wtorek, 30 czerwca 2015

Od Klary do Seeley

- W porządku - sama nie wiem dlaczego się zgodziłam, ale coś mi podpowiadało, że powinnam zaprzyjaźnić się z tą dziewczyną. Może dlatego, że również zamieniała się w wilka - chociaż nie była wilkołakiem i bardzo dobrze. Nienawidziłam tych stworzeń, chociaż byłam jednym z nich, ale gdyby nie jeden z nich żyłabym teraz spokojnie i - co najważniejsze - nie straciłabym przyjaciela.
- Więc, w którą stronę? - Zapytałam, gdy wyszłyśmy na dwór. Świeciło słońce, pogoda była wyśmienita na małą "wycieczkę" po lesie. Drzewa szumiały cicho, a w jeziorze odbijały się złociste promienie.
- Chodź, zaprowadzę cię - Seeley uśmiechnęła się i ruszyła przodem, ja natomiast skierowałam się za nią. Zazdrościłam jej, że może nosić w upał tak luźny strój, ja musiałam ubierać bluzy z długimi rękawami.
- Dlaczego powiedziałaś, że "rzadko tu bywasz"? - Powiedziałam, po czym ugryzłam się w język. Nie chciałam nawiązywać nowych znajomości - nie tak szybko, jeszcze nie teraz.
Czułam już zapach lasu, ten cudowny zapach igliwia oraz żywicy. Gdy byłam jeszcze człowiekiem nie lubiłam takich gąszczy, w obecnej sytuacji było to jednak silniejsze ode mnie.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - Seeley spojrzała na mnie z ukosa...


Seeley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz