- Ja zasnę?
- Tak, ty. Tak jak wczoraj. - przedrzeźniała się ze mną.
- Mylisz się. - powiedziałem.
- Zobaczysz kochanie. Zaraz zaśniesz.
Zacząłem się wiercić i ostrożnie zdjąłem głowę Alysson z moich kolan.
- Co się tak wiercisz? - zapytała niezadowolona.
- Chwilę. - popatrzyła na mnie z nieufnością w oczach. - Spokojnie, nic się nie bój. - starałem się ją uspokoić.
Położyłem się na łóżku i wziąłem moja dziewczyną w ramiona.
- Co ty robisz?
- Mówiłaś, że zasnę. - zacząłem. - To niech mi przynajmniej będzie wygodnie. - uśmiechnąłem się do niej i dałem buziaka.
Alysson?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz