-To chodźmy - powiedziała wstając.
-Hej, zaczekaj- powiedziałem- Dopijmy koktajle- uśmiechnąłem się.
-No dobrze- usiadła znów.
Dopiliśmy nasze napoje i zebraliśmy jej rysunki do teczki.
Poszliśmy w kierunku mojego pokoju. Otworzyłem przed nią drzwi i wpuściłem pierwszą.
-Pewnie domyślasz się która część jest moja- uśmiechnąłem się.
-Wow- powiedziała przyglądając się ścianie nad moim łóżkiem - sporo
tego- uśmiechnęła się po czym podeszła bliżej moich dzieł, uważnie im
się przyglądając.
-Nawet nie wiesz jakie urwanie głowy mają ze mną moi współlokatorzy -
zaśmiałem się - potrafię obudzić się w środku w nocy z weną i malować...
Marry?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz