Słowa dziewczyny podziałały na mnie jak nigdy wcześniej.
- Nie, to znaczy miejmy nadzieję, że nie. - powiedziałem szybko.
- Brian, twój ojciec nie jest taki zły za jakiego chcesz go nam wszystkim przedstawić.
- Masz rację.
Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona.
- Jest o wiele gorszy. - dokończyłem.
- Przesadzasz. - mruknęła.
- Obyś się nigdy nie dowiedziała prawdy. - mówiłem te słowa z nadzieją.
- Wracamy do Akademii? - zapytała.
- Jeśli tylko chcesz.
- Chodźmy, bo już się ściemnia.
- Co tylko sobie życzysz kochanie. - uśmiechnąłem się. W środku jednak bałem się tego, że ojciec się dowie o mnie i o Alysson.
................................................................................................................................
Gdy weszliśmy do budynku skierowaliśmy się do korytarza.
- Gdzie chcesz iść? - zapytałem.
- Może do pokoju wszystkich ras?
- Ok. - poprowadziłem dziewczynę do pomieszczenia. Usiedliśmy na jednej z kanap obok przyjaciół. Po krótkim przywitaniu, mój współlokator powiadomił mnie o niemiłej wiadomości.
- Brian. - zaczął. - Twój ojciec...
- Co?! Dowiedział się?! - krzyknąłem.
- Kazał ci przekazać, że wraz z Alysson macie się stawić u niego jak najszybciej.
Alysson?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz