poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Briana do Alysson

Otworzyłem oczy, gdy ktoś szarpał mnie za ramię.
- Co się dzieje? - zapytałem. Spojrzałem do góry. Widziałem Alysson.
- Obudź się śpiochu. Kolacja się zbliża. Wszyscy są już na jadalni.
- Że co? - na mojej twarzy malowało się zdziwienie. - Jak kolacja? Przecież tyle co skończyły się zajęcia.
- Tak. - powiedziała dziewczyna. - Trzy godziny temu. Coś ci się przysnęło - mruknęła po czym zaczęła się śmiać.
- Z czego śmiejesz?
- Fajnie wyglądasz jak śpisz.
- Bardzo zabawne. - próbowałem się jakoś obronić. - Byłem zmęczony. A po za tym masz bardzo delikatny głos Alysson.
- Nie wywiniesz się. - ciągnęła dalej. - Jutro cała szkoła będzie o tym gadać.
- Niby o czym? - zrobiłem zdziwioną minę.
- Przecież każdy nas widział. A właściwie ciebie śpiącego, gdy ja czytałam tobie książkę. - zaczęła tłumaczyć. - Nawet nie wiesz jak się patrzyli.
- Żartujesz.
- Nie. Chodź na jadalnię. Kolacja stygnie. - powiedziała po czym ruszyła na kolację.

Alysson? (będą mówić o tym wydarzeniu?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz