czwartek, 2 lipca 2015

Od Emmanuela do Kamisy

Popatrzyłem na dziewczynę nieco zdziwiony i rozbawiony. Podrzuciłem nóż, który trzymałem w dłoni i złapałem go za plecami.
-Nie bać się łowcy?-przedrzeźniałem ją. Uśmiechnąłem się uwodzicielsko i schowałem nóż za pasek od spodni-Niebezpiecznie straszyć kogoś z bronią, wiesz?
-Nie wiedziałam, że masz broń-fuknęła naburmuszona. Zaśmiałem się.
-Oczywiście. Przecież nasz słodziutki koteczek nie boi się byle nożyka, prawda?-mówiłem przesłodzonym głosem, jak to zwykły dziewczyny mówić do słodziutkich zwierzaczków.
-Nie wkurzaj mnie-powiedziała ostro. Uniosłem ręce w geście poddania.
-Dobra, dobra rozumiem. Nie wkurzamy blondyneczki-zaśmiałem się i wyciągnąłem do niej rękę-Jestem Emmanuel, ale wole Manu-posłałem jej uśmiech-Tylko mnie nie podrap, koteczku.

Kamisa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz