Dziewczyna kazała mi się wyluzować, uwolnić zmysły. Posłuchałem jej. Nie wiedziałem, że to się tak potoczy. Poczułem krew.
Zwykle potrafię się powstrzymać, ale dzisiaj nie piłem jej. Nie chciałem się spóźnić na zajęcia, więc postanowiłem ją wypić później. Wyszło na to, że po lekcjach byłem zajęty, a następnie spotkałem Selene, która mnie tu przyprowadziła.
Pobiegłem w kierunku, z którego poczułem jej zapach. Selene krzyczała coś za mną. Nie mogłem się zatrzymać. Byłem jakby w transie. Nie byłem sobą. Nie mogłem siebie kontrolować. Po chwili znalazłem istotę, której krew poczułem. Zaatakowałem ją. Nie chciałem, ale nie mogłem przestać. To było silniejsze. Powoli wyssałem z niej całe życie. Upuściłem ciało zwierzęcia pozbawionego krwi.
Poczułem czyjąś obecność. Oglądnąłem się za siebie. Stała tam Selene. Wyglądała na zaskoczoną. Patrzyła się na mnie. Nie potrafiłem wyczytać jej uczuć. Może czuła strach, przerażenie, jednocześnie mogło to być zdziwienie. Poczułem jak kropla jakiejś cieczy płynie po mojej brodzie. Z przyzwyczajenia wytarłem ją ręką. Była gęściejsza niż woda. Skierowałem swój wzrok na dłoń. To krew. Dopiero teraz spostrzegłem, że obok mnie leży zwierze. Jego ciało było bez krwi. Popatrzyłem na siebie. Moje ręce, koszula... Wszystko było w krwi istoty, którą tyle co zabiłem. Nie wiedziałem co zrobić. Przestraszyłem się samego siebie. Nie mogłem dłużej tu zostać. Z wampirzą szybkością ruszyłem w stronę akademii. Nie zważałem na to co widziała Selene. Nie wytrzymałbym w tym miejscu.
Do mojego pokoju dostałem się przez okno. Zauważyłem Nathaniel'a w pokoju. Na szczęście nie mógł mnie spostrzec, ponieważ dla ludzkiego oka byłem smugą kolorów. Skierowałem się do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi. Nie miałem odwagi zobaczyć swojego odbicia. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Po dłuższej chwili wyszedłem. Ubrałem się. Koszula nie nadawała się już do użytku.
- Brian? Wszystko ok? - zapytał Nathaniel.
Stanąłem przed lustrem. Moje oczy nie były ciemnobrązowe, lecz niemal czarne. Jak zawsze po wypiciu świeżej krwi. Usłyszałem pukanie do drzwi, a następnie głos dziewczyny. Nathaniel wpuścił ją do środka.
- Brian? - Mój współlokator nadal próbował się coś dowiedzieć.
- Żyje. - odpowiedziałem po chwili.
Wyszedłem z łazienki.
- Masz gościa. - powiedział, zauważając, że drzwi się otwierają. - Stary... Nie wyglądasz najlepiej.
Nie byłem w stanie spojrzeć mu w oczy. Cieszyłem się z jednego powodu. Po wypiciu krwi byłem silniejszy. Nie był, więc w stanie przeczytać moich myśli.
- Brian? - powiedziała Selene.
- Nie chce mi się gadać. - mruknąłem.
Skierowałem się do swojego pokoju.
- A ty gdzie? - zapytała.
Nie odpowiedziałem jej. Wszedłem do pomieszczenia, nie zamykając drzwi. Usiadłem na łóżku. Po chwili weszli.
- Co się stało? - zapytał Nathaniel.
- Brian. Nie martw się. - zaczęła Selene. - To tylko zwierzę.
- Ty nic nie rozumiesz. - warknąłem. - Gdyby w pobliżu był człowiek zabiłbym go!
Schowałem twarz w dłoniach.
- Spokojnie. - powiedziała dziewczyna.
- Naprawdę nie rozumiesz? - patrzyłem w podłogę. - Kiedyś po kłótni z ojcem też straciłem kontrolę. To było kilka dni po mojej przemianie. Wyszedłem wieczorem z domu. Byłem zdenerwowany. Po kilku minutach zobaczyłem grupę ludzi. Jeden z nich mnie obraził. Nie mogłem się powstrzymać. Zamordowałem ich wszystkich. - zamilkłem na chwilę. - Gdy poczułem, że znowu jestem sobą, obok mnie było sześć ciał. - wyrzuciłem to z siebie bez uczuć. - Nigdy więcej się to nie powtórzyło. Aż do dziś.
Selene? Nathaniel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz