-To długa historia - odwróciłem wzrok.
-Spoko, nie musisz...
-Ale chcę - uśmiechnąłem się - Mamy chyba teraz czas. Moje historia nie jest taka barwna i kolorowa- westchnąłem.
-Zaczyna się od tego, że urodziłem się w normalnej rodzinie.
Powiedzmy... Raz strasznie pokłóciłem się ze starszą siostrą o jakąś
błahostkę, której nie pamiętam... Było to pięć lat temu- spoważniałem -
Prawie ją zabiłem używając telekinezy... Dopiero wtedy dowiedziałem, że
jestem inny. Rodzice oddali mnie do psychiatryka- zaśmiałem się na to
wspomnienie- A potem z stamtąd uratowała mnie pewna pani. Jak mi wiadomo
jest opiekunek ludzi w tej akademii...
<Brian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz