wtorek, 30 czerwca 2015

Od Klary do Seeley

Seeley zmieniła się w wilka i nie czekając na moją odpowiedź pobiegła przez las. Chciałam jej powiedzieć, że mi przykro, jednak nie zdążyłam. Może i lepiej, nie miałam przecież zamiaru wchodzić z nikim w zażyłe stosunki. Przybyłam do tej szkoły tylko po to, aby nauczyć się walczyć, a gdy będę już wystarczająco gotowa, ruszyć na poszukiwania "złych" wilkołaków, które napadły mnie tamtego wieczora.
Również przybrałam moją zwierzęcą postać i pobiegłam za dziewczyną. Muszę przyznać, że czasem lepiej czułam się jako wilk niż jako człowiek. Wiedziałam wtedy, że mam przewagę nad zwykłymi ludźmi i nikt nie jest w stanie mnie zranić. W końcu kto ośmieli się tknąć silne, drapieżne zwierzę? Nikt. Tylko czy naprawdę zasługiwałam na to miano? Ciągle sądziłam, że jestem za słaba, by uważać się za wilka.
Biegnąc mijałam piękne, wysokie drzewa, moje łapy unosiły tumany kurzu i liści, płoszyłam dzikie króliki i bażanty, które ukrywały się w krzakach. Zamyśliłam się nad pięknem otaczającego mnie świata, tak że straciłam nagle z widoku Seeley. Przystanęłam i zaczęłam się za nią rozglądać. Nigdzie jednak jej nie było. Zamieniłam się na powrót w człowieka i przeszłam kawałek, rozglądając się za dziewczyną.
- Seeley? Seeley! - Zawołałam, odpowiedziało mi jednak tylko echo. Wystraszyłam się, że zostałam sama w lesie, którego nie znałam. Cóż, szczęście mi dopisuje. Zgubiłam się już pierwszego dnia.
- Seeley, gdzie jesteś? To nie jest śmieszne! - Krzyknęłam, lekko już zirytowana. W końcu ujrzałam jakiś ruch za drzewami. Zaczęłam przedzierać się w tamtą stronę. Miałam wielką ochotę nawrzeszczeć na nią za to, że mnie zostawiła.
Byłam tak bardzo zdenerwowana, że nie zauważyłam jak mój naszyjnik, jedyna pamiątka po moim przyjacielu, zahaczył się o jedną z gałęzi. Przekonałam się o tym dopiero, gdy łańcuszek pękł i wpadł gdzieś między chaszcze.
- Nie! Nie tylko nie to! - Zawołałam z histerią w głosie...

Seeley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz