-Chyba w snach- powiedziałam do niego
-Jak mam cię przekonać?
-Wystarczy, że dotrzymasz mi kroku- zaśmiałam się- Tak z 30 minut,
rundki dookoła szkoły. Widzimy się pod drzewem przy parku. No to cześć!-
zaśmiałam się i zaczęłam biec. Ivan tylko się uśmiechnął i ruszył za
mną. Na początku mnie dogonił.
-Więc mów jaki tryb drugi.
-Zmęczysz się szybciej jeśli będziesz rozmawiał w czasie biegu, nie wiesz o tym?-uniosłam brew
-Jak na razie dotrzymuję ci kroku. Więc?
-Tryb pierwszy to aroganccy, bogaci geniusze, którzy myślą, że są
najlepsi. A drudzy to głównie geniusze strategiczny, którzy lubią naukę i
ćwiczenia. Do tego są lojalni, pomocni i patriotyczni.
-Czyli myślisz, że taki jestem?- zabrał głos, a ja zaczęłam przyśpieszać.
-Biegasz ze mną i dotąd nadążasz. Znam tylko jedną osobę oprócz ciebie,
która to robi. Chociaż ty jesteś zmeinnokształtnym. Nieważne. To do
drzewa!- zaczęłam biec jeszcze szybciej. Nie chciałam się już wlec więc
zostawiłam chłopaka w tyle. Po ustalonych 30 minutach spotkaliśmy się
pod drzewem
-Kobieto, jak, t-ty.- mówił zdyszany. Oparł się o drzewo.
-Próbowałeś mnie dogonić?-usiadłam i również zaczęłam ciężko oddychać.
-Przebiegłaś chyba z 18 kółek
-Poprawka, 26.
-Jak ty to robisz?!
-Trenowałam prawie od 11 roku życia.- zaśmiałam się.
Ivan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz