poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Brian'a do Alysson

Dziewczyna zdenerwowała się.
- Alysson dobrze wiesz, ze nie o to mi chodziło. - podszedłem do niej, wypowiadając te słowa.
- To o co? - warknęła.
- Nie obrażaj się na mnie. - powiedziałem z niewinną miną. - Proszę.
- Brian, ludzie się na nas patrzą.
- Teoretycznie rzecz biorąc tylko czworo z nich to ludzie. - mruknąłem. - To wybaczysz mi i wszystko będzie ok?
- Brian...
- No proszę. - ciągnąłem dalej. - Mam klęknąć byś mi wybaczyła? - zniżyłem się trochę.
- Nie! - powiedziała chwytając mnie za rękę. - Wszystko ok. Już się nie gniewam. Usmiechnąłem się słysząc te słowa. - No i z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Teraz się dopiero gapią. - Alysson rozejrzała się po sali. - Ale nie przejmuj się. Staliśmy się celebrytami. - po tych słowach uśmiechnąłem się jeszcze bardziej. - Chodź sobie usiąść.
Dziewczyna nabrała sobie na talerz to na co miała ochotę podeszła do stolika. Gdy chciała usiąść przysunąłem jej krzesło.
- Co ty robisz? - zapytała.
- Odsuwam krzesło swojej dziewczynie. - powiedziałem z poważną miną.
- Że co?!
- A.. przepraszam. Zapomniałem się zapytać. Chcesz nią zostać? - zapytałem z uwodzicielskim uśmiechem.

Alysson?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz