czwartek, 2 lipca 2015

Od Sebastiana do Seeley

-Nie rozmawiam o tym ze wszystkimi- zacząłem
-Ale z kimś tak. Przyjaciele? Zgadłam
-Rozmawiam o tym z Augustem, moim jeżem
-Trochę dziwne- powiedziała, a ja tylko się uśmiechnąłem
-Możliwe, ale to mój przyjaciel. Czyli nie mam nikogo- zaśmiałem się
-Każdy kogoś ma
-Pomijając stado fanek, które muszą się gdzieś teraz ukrywać... Nie, nikogo
-Przyjaciele, rodzina?- uniosła brew
-Rodzina nie żyje. A co do przyjaciół... Ktoś kiedyś powiedział, że nigdy nie tracimy przyjaciół, dowiadujemy się tylko czy są nimi naprawdę.- odrzekłem
-Czyli ich masz
-Nie- zaśmiałem się
-Myślisz pesymistycznie
-Zwykle jestem tym, który żartuje i spiera się z innymi. Oczywiście muszę wygrywać, bo to ja.- uśmiechnąłem się. - To tutaj, jesteśmy
Otworzyłem drzwi. Wydobył się głos dzwonków. Podszedłem do lady i oparłem się o nią.
-Hej...-popatrzyłem się na jego plakietkę, gdyż zapomniałem imienia- Ronnie – uśmiechałem się
-Coś panu podać... znowu?
-Tym razem zapomniałem tylko jednej rzeczy. Cóż chyba los kazał mi znowu się ruszyć z pokoju. Poproszę stereo. Najnowsze- uśmiechnąłem się. Seeley tylko patrzyła. Wziąłem opakowanie i położyłem mu pieniądze na ladę. Wyszliśmy z sklepu
-To wygląda jakbyś robił imprezę. Najnowszy sprzęt?- uniosła brew
-Stary się do tego nie nada. Poza tym, teraz robię prototyp. Musze wiedzieć jak to będzie wyglądać- zaśmiałem się

Seeley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz