- Jego chcesz tam wysłać? - uniosła brwi Maia. Była jedną z 10 wilkołaczek w naszym plemieniu
- Tak, a co, masz jakieś obiekcje? - zapytałam Embry, zakładając ramię na ramię. Potrafił okazać swoją pozycję kilkoma na pozór niewinnymi ruchami.
- Taką ciotę? - zaśmiała się złośliwie dziewczyna. Co za złośliwa baba... - Prędzej Caleb by się nadawał, a on ma 10 lat.
- Maia. Jestem Alfą i musisz respektować moje decyzje. Jeśli coś ci się nie podoba, to proszę odejdź. Ale wtedy nie będziesz już należeć do plemienia i staniesz się wrogiem - odparł twardo - Jake, twoje rzeczy dotarły do Akademii. Wiesz jak tam trafić?
- Tak - odparłem. Wcześniej kazał mi na pamięć wykuć potrzebne mapy. - Jestem gotowy do drogi.
Zmieniłem się w dużego wilka o szarej sierść, nakrapianej ciemniejszymi plamami. Rozwijając maksymalną prędkość, słyszałem tylko moje łapy, uderzające o ziemię. Wróciłem myślami do wczorajszego wieczora. Przypomniałem sobie pełne wątpliwości twarze, gdy Embry ogłosił swoją decyzję. Kilkoro patrzyło na mnie ze współczuciem, jeszcze inni jakbym szedł na pewną śmierć.
Nie ma to jak pozytywne nastawienie, co nie?
Rozejrzałem się. Gdzieś tu powinna być Akademia... ale wylądowałem w lesie. Super... Nie no, lubię las, ale nie jak szukam szkoły, do której zostałem wysłany na wniosek nieprzyjaźnie nastawionych Łowców.
Nagle wyczułem zapach człowieka i człowieka zmieszanego z wilkiem. Węsząc poszedłem za jego śladem. Trafiłem nad strumyk. Była tam wilczyca, a obok niej... drobna dziewczyna, wyglądająca trochę jak aktorka na czarno białym filmie. Miała czarne oczy i usta, bladą cerę, platynowe włosy i białą sukienkę.
Siedziała spokojnie na brzegu strumyka i gładziła wilka po czarnym futrze. Jak zaczarowany podszedłem bliżej. Gdy byłem kilka metrów od nich. Dziewczyna poderwała głowę i spojrzała w moim kierunku. Wilczyca podniosła się i podeszła ostrożnie. Czarnooka jedna nie czekając na swoją zmiennokształtną towarzyszkę, wstała i ruszyła w moją stronę.
Szła na pierwszy rzut oka normalnie. Ale gdyby lepiej się przyjrzeć, nie rozglądając się unikała gałęzi, przeskakiwała korzenie czy kamienie. Wodziła wzrokiem gdzieś w okolicy mojej głowy, jednak nie prosto na mnie.
<Catherine?>
Nie ma to jak pozytywne nastawienie, co nie?
Rozejrzałem się. Gdzieś tu powinna być Akademia... ale wylądowałem w lesie. Super... Nie no, lubię las, ale nie jak szukam szkoły, do której zostałem wysłany na wniosek nieprzyjaźnie nastawionych Łowców.
Nagle wyczułem zapach człowieka i człowieka zmieszanego z wilkiem. Węsząc poszedłem za jego śladem. Trafiłem nad strumyk. Była tam wilczyca, a obok niej... drobna dziewczyna, wyglądająca trochę jak aktorka na czarno białym filmie. Miała czarne oczy i usta, bladą cerę, platynowe włosy i białą sukienkę.
Siedziała spokojnie na brzegu strumyka i gładziła wilka po czarnym futrze. Jak zaczarowany podszedłem bliżej. Gdy byłem kilka metrów od nich. Dziewczyna poderwała głowę i spojrzała w moim kierunku. Wilczyca podniosła się i podeszła ostrożnie. Czarnooka jedna nie czekając na swoją zmiennokształtną towarzyszkę, wstała i ruszyła w moją stronę.
Szła na pierwszy rzut oka normalnie. Ale gdyby lepiej się przyjrzeć, nie rozglądając się unikała gałęzi, przeskakiwała korzenie czy kamienie. Wodziła wzrokiem gdzieś w okolicy mojej głowy, jednak nie prosto na mnie.
<Catherine?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz