piątek, 3 lipca 2015

Od Emmanuela do Kamisy

Otarłem ręką twarz z krwi, który wypływała z małych zdrapań. Spojrzałem na swoją koszulkę. Będzie do wywalenia, nie ma co. Schyliłem się i podniosłem czapkę i założyłem ją na głowę. Popatrzyłem w ślad za dziewczyną i zaśmiałem się do siebie.
-Jeszcze się doigrasz..-mruknąłem i wróciłem spokojnie do poprzedniego zajęcia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Następnego dnia szukałem dziewczyny bez imienia chodząc po całej szkole z kwiatkiem w ręku. Złapałem ją dopiero koło 15-nastej przed akademią. Zaszedłem ją od tyłu i powiedziałam
-Hej, Bezimienna
Dziewczyna popatrzyła na mnie i przewróciła oczami prychając.
-Daj spokój, chciałem cię tylko przeprosić-powiedziałem podając jej kolorową róże-Mówiłaś, że nie lubisz romantyzmu, więc zrezygnowałem z czerwonej. A ta kolorowa przypomina ciebie-lekko się uśmiechnąłem-Pewnie nie będziesz zainteresowana pójściem ze mną na kawę w ramach przeprosin, więc.. Żegnam, nieznajomą..-skłoniłem się i zacząłem powoli odchodzić w stronę lasu.

Kamisa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz