Zbliżał się wieczór. Pora kolacji minęła. Idealny czas aby wyjść gdzieś i
wyrzucić wszystko z siebie. Nikt mnie nie widział. Wymknąłem się po
cichu i pobiegłem w stronę lasu. Musiałem w końcu rozciągnąć mięśnie. Te
inne...
Rozejrzałem się dookoła, kiedy byłem już na miejscu. Wołałem aby nikt
nie zauważył jak zmieniam się w zwierza. Zamknąłem oczy i wziąłem
głęboki oddech. Bylem teraz niższy. Spojrzałem w dół. Kochane łapy.
Wysunąłem pazury i wskoczyłem na drzewo. Zacząłem się powoli wspinać. Było to kilka metrów na ziemią, może 6...
Rozejrzałem się dookoła, chciałem zobaczyć miejsce do którego wysłał
mnie wuj. Był tow wielki las, przy którym stał jeszcze większy zamek.
Usłyszałem jakiś szelest. Wybudziło mnie to z transu, w który wpadłem,
przy tym jak słuchałem nocnej natury.
Zeskoczyłem z drzewa i zmieniłem się z powrotem w człowieka. Otrzepałem
się z ziemi i trawy. Oparłem się o drzewo i założyłem ręce na piersi
-Po nocy się chodzi po lesie?-spytałem i spojrzałem na postać.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz