zaszczycona naszą obecnością, to jej problem. - powiedziałem z uśmiechem.
- Długo tu jesteś? - zapytał wchodząc do środka.
- Dłuższy czas.
Chłopak położył swój bagaż na podłodze obok łóżka, które mu wskazałem.
- A ty jak się tu dostałeś? - zapytałem, gdy zaczął się rozpakowywać.
<Nathaniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz