sobota, 27 czerwca 2015

Od Marcy do Carrie





- Tak. Dopiero dzisiaj przyjechałam - odpowiedziałam. - Masz jakieś zwierzątko?
- Białego węża - mruknęła.
Mimo iż nie chciała ze mną rozmawiać to nie dałam się spławić.
- Jest tutaj może siłownia?
- Yhm. Pokażę Ci ją.
Wyszłyśmy na jasno oświetlony korytarz.







- Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że jest tutaj aż tak nowocześnie - powiedziałam lekko podekscytowana.
- Ja na początku też nie. Skręcamy teraz w lewo. Uważaj na próg.
Pokiwałam głową i popatrzyłam się w dół. Zrobiłam duży krok, żeby nie przewrócić się. Po zakręcie ukazała się duża siłownia bardzo dobrze wyposażona. Bieżnie, rowerki... W Houston w szkole mogłam tylko o tym pomarzyć. Mój widok przykuła dwójka przystojniaków.
- Jestem Marcy - powiedziałam z uśmiechem, a oni spojrzeli sę na mnie.

Jack? Christopher? Carrie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz