-Nic ci nie jest?- zapytałem, trzymając ją aby nie upadła.
-Chyba nie- uśmiechnęła się.
-Od kilku dni nie mogę cię znaleźć... Gdzie byłaś?
-Ach, przez ten czas miałam głowę zajęta nauką...
-To może mały wypad do stołówki na koktajle?- zaproponowałem.
-No nie...
-No proszę - uśmiechnąłem się.
-No dobrze- odwzajemniła uśmiech - Chodźmy - wziąłem ją za rękę i poprowadziłem w dobrym kierunku.
-Zajmij stolik a ja idę po nasze koktajle - powiedziałem gdy byliśmy na miejscu.
Zamówiłem dla nas dwa koktajle truskawkowe.
Proszę postawiłem przed nią...
Marry?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz