- Skąd wiesz, że nie jestem irytujący? - zapytałem.
- Jesteś irytujący, ale nie naprawdę.
- Po prostu nie chcę byście miały kłopoty.
- A czemu przejmujesz się naszymi kłopotami?
- Jak wy macie kłopoty, to ja też. - mruknąłem.
- Przecież twój ojciec jest opiekunem wampirów. Nie masz się co bać o karę, czy coś. - powiedziała.
- Z tego powodu nie chcę kłopotów. Idziesz do Akademii? - zapytałem, by zmienić temat. Dziewczyna chyba zauważyła, że nie chcę rozmawiać o tym, ponieważ nie zadawała już pytań.
- Idę. - powiedziała po chwili. - Ty też?
- Tak. Odprowadzić cię?
- Brian? Idziemy w to samo miejsce. - mruknęła.
- To co? Razem raźniej.
Przez drogę śmialiśmy się. Carrie chyba zmieniła podejście do mnie. Była bardziej przyjazna. Gdy byliśmy już w Akademii skierowaliśmy się do pokoju wspólnego ras.
Carrie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz