-Dobre pytanie- uśmiechnęłam się - A teraz ubieraj się i idziesz ze mną...
-Carrie, a może wyjaśniłabyś mi gdzie?!- zapytał poirytowany.
-Cii, bo obudzisz pozostałych - uśmiechnęłam się złośliwie - No już,
zbieraj się, bo zaraz nam ucieknie. A przy okazji weź zielnik i plecak.
Prawdopodobnie nie wrócisz do pokoju aż do zakończenia lekcji.
Wyszłam na korytarz i usiadłam pod ścianą. Słyszałam przez drzwi jak z
ociąganiem wstaję z łóżka i ubiera się. Po chwili usłyszałam
przekręcanie klamki.
-Co tak długo...- westchnęłam - no chodź- pociągnęłam go za ramię.
-Carrie, ale ...
-Wszystkiego się dowiesz- spojrzałam mu w oczy- A teraz chociaż udawaj, że mi ufasz.
Na dworze było jeszcze ciemno. Wyszliśmy poza teren Akademii, a potem na
wzgórze. Usiadłam na brzegu klifu, a Brian niepewnie usiadł koło mnie.
-Wyrwałaś mnie o 5 rano aby tylko usiąść na brzegu klifu...
-Zaczekaj- uciszyłam go- zaczyna się - spojrzałam na przepiękną dolinę.
Niebo zaczęło robić się różowe a słońce powoli wychylało swoje
promienie.
Niebie było w kolorach różu oraz żółci i pomarańczy.
Właśnie słońce budziło się do życia...
Brian?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz