Spojrzałam wymownie na Nathaniela. Wiem, że Selene wciąż śmieszyło
straszyć ludzi ale ja już byłam tym trochę znudzona. Selene to Selene.
-Zaraz się zakrztusisz powietrzem- uśmiechnęłam się do Brian'a, który próbował już się uspokoić.
-No dalej- poklepałam miejsce obok siebie. Na co Nathaniel usiadł koło mnie- Jak tam rana?
-Skąd...
-Czuję to- przerwałam mu.
-A dobrze, powinna się zagoić niedługo- uśmiechnął się niepewnie.
-Brian? Skończyłeś już?- zapytałam retorycznie patrząc na niego. Na szczęście już się uspokoił.
-Nie- uśmiechnął się.
-Dobra, ja wracam do siebie- wstałam - Życz nam jutro powodzenia-
westchnęłam - Do jutra- wyszłam z pokoju i poszłam w kierunku swojego.
Wzięłam szybki prysznic a potem wskoczyłam w piżamę...
*************************************************************
Obudziłam się koło piątej rano. Nie mogąc już zasnąć ubrałam się po czym
wzięłam plecak leżący w kącie i poszłam do pokoju chłopaków.
-Brian! Wstawaj!- uderzyłam w niego poduszką...
Brian?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz