Przewróciłem oczami. "I niby dlaczego ja się jeszcze do niej odzywam?" przeleciało mi przez myśl. Wziąłem jedną ze strzał, napiąłem cięciwę, wycelowałem w dziewczynę i.. Strzeliłem. Strzała tylko świsnęła i przebiła sukienkę bez imiennej blondynki. Parsknąłem śmiechem, a ta odwróciła się wściekła.
-No dawaj!-krzyknąłem-Pomścij sukienkę!-miałem z niej niezły ubaw. Zresztą jak zawsze z takich osób jak ona. Nim schyliłem się po następną strzałę blondyneczka pojawiła się koło mnie. Popatrzyłem na jej wściekły wyraz twarzy.
-A ty co? W TIR'a przywaliłaś?-zaśmiałem się.
-Pożałujesz-syknęła.
-Co ty? Serio? Już żałuje, że cie spotkałem-mruknąłem i sięgnąłem w bok po długi kij bambusowy, który przyniosłem specjalnie do treningu.
Kamisa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz