-Od tygodnia bodajże - uśmiechnąłem się do niej- Ale czuję się jakbym był co najmniej rok...
-Czemu?- zapytała.
-Tak jakoś czas mi wolno płynie - przerwałem ćwiczenie i wręczyłem je Marcy- Teraz ty.
-Dobrze- zaczęła ćwiczyć.
-Nieźle ci idzie- byłem zdumiony.
-Większość dziewczyn nie lubi się spocić a tym bardziej nie umie podnosić ciężary - stwierdziłem.
-Jak widzisz, nie jestem jak większość - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Widzę - wziąłem butelkę wody z torby i wypiłem ją za jednym wymachem-
Idę poćwiczyć z workiem- zacząłem owijać swoje dłonie bandażami - Jak
skończysz tu to pokażesz mi swoją siłę uderzenia- mrugnąłem do niej i
obróciłem się na pięcie aby pójść do worka...
Marcy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz