Po słowach przyjaciele mojego chłopaka zbladłam. Spojrzałam na Brian'a.
Na jego twarzy zagościła dziwna miną,. Ujęłam delikatnie dłoń wampira i
wyczułam, jego przyśpieszone tętno. Też zaczęłam się bać.
- Brian... - powiedziałam zacinając się. - Co teraz zrobimy?
- Musimy iść do niego. - odpowiedział. Po chwili wstał i zaczekał na mnie. Nie miałam zamiaru iść z chłopakiem.
- Brian.... boję się. - szepnęłam.
- Ali, i tak musimy kiedyś i tym z nim pogadać. - rzekł, podchodząc do
mnie. Miał on stu procentową rację. Westchnęłam cicho i wstałam ze
swojego miejsca. Wyminęłam Brian'a i zaczęłam kierować się w stronę
drzwi. Ten szybko mnie dogonił.
- Denerwujesz się? - zapytałam go. Mój miś złapał moją dłoń, nawet za bardzo ją ścisnął. Wyczułam jego szybkie tętno.
- Przyśpieszona praca mojego serca, mówi jak się czuję. - odparł. Szybko znaleźliśmy się przed drzwiami gabinetu ojca chłopaka.
- No to wchodzimy. - poinformowałam go. Ten kiwnął tylko głową na znak,
że zrozumiał. Szybko zapukałam kilka razy w drzwi. Szybko usłyszałam
głoś opiekuna wampirów.
- Wejść! - rozkazał. Niepewnie otworzyłam drzwi i weszłam pierwsza do
wielkiego pomieszczenia. Pan Naconi stał przy wielkim oknie.
- Dzień Dobry. - przywitałam się nie pewnie.
- Usiądźcie. - powiedział. Jego ton głosu był poważny i dumny zarazem.
Szybko wykonałam polecenie, ale Brian stanął za mną. Jedną dłoń położył
na moim ramieniu. Dorosły wampir szybko usiadł na swoim, wielkim fotelu.
- Mieliśmy się u pana stawić.
- Zgadza się. A wiecie dlaczego? - spytał, przyglądając się synowi.
- Tak wiemy. - odpowiedział znienacka z powagą mój chłopak.
- Usłyszałem bardzo ciekawe plotki. Dowiedziałem się, że w tej akademii
nie dawno narodziła się para celebrytów. - powiadomił nas dodając. -
Jedno jest wilkołakiem, a drugie jest wampirem.
- Przepraszam, że przeszkodze Panu. Ale w tej Akademii panuje pokój
pomiędzy rasami i wiem, Z tego wynika, że osoby dwóch różnych ras mogą
być razem. - powiedziałam z dumą. Nie wiedziałam, że jestem aż tak dobrą
aktorką. Spojrzałam kątem oka na młodego wampira, który był zdziwiony
moją postawą.
- Zgadza się, ale... - nie dałam mu dokończyć.
- Wiem, że Brian to Pana syn. - rzekłam wstając. - Ja go kocham, a on
mnie. I jeśli ktoś będzie chciał nas rozdzielić, nie zwycięży, tylko
przegra.
- Nie takim tonem młoda damo! - rozkazał. Był tak wkurzony, że aż wstał ze swojego miejsca.
- Ja uważam, że to koniec rozmowy. - odparłam. - Jak uważasz Brian'ie? -
zapytałam go. Wampir patrzał na mnie. Oj, mój misiu nie poznał całego
mojego charakteru. Ale wiem, że poniosło mnie. Wszystko przez zbliżającą
się pełnię.
( Brian ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz