piątek, 26 czerwca 2015

Od Seeley do Christopher

Poruszyłam delikatnie nadgarstkiem. Nie bolał. W ogóle. Delikatnie uśmiechnęłam się pod nosem. Nagle uświadomiłam sobie co chłopak do mnie powiedział. Zmrużyłam oczy i popatrzyłam na niego.
-Słoneczko? Nie za bardzo słodzisz, chłopcze?-mruknęłam niezadowolona-Poza tym.. Wszyscy mówią? Nie przesadzasz czasem?
-Nie często w akademii lądują takie ziółka jak ty..-uśmiechnął się złośliwie. Jednak było coś w tym jego uśmiechu.. Coś przez co poczułam ścisk w żołądku. Miałam ochotę strzelić się z liścia dla ogarnięcia. 
-Nie znasz mnie..-fuknęłam i skierowałam się w stronę zamku. Słyszałam jak szyszki trzeszczały gdy chłopak szedł za mną.
-I żadnego dziękuję?-spytał złośliwie. Przewróciłam oczami, zatrzymałam się gwałtownie i odwróciłam nagle do chłopaka, który stał dużo bliżej niż myślałam. Zadarłam głowę do góry, żeby patrzeć mu w oczy i fuknęłam zła.
-Nie będę dziękować ci za coś co sam rozwaliłeś, panie z magicznymi palcami!
-Aleś ty malutka-zaśmiał się i poczochrał mi włosy, jakby zupełnie nie usłyszał tego co mu powiedziałam. Warknęłam na niego i niekontrolowanie złapałam go zębami za nadgarstek. Chris popatrzył na mnie na pół rozbawiony i zdziwiony, a ja natychmiast go puściłam.
-Wilcza krew-mrugnęłam do niego z wymuszonym uśmiechem, zmieniłam się szybko w wilka i pobiegłam do akademii zanim moje policzki na dobre się zaróżowiły. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pod wieczór, gdy już się ściemniało usiadłam z Wally'm na chodniku przed zamkiem.  Drapałam szopa za uchem, który słodko świergolił po swojemu. Kiwałam w tą i z powrotem nadgarstkiem i przyglądałam mu się uważnie. Jeszcze nikt nigdy nie używał na mnie magii, ani nic podobnego.. Z westchnieniem spojrzałam w niebo, ale zamiast nieba zobaczyłam uśmiechniętą twarz Christopher'a. 
-Co ty tu robisz?-spytałam zdziwiona. 
-A ty? Za niedługo będzie cisza nocna. Jak cie tu złapią, będziesz miała kłopoty-usiadł obok i popatrzył gdzieś przed siebie. 
-Kłopoty łapią mnie wszędzie i o każdej porze-wzruszyłam ramionami-Poza tym.. Lubie siedzieć w nocy na dworze, Rzadko wracam do pokoju..-uśmiechnęłam się do siebie i przytuliłam mocno zwierzaka, który radośnie polizał mnie po policzku. Zerknęłam na chłopaka, który bez słowa wpatrywał się w jakiś punkt. Skrzywiłam się lekko, nachyliłam się do niego, cmoknęłam go delikatnie w policzek i szybko się odsunęłam.
-Dziękuję.. Za naprawienie nadgarstka..-mruknęłam wstając. Chris drgnął jakby zbudzony nagle ze snu i zapytał
-Gdzie idziesz?
-Do lasu. Tu szybciej nas znajdą-powiedziałam z uśmiechem idąc w stronę lasu z szopem na rękach.


<Chris? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz