poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Carrie do Briana/ Nathaniel

-Ty pierwszy - spojrzałam na Nathaniela.
-Aha- westchnął - Od małego żyłem w normalnej rodzinie, aż tu pewnego dnia o mało co nie zabiłem starszej siostry. Chyba się wtedy na nią wkurzyłem i w jej stronę poleciały meble. Za pomocą telepatii. Moi kochani rodzice oddali mnie do psychiatry. - w tym momencie Nat się uśmiechnął - Jakich ja miałem kochających rodziców... Na szczęście wyciągnęła mnie stamtąd opiekunka ludzi, akurat wyleciało mi jej imię...
- Rivena McCall- powiedział Brian
-Dokładnie - przyznał drugi chłopak - To już cała moja historia.
-Teraz ty- spojrzał na mnie Brian.
-W wieku 6 lat łowcy wymordowali mi rodzinę - ścisnęłam mocniej pięści - A potem już nic się dla mnie nie liczyło. Życie ludzi było dla mnie czymś jakbym robiła to z przyjemnością, jak hobby- uśmiechnęłam się szalenie- Lecz zostałam pojmana a twój ojczulek mnie tu przyprowadził - syknęłam i schowałam twarz w dłoniach.
Chłopaki chyba nie wiedzieli co powiedzieć, bo nie odzywali się przez chwilę.
-Nie tylko ty miałaś trudne...
-To jest tylko strona mojego życia, więc nie podsumujesz książki gdy nie masz reszty stron- powiedziałam z powagą i bez słowa wyszłam z pokoju.
Nie lubiłam opowiadać swojej historii ale... czułam jakby mały ciężarek spadł mi z serca. Wiedziałam, że to pierwszy krok do otworzenia się choć ta wizja mnie przerażała.
Wróciłam do pokoju. O dziwo po raz etny nie było moich współlokatorek. Gdzie one kurczę się podziewały? Teraz w tej chwili nie było to ważne.
Spojrzałam na lodówkę z krwią stojącą w rogu pokoju. Tak byłam zajęta przez ten czas, że ... Zapomniałam o głodzie? Spojrzałam w lustro i faktycznie moje oczy były krwistoczerwone.
Olałam to i usiadłam na łóżku z książką . Zaczęłam ją czytać.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Nie odpowiedziałam, więc wetknęłam nos w książkę i usłyszałam przekręcającą się klamkę...

Brian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz