- Wracając do tematu, miałbyś szansę - chłopak spojrzał na mnie
nierozumiejącym wzrokiem - W pojedynku z wampirem - przewróciłam oczami
- Ta, chyba zostać posiłkiem - mruknął jedząc spaghetti
- Facet, ja poważnie mówię. Jesteś Obdarzonym, tak czy nie?
- No tak, ale...
- Żadnych ale! Mógłbyś się obronić, ale musisz poćwiczyć - wycelowałam w niego palcem
Nagle poczułam nowy zapach. Właściwie nie tyle nowy, co znajomy...
- Tak, panie Naconi? - zapytałam, odwracając się z niewinnym uśmiechem
- Panie Stone, proszę nas zostawić - polecił chłopakowi nawet na niego nie spoglądając. Zaskoczony Nathaniel nie zaoponował tylko przeniósł się ze swoim jedzeniem.
"Jak możesz mnie tu z nim zostawiać..." - pomyślałam na tyle głośno, że musiał to usłyszeć. Spojrzał na mnie przepraszająco.
- Czy wiesz o co chodzi tym razem, panno Underworld? - zapytał mężczyzna
- Szczerze mówiąc, nie - odparłam
- Dziś w godzinach 6:00 - 6:12 przebywałaś na terenie lasu. Podczas pobytu tam zapolowałaś na okoliczne stadko łosi oraz pumę. - oparł się dłońmi o stół
O chol... strasznie dokładny jest.
- Czy przyznajesz się do popełnienia tego wykroczenia?
- Tak, panie Naconi - odparłam spuszczając głowę
- Zauważyłem, że udzielasz koledze wskazówek z samoobrony - uśmiechnął się złośliwie - Dlatego masz za zadanie uczyć ludzi wykorzystywać ich talenty. - otworzyłam usta żeby zaprotestować - Do odwołania. - dodał i poszedł.
Gdy tylko odszedł, jęknęłam i uderzyłam głową w stolik.
- To aż tak źle? - zapytał Nat
- Mam. Uczyć. Ciebie. Samoobrony. Telepatią. Wiesz co to oznacza?
- Eeee... nie
- Będę uczyła cię przejmować kontrolę nad umysłem przeciwnika w sytuacjach kryzysowych. A uczucie jak ktoś ci włamuje się do głowy jest okropne! - jęknęłam powtórnie uderzając głową w stolik, na którym pojawiła się już rysa.
<Nat?>
- Ta, chyba zostać posiłkiem - mruknął jedząc spaghetti
- Facet, ja poważnie mówię. Jesteś Obdarzonym, tak czy nie?
- No tak, ale...
- Żadnych ale! Mógłbyś się obronić, ale musisz poćwiczyć - wycelowałam w niego palcem
Nagle poczułam nowy zapach. Właściwie nie tyle nowy, co znajomy...
- Tak, panie Naconi? - zapytałam, odwracając się z niewinnym uśmiechem
- Panie Stone, proszę nas zostawić - polecił chłopakowi nawet na niego nie spoglądając. Zaskoczony Nathaniel nie zaoponował tylko przeniósł się ze swoim jedzeniem.
"Jak możesz mnie tu z nim zostawiać..." - pomyślałam na tyle głośno, że musiał to usłyszeć. Spojrzał na mnie przepraszająco.
- Czy wiesz o co chodzi tym razem, panno Underworld? - zapytał mężczyzna
- Szczerze mówiąc, nie - odparłam
- Dziś w godzinach 6:00 - 6:12 przebywałaś na terenie lasu. Podczas pobytu tam zapolowałaś na okoliczne stadko łosi oraz pumę. - oparł się dłońmi o stół
O chol... strasznie dokładny jest.
- Czy przyznajesz się do popełnienia tego wykroczenia?
- Tak, panie Naconi - odparłam spuszczając głowę
- Zauważyłem, że udzielasz koledze wskazówek z samoobrony - uśmiechnął się złośliwie - Dlatego masz za zadanie uczyć ludzi wykorzystywać ich talenty. - otworzyłam usta żeby zaprotestować - Do odwołania. - dodał i poszedł.
Gdy tylko odszedł, jęknęłam i uderzyłam głową w stolik.
- To aż tak źle? - zapytał Nat
- Mam. Uczyć. Ciebie. Samoobrony. Telepatią. Wiesz co to oznacza?
- Eeee... nie
- Będę uczyła cię przejmować kontrolę nad umysłem przeciwnika w sytuacjach kryzysowych. A uczucie jak ktoś ci włamuje się do głowy jest okropne! - jęknęłam powtórnie uderzając głową w stolik, na którym pojawiła się już rysa.
<Nat?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz