Mój uśmiech natychmiast zniknął. Spoważniałam i zjadłam w ciszy do końca kanapkę. Czułam, że dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała.
-To jak? Idziemy odkryć nowe miejsce?-spytałam wymuszając uśmiech. Nie często mi się to zdarzało. Marta pokiwała głową, dopiła kawę i wstała. Również wstałam i podążyłam za nią do drzwi wyjściowych. Stanęłyśmy przed budynkiem i rozejrzałyśmy się.
-To gdzie idziemy?-spytałam.
-Południe-zaproponowała
-Północ-odparłam
-Wschód?
-Zachód?
Popatrzyłyśmy po sobie i wybuchnęłyśmy śmiechem. Humor od razu mi się poprawił.
-Tooo... Południe?-spytałam z uśmiechem.
-Dobra-zgodziła się dziewczyna i popatrzyła w niebo. Przez moment patrzyłam na nią w zadumie, a potem powiedziałam
-Albo wiesz co? Chodźmy...-zamachałam w powietrzy ręką-Tam!-wskazałam palcem jakiś kierunek.
-Tak na chybił trafił? Dla mnie może być-uśmiechnęła się i ruszyłyśmy we wskazanym przeze mnie kierunku. Przez chwilę było cicho, ale potem Marta powiedziała
-Ciekawe gdzie dojdziemy..
-Ciekawe czy się zgubimy-zaśmiałam się.
-Ciekawe kiedy wrócimy-dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Wzruszyłam ramionami.
-Z moim szczęściem nie liczyłabym na powrót w tym tygdoniu-wybuchnęłyśmy śmiechem.
Marta?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz