poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Brian'a do Alysson

Dziewczyna mnie trochę zaskoczyła.
-  Co nic nie gadasz? - zapytała.
- Mówiłaś, że to dla ciebie nowość. - uśmiechnąłem się.
- No, bo to prawda.
- Szybko się przyzwyczajasz.
Oboje zaczęliśmy się śmiać. Powoli zaczęło się ściemniać.
- Alysson, musimy wracać do Akademii. - powiedziałem po chwili.
- Szkoda, ze tak szybko. - odpowiedziała podnosząc się z ziemi. Podałem jej rękę, pomagając wstać. Skierowaliśmy się w stronę budynku. Przy bramie stali strażnicy.
- Chyba się trochę spóźniliśmy. - mruknąłem.
- I co teraz zrobimy?
- Pójdziemy inną drogą. - dziewczyna popatrzyła na mnie pytająco. - Zobaczysz zaraz. Poszliśmy dalej od straży, przechodząc do lasu. Po chwili podeszliśmy drzewa, opartego o ogrodzenie. Podałem Alysson rękę, by mogła bezpiecznie wejść na nie, a następnie przeskoczyć bramę.
Gdy byliśmy już po drugiej stronie, podeszliśmy na dziedziniec, a następnie do pokoju uczniów. Najpierw odprowadziłem Alysson. Pod drzwiami jej pokoju, pocałowałem ją na pożegnanie i wróciłem do swojego pokoju. Był w nim Nathaniel i chłopak, którego wcześniej nie widziałem. Pewnie jest nowy. Poruszyłem swoje zmysły już na progu. Zmiennokształtny.
- Jak tam randka? - zapytał Nathaniel. Na jego pytanie tylko się uśmiechnąłem. Jednak nie chciałem rozmawiać o jej przebiegu.
- Każdy już o tym wie?
- Yy.... - Mój współlokator po chwili dokończył swoja wiadomość. - Przy odrobinie szczęścia twój ojciec powinien o tym nie wiedzieć. - Niech to ch... zapomniałem o tym całkowicie. Postanowiłem pomyśleć o tym później. Na razie chciałem zmienić temat.
- A tak przy okazji. - podszedłem do chłopaka siedzącego na łóżku. - Jestem Brian Naconi. - powiedziałem wyciągając rękę na przywitanie. 

Ivan? Nathaniel? Alysson?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz