Nic nie odpowiedziałam,tylko pokiwałam głową na "Tak", a Nathaniel
poprowadził mnie nad to samo jezioro co ostatnio. Usiedliśmy na ziemi
gadaliśmy o różnych bardziej i mniej ciekawych rzeczach. Co prawda
czułam, że obleję jutrzejszy egzamin to i tak wolałam zostać tu z Natem
do zmroku. Gdy tak żeśmy rozmawiali zupełnie straciliśmy poczucie czasu i
było już dużo po 23 gdy usłyszeliśmy czyjeś kroki, nie byliśmy jeszcze
pewni kto to, ale na wszelki wypadek woleliśmy uciekać. Słusznie
zrobiliśmy bo "intruz" okazał się być miejscowym strażnikiem porządku. Na
początku takie wymykanie się było zabawne,ale gdy ten zagonił nas w
kozi róg niemieliśmy jak dalej uciekać i musieliśmy wyjść za bramę
Akademii. Nie mieliśmy zamiaru tam zostawać, lecz wrócić za
chwilę. Niestety... Strażnik zamknął bramę na klucz i nie było drogi
powrotu
- Co robimy ? - Zapytałam Nathaniela
( Nathaniel? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz