Nie mogłem sie nie roześmiać słysząc jakie brednie gada ta dziewczyna.
-Słuchaj, panienko z mieczem-powiedziałem twardo-Nie jestem tym kim myślisz, a już na pewno cię nie podrywam. Wolałbym zginąć niż podrywać taką nadętą blondynkę jak ty. Nie prawie komplementów, lecz nabijam się. Radziłbym nauczyć się odróżniać ironie od szczerości-mrugnąłem do jej pleców i wyciągnąłem ponownie nóż zza paska spodni. Schyliłem się po wcześniej upuszczona strzałę i zacząłem ją na nowo ostrzyć. Musiałem naostrzyć jeszcze dwadzieścia takich strzał, a jakaś nabzdyczona laleczka nie jest mi do tego potrzebna.
Kamisa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz