sobota, 27 czerwca 2015

Od Marcy

Trafiłam do Akademii Cienia. Mieści się ona w potężnym zamku, ale w środku jest bardzo nowocześnie. Mój opiekun, pan Trevoll pokazał mi pokój i zostawił mnie samą. Położyłam kilka walizek pod łóżkiem. Postanowiłam, że później się rozpakuję. Zeszłam na parter i wyszłam na dwór. Czekał tam na mnie mój Zentorno. Na powitanie przystrzygł uszami. Pogłaskałam go po głowie i pokazałam mu stajnię dla niego. Zostawiłam tam jego rzeczy. Następnie położyłam czaprak i siodło na jego grzbiet, zaprzęgłam w uzdę. Sama założyłam kask i wskoczyłam na mojego rumaka. Razem przemierzyliśmy tereny Akademii. Kiedy znaleźliśmy się w lesie, powoli przeszliśmy po drewnianym mostku. Potem skręciliśmy w prawo do brzegu. Zen napił się czystej i chłodnej wody. Przy sobie miałam kilka kostek cukru, które podałam mu jako nagrodę za dobre sprawowanie się. Po godzinie wróciłam do pokoju. Stała tam jakaś dziewczyna. Jak to bywa w moim zwyczaju, serdecznie ją przywitałam.
- Cześć - uścisnęłam ją. - Jestem Marcy. Marcy Michaelson.

Ta dziewczyna ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz