Z Brian'em poszliśmy do pokoju opiekunów. Chłopak, jak zawsze w sytuacji
kryzysowej, udał dżentelmena i przepuścił mnie w drzwiach.
Posłałam mu ciężkie spojrzenie.
Pan Naconi gadał przez pół godziny o tym, że w akademii są zakazane bójki.
- Panno Underworld masz coś na swoje usprawiedliwienie? - zapytał
- Alysson się na mnie rzuciła, nie ja na nią. Brian może to potwierdzić - powiedziałam
- To prawda? - zwrócił się do chłopaka
- Tak... - chciał dodać, że ją sprowokowałam, ale Michael mu przerwał
- Sprawa zamknięta. Panno Underworld, twój okres warunkowy zostaje przedłużony o dzień. Możecie już iść - wskazał drzwi
Wyszliśmy szybko. Nie miałam ochoty zostać w tym pokoju nawet sekundę dłużej niż to konieczne.
Przez chwilę szliśmy w milczeniu.
- Czemu tak się na nią uwzięłaś? - spytał
- Nudzę się - wzruszyłam ramionami - Prawdopodobnie wywalą mnie już niedługo, więc muszę ćwiczyć denerwowanie różnych osób.
- Co ma wyrzucenie ze szkoły do denerwowania? - zapytał zaskoczony
- Nawet nie wiesz jak pożyteczna potrafi być ta sztuka. Złość rozprasza i
mi daje czas na ucieczkę lub atak w zależności od sytuacji. A poza tym
co ja mam tu robić? Nie mogę wyjść, nie wiem co czytać, na siłownie mi
się nie chce iść... nawet nie mogę wsłuchać się w otoczenie jak w lesie -
powiedziałam naburmuszona
- Dlaczego? - uniósł brwi
- Raczej powinieneś wiedzieć. Jestem na nowej diecie. Tu jest dwójka
ludzi. Jakbym się tak wsłuchała to bym usłyszała ich serca i poczuła
krew. Nie przywykłam do panowania nad sobą. A chyba wiesz czym to
grozi...
<Brian? Alysson?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz