Chłopak chwilę grzebał po kieszeniach. W końcu wyciągnął kartkę. Popatrzył na nią, po czym powiedział:
- Pokój numer 5.
Carrie myślała chyba, gdzie jest ten pokój. Ja tymczasem nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
- No to mam nowego współlokatora. - powiedziałem śmiejąc się.
- Was dwóch w jednym pokoju? - zapytała Carrie z niedowierzaniem.
- Tylko nie czytaj mi w myślach, bo za siebie nie ręczę. - mruknąłem do Nataniel'a.
Zaczęliśmy iść w stronę pokoju.
- Nieszczęścia chodzą parami. - bąknęła cicho Carrie.
<Carrie? Nataniel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz