piątek, 26 czerwca 2015

Od Nathaniela do Selene

-Oj tam, nie będzie aż tak źle - dalej zajadałem spaghetti.
Selene spojrzała na mnie jakby chciała mnie zabić.
-Łatwo ci mówić - jęknęła znów zarysowując stolik.
-Ej, bo połamiesz stół - mruknąłem.
-To jak na razie moje najmniejsze zmartwienie.
-Bredzisz, nie wiesz jaka to będzie fajna zabawa- uśmiechnąłem się chytrze- A przy okazji będę umiał samoobronę. To kiedy zaczynamy.
Dziewczyna spojrzała na mnie wymownie.
-Ok, ok- westchnąłem - nie bądź taka.
Wstałem aby odłożyć talerz do okienka.
"Chodź"- przekazałem jej w myślach na co ona jęknęła.
Uśmiechnąłem się. I wziąłem ją pod ramię ciągnąc ją do drzwi.
-No nie bądź taka...
-A jaka?- warknęła.
-Chodź na siłownię - zignorowałem jej pytanie...

Selene?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz