- Okej - odpowiedziałam lekko zaskoczona
Pokazałam jej całą akademię, wszystkie klasy, pokoje wspólne i różnych
osób. Tak jakoś się potem złożyło, że poszłyśmy do mojego pokoju
porozmawiać.
Elizabeth była naprawdę miła. I dlatego przy niej ogarniały mnie wyrzuty
sumienia, które trudno mi było stłumić mimo doświadczenia w tej
dziedzinie.
- Coś się stało? - zapytała widząc zmianę na mojej twarzy.
- Przy tobie mam wyrzuty sumienia - powiedziałam. Przymknęłam lekko oczy, walcząc z myślami.
- Czemu?
- Mam na sumieniu dziesiątki ludzi - westchnęłam
- Dlaczego ich zabijałaś? - spytała - Nie obchodzą mnie wymówki z serii "jestem wampirem i tak mam" - zastrzegła
- Na początku polowałam tylko na zwierzęta. Potem jednak napadł mnie
młody łowca. Byłam przerażona i uderzyłam go z całej siły w pierś. Nie
przeżył zderzenia ze ścianą. Każdego dnia pojawiali się kolejni. Wtedy
zaczęłam uciekać. Nie dałabym rady takiej ilości wrogów. Aby przeżyć
zaczęłam polować na co popadnie. Inaczej byłabym zbyt słaba, a młodzi
łowcy, chcąc zaimponować znajomym, polowali na mnie. Wciągu tych nieco
ponad dwóch lat dziesiątki ludzi straciło życie z moich rąk.
<Elizabeth?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz