-Właśnie, to tutaj- wskazał mi drzwi
-Dzięki za pomoc. Nara-powiedziałam i otworzyłam drzwi. Chłopak zaczął
odchodzić. Stanęłam na progu. Przypomniałam sobie słowa Phil'a : „Znajdź
przyjaciół. Starzy już cię nie odwiedzą”. Rozumiałam wszystko. Ten cap
miał rację. Ekh! Pewnie się za to zabiję ale mówi się trudno.
-Ivan!-krzyknęłam
-Hm?-odwrócił się
-Chcesz wiedzieć o co mi chodziło z tym drugim? To za 10 minut przy
wyjściu. Pójdziemy pobiegać- uśmiechnęłam się i zniknęłam w pokoju. Nie
czekałam na jego odpowiedz. Wisiało mi to.
Zamknęłam drzwi i odłożyłam torbę na łóżku. Wiedziałam, że mam współlokatorki. Usiadłam i wyjęłam papiery.
-No proszę, nawet akta moich współlokatorek...- zaczęłam czytać papiery -
Marcy Michaelson. Co tu o niej mamy... Urodzona w Houston, w wieku
15-stu lat odkryła kim jest. Okey, nic nadzwyczajnego. Łowca, który
czuje pociąg do zabijania wampirów i wilkołaków... Może ją polubię jako
koleżankę z pokoju. Ech, zawsze mi trudno było nawiązywać przyjaźnie.
Druga to Seeley Sparks. Dostojna rodzina i córka sprawiająca kłopoty.
Znałam takie. Fajne charaktery. No cóż. Nawet dobrze się zaczyna to
wszystko. I miło, że oczywiście dali mi akta . Jakbym sama nie mogła
nawiązać kontaktów. Co ja mówię! Przecież nie potrafię!- mówiłam do
siebie. Wstałam i rzuciłam teczkę na moje łóżko. Wyleciało z niej
zdjęcie. Wzięłam je do ręki. Drugą zasłoniłam usta. To zdjęcie zrobione
było prawe rok temu. Byłam tam ja, Phil, Nick i...Stev. Kilka tygodni
po tym jak mnie uratowali. Po co Coulson mi je dał? Odwróciłam je. Była
tam przylepiona karteczka „Stev nalegał abym ci to dał”. Ściągnęłam ją. Na
tyle zdjęcia był napis „Nie zamierzam być dupkiem, pamiętasz jak o tym
rozmawialiśmy?” ~Stev
Uśmiechnęłam się mimowolnie. Otworzyłam walizkę. Była tam ramka. Jak
miło, zadbał o wszystko, tylko że już go nie zobaczę. Teraz muszę być w
akademii. Papa agencjo...
Włożyłam zdjęcie do ramki, a papiery z powrotem do teczki. Odłożyłam
prezent od przyjaciela na półkę i przebrałam się w strój. Wyszłam na
spotkanie z Ivan'em...
Ivan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz