-Czego pan chce?-warknęłam.
-Można wiedzieć dlaczego w czasie ciszy nocnej znajdujecie się poza akademią? Przecież wiecie, że to zabronione-popatrzył na nas z góry. Z cichym warknięciem zanurzyłam się pod wodę i wyszłam dopiero na brzegu. Stanęłam przed nim ociekająca wodą ze spodniami opuszczonymi do połowy bioder.
-Nie jestem tu po to, żebyście mówili mi jak, co i kiedy mam robić-syknęłam mrużąc oczy.
-Panno Sparks. Jest panna w akademii gdzie obowiązują pewne zasady, których uczniowie mają obowiązek przestrzegać. A za ich łamanie grożą kary.
-Nie wiedziałam, że celem tej akademii jest zmienianie nas-syknęłam z chytrym uśmieszkiem-Myślałam, że mamy tu doskonalić swoje umiejętności i moce.. A nie ukrywać swoją naturę-fuknęłam.
-Jutro z samego rana porozmawiasz sobie z panią Collins-powiedział twardo-A teraz proszę wrócić do akademii. Oboje,
-Wrócę kiedy będę chciała-warknęłam przewracając oczami-Ale jego niech pan zabierze. On nie ma z tym nic wspólnego. Wyciągnęłam go siłą. Sam by tu nie przyszedł-powiedziałam starając się nie patrzeć na Chrisa. Kiedy wyszedł z wody podeszłam do niego i spojrzałam w górę.
-Idź z nim. Nie pakuj się w kłopoty jak ja..-pokręciłam głową-Było miło.. Jakbyś mnie jeszcze kiedyś szukał to zajrzyj na wielki kamień w lesie..-delikatnie sie uśmiechnęłam, zmieniłam się w wilka i uciekłam do lasu. Nie miałam zamiaru wracać do akademii. Ani dziś, ani przez następny tydzień.
Chris?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz